Kerri Maniscalco „Królestwo Nikczemnych” – recenzja

Czarownice to lubiane i często spotykane postaci w literaturze fantastycznej. Dodajmy do nich jeszcze urokliwe, włoskie miasteczko oraz demony, a uzyskamy zarys powieści autorstwa Kerri Maniscalco. Autorka przedstawia nam trochę mroczny świat przyprawiony bazylią i oregano. 

Emilia i Vittoria to bliźniaczki, które całe swoje dzieciństwo były straszone przez babcię opowieściami o demonach. Pochodzą ze starego rodu wiedźm, ale przestrogi sędziwej kobiety traktowały z przymrużeniem oka. Do czasu, gdy Emilia nie odnajduje siostry na stole w klasztorze z dziurą w klatce piersiowej po wyrwanym sercu. Nastolatka uświadamia sobie, jak bardzo oddaliły się od siebie i jak niewiele wiedziała o ostatnich tygodniach życia bliźniaczki. Wystraszona i zdezorientowana postanawia dotrzeć do prawdy i odkryć w jaki sposób Vittoria naraziła się komuś tak niebezpiecznemu. 

Emilia z początkowo grzecznej i przestrzegającej zasad dziewczyny bardzo szybko zmienia się i łamie wszystkie reguły, które wpajała jej babcia. Zaczyna od przywołania demona, który okazuje się jednym z piekielnych książąt. Pan Gniewu też nie wydaje się tym faktem zachwycony, tym bardziej, że nastolatka użyła łaciny i spowodowała konsekwencje, których nie zamierzała. Dalsza wymuszona znajomość odkrywa przed Emilią kolejne fakty, o których nie miała pojęcia lub nie brała ich na poważnie. Ponadto okazuje się, że Vittoria nie była ani pierwszą, ani ostatnią ofiarą, co zmusza drugą siostrę do współpracy z Panem Gniewu, aby spróbować ocalić kolejne młode wiedźmy. 

Królestwo Nikczemnych to książka, w której cały czas coś się dzieje. Nie ma dłuższych przestojów, a najspokojniejsze fragmenty to te, w których autorka opisuje jak przyrządzane są włoskie przysmaki i jakich składników należy użyć. Cała historia skupia się na młodej dziewczynie i jej działaniach, co przywodzi na myśl pewne pytania: czemu nastolatka ma na swoich barkach taką odpowiedzialność, skoro jeszcze przed chwilą nie wierzyła w realne zagrożenie ze strony demonów? Dlaczego rodzice i babcia jej nie pomagają, skoro występują w powieści? Jak kilkanaście wielkich rodów czarownic mogło nie zauważyć, że kilkoro piekielnych książąt chodzi sobie po miasteczku? A jeśli zauważyli, to czemu nic nie zrobili? 

Mimo braku pewnej logiki w historii, książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Jest trochę mroczna, a zakończenie sugeruje jeszcze głębsze wejście w demoniczne klimaty w następnej części. Ta pojawi się już niedługo na sklepowych półkach i mam nadzieję, że poszerzy naszą wiedzę o zaświatach.  

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu You&Ya
 
 
 
 
 
 
CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:
 

 

 

Katarzyna Satława Recenzent

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.