Anna Ellory Króliki z Ravensbrück – recenzja

Na początku stycznia do polskich księgarni trafiła książka Króliki z Ravensbrück. Opublikowana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka powieść Anny Ellory to jej literacki debiut i to debiut w wielkim stylu. Mieszkająca w Wielkiej Brytanii zawodowa pielęgniarka stworzyła historię, która porywa, wstrząsa i zachwyca czytelnika.

Główna bohaterka powieści, Miriam Winter, pielęgnuje swojego umierającego ojca. Z chorym nie ma kontaktu, poza krótkimi chwilami świadomości, w czasie których powtarza on jedno słowo: Frieda. Dziewczyna nie wie, kim jest tajemnicza kobieta. Dlaczego na łożu śmierci to właśnie jej imię powtarza Heinrich? Wkrótce bohaterka dokonuje kilku zaskakujących odkryć. Na nadgarstku ojca zauważa wytatuowany numer. Przeglądając rzeczy należące do matki, Miriam znajduje też sukienkę w niebiesko białe pasy. W brudnym i zniszczonym ubraniu kobieta rozpoznaje obozowy pasiak, który widziała na zdjęciach w książkach do historii. Zdziwienie Miriam staje się jeszcze większe, gdy okazuje się, że skrywa ono niezwykły skarb w postaci zaszytych w nim listów od tajemniczej Friedy. Dziewczyna postanawia zrobić wszystko, by odpowiedzieć na pytanie kim była kobieta i by dowiedzieć się prawdy o przeszłości ojca.




Akcja powieści Anny Ellory toczy się dwutorowo. Jest ona podzielona między Miriam i jej ojcem, Heinrichem. Głowna oś fabuły Królików z Ravensbrück osadzona jest w grudniu 1989 roku, w czasie upadku muru berlińskiego. To w tym momencie poznajemy Miriam, która jednak jest zbyt zajęta opieką nad chorym oraz swoimi problemami, by skupiać się na tym niezwykłym wydarzeniu. Autorka przenosi nas też do roku 1944. Czytelnicy towarzyszą młodemu Heinrichowi, który jako profesor na uniwersytecie poznaje Friedę. Wkrótce po tym zostaje zwolniony z pracy, z powodu swojego zainteresowania zakazaną zachodnią literaturą. Kłopoty z pracą to tylko preludium do znacznie bardziej dramatycznych wydarzeń, które splączą losy Heinricha z młodą studentką.

Króliki z Ravensbrück to niezwykła, wielowątkowa książka. Opowiedziana w niej historia Miriam, Heinricha i Friedy pochłania bez reszty. Autorka balansując między niedawną przeszłością a wydarzeniami znacznie odleglejszymi, plecie powoli sieć powiązań, która zaskakuje i oszałamia czytelnika. Anna Ellory stworzyła ciekawą opowieść o młodej kobiecie, której życie dalekie jest od ideału. Zmaga się ona z licznymi problemami takimi jak m.in. trudne relacje z mężem – despotą oraz poczucie osamotnienia. Pomimo tego bagażu postanawia ona zrobić wszystko, by przynieść ukojenie ojcu w ostatnich dniach jego życia. Z drugiej strony historia romansu Heinricha i Friedy, osadzona w koszmarnie trudnym okresie drugiej wojny światowej, zapiera dech.

Na kartach powieści Anny Ellory znaleźć można opisy dramatycznych wydarzeń rozgrywających się w obozach Ravensbrück oraz Auschwitz-Birkenau, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Autorka stworzyła postaci, które są ciekawe i szybko zyskują sympatię czytelnika. Dlatego też niezwykle trudno jest zagłębić się w opisy wydarzeń, w których było dane im uczestniczyć. Koszmar nazistowskich obozów koncentracyjnych opowiedziany z perspektywy więźnia stanowi trudną lekturę, a mimo to powieść czyta się znakomicie. Dramatyczne opisy obozowego życia, walka o przetrwanie, wyrzuty sumienia, dylematy moralne – wszystko to tworzą niesamowitą opowieść, od której nie sposób się oderwać.

Króliki z Ravensbrück
Autor: Anna Ellory
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Gatunek: literatura piękna
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 14 stycznia 2020

 

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY:

 

http://www.proszynski.pl/

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya. Ma alergię na horrory.