Dragon Ball. Tomy 2-5 – recenzja

Przywołanie potężnego smoka, mordercze treningi i wielki turniej Budokai – to wszystko czeka nas w czterech kolejnych tomach przygód Son Goku i jego przyjaciół, których poznaliśmy w pierwszej odsłonie kultowej mangi Akiry Toriyamy.

Jak pisałem w omówieniu pierwszego tomu Dragon Ball to z jednej strony infantylna, dziecinna opowiastka stojąca głupotkami i humorem, ale z drugiej strony to rzecz przesiąknięta do szpiku erotycznymi aluzjami, wulgaryzmami i przemocą. Nie jest to więc pozycja dla dzieci lecz starszych czytelników, którzy po prostu zaakceptują tę konwencję. Jeśli polubiliście małego siłacza i jego absurdalne losy, to w dalszych tomach możecie liczyć na jeszcze więcej przygód!

Son Goku podróżując z Bulmą w poszukiwaniu smoczych kul nie tylko zadarł z Yamchą, który podstępnie ich śledzi (boi się bowiem bezpośredniej konfrontacji z kobietą), ale stanie się też celem ataku ambitnego choć zakompleksionego Pilafa, który również chce zdobyć wszystkie artefakty. Bohaterom udaje się wreszcie przywołać smoka, który spełni tylko jedno życzenie. Jakie? Warto przekonać się samemu, bo Toriyama nie byłby sobą, gdyby nie obrócił wszystkiego w wulgarny żart.




Kolejne tomy mają w sobie nutę fascynacji turniejami, które tak licznie prezentowane są w japońskich mangach czy grach. Toriyama wymyśla turniej Tenkaichi Budokai o tytuł Najlepszego pod Słońcem. Podczas zawodów występują najlepsi wojownicy, a nagrodą jest pokaźna suma pieniędzy. Son Goku rozstaje się tymczasem z Bulmą i rozpoczyna morderczy trening pod okiem Genialnego Żółwia. Tam poznaje nowego przyjaciela, Kurrina, młodego mnicha który także chce poprawić swoje umiejętności. Żółw bierze ich pod opiekę i w mądry sposób uczy ich wykorzystywać swoje możliwości. Warto zwrócić uwagę na ten fragment historii, bo niesie ona ze sobą także kilka wartościowych prawd, choć podanych oczywiście w specyficzny sposób. Znacznie potężniejsi niż przedtem Goku i Kurrin biorą udział w turnieju, podczas którego wszyscy się z nich śmieją, biorąc pod uwagę ich wiek. Sami sprawdzicie, jak mali przyjaciele sobie poradzą. Dodam tylko, że Goku nauczył się już wykonywać potężną Kamehamehę.

W kolejnych tomach Dragon Ball całość powoli nabiera wyrazu. Poznajemy następnych kluczowych dla serii bohaterów, m.in. wspomnianego Kurrina czy uroczą Chi Chi. Dowiadujemy się też o istnieniu słynnego turnieju, choć jego pierwsza ukazana edycja nie robi jeszcze tak wielkiego wrażenia. Nie ma w nim jeszcze autentycznie potężnych wojowników. Dowiadujemy się też coraz więcej o samym głównym bohaterze, wyjaśniona zostanie bowiem geneza jego ogona. To znów dużo absurdalnej rozrywki pełnej głupawego humoru w dużej mierze opartego na seksualnych aluzjach. Ale przygody Goku dostarczają coraz więcej zabawy i zaczynają już wyraźnie angażować. Czekamy na więcej!

Dragon Ball: Tomy 2-5
Autor: Akira Toriyama
Gatunek: Manga
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
Data premiery: 2001

 

 

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.