Liz Braswell „NieUrodziny” – recenzja

Powszechnie wiadomo, że większość znanych współcześnie bajek dla dzieci nie była wcale przeznaczona dla najmłodszych. W oryginalnych tekstach często nawiązywano do polityki albo znanych ówcześnie ludzi, z którymi autor się nie zgadzał. Jeszcze gorzej miały się zakończenia – bohaterowie rzadko żyli długo i szczęśliwie. Często ginęli lub byli okaleczani, co raczej nie nadawało się na lekturę dla dzieci. Dzięki wydawnictwu Olesiejuk ponownie mamy możliwość udania się w nieco mroczniejsze obszary, a konkretnie do upiornej Krainy Carów. 

NieUrodziny to opowieść o tej samej Alicji, którą znamy z popularnej bajki. Dziewczyna dorosła i powoli powinna myśleć o zamążpójściu. Tak przynajmniej uważa jej siostra i znaczna większość rodziny. Bohaterka ma inne zdanie na ten temat i fascynuje się różnorodnością świata, na który patrzy przez obiektyw aparatu. Rozmawia z ludźmi, których inni uważają za gorszych – imigrantów, biednych i samotnych, i utrwala ich na fotografiach. Jest daleka od jakiejkolwiek dyskryminacji i nie rozumie polityki wykluczenia, do której jest namawiana przez siostrę i jej adoratora. 

Jednocześnie nadal ma w pamięci swoją podróż do Krainy Czarów sprzed jedenastu lat, chociaż jako porządna i ułożona młoda kobieta nie powinna zakładać w ogóle jej istnienia. Nie jest pewna czy jej niesamowita przygoda wydarzyła się naprawdę czy tylko we śnie, ale dałaby wiele, aby tam wrócić. Jak można się domyślić, w końcu tam trafi, i to nawet kilkukrotnie. Jako osoba dorosła nie ma już tak plastycznego i gotowego zaakceptować nawet niemożliwe rzeczy umysłu, jak dawniej. Rodzi to problemy w świecie, w którym absurd jest na porządku dziennym, tym bardziej, że Kraina Czarów zmieniła się od jej ostatniej wizyty. 

Pierwsze, co rzuciło się w oczy dziewczynie, to czerwień. Wszechobecna, kłująca w oczy czerwień, która pokrywa każdą napotkaną rzecz. Do tego brak kilku znanych postaci, codzienne egzekucje, tym razem prawdziwe, pozbawieni nadziei mieszkańcy i brak perspektyw na poprawę tej sytuacji. Alicja nie tego się spodziewała po wymarzonym powrocie do niesamowitej krainy. Królowa, która już wcześniej odznaczała się znacznym poziomem szaleństwa, zwariowała do reszty. Tym razem jej groźby i wyroki były wykonywane, a sposoby działania krwawe i brutalne. Dziewczyna będzie musiała dowiedzieć się co doprowadziło do tej sytuacji, dlaczego i jak przeniosła się do Krainy Czarów, znaleźć dawnych przyjaciół i spróbować uratować mieszkańców. 

Książka NieUrodziny została bardzo ładnie wydana. Czarne tło, cienie znanych postaci i przedmiotów na okładce oraz różowe krawędzie stron mieszają cukierkowe wyobrażenie Krainy Czarów i mroczną rzeczywistość, do której trafi Alicja. Wizualnie książka mi się bardzo podoba, chociaż wolałabym twardą oprawę. 

Sama historia jest ciekawa, ale wolno się rozkręca i momentami dłuży. Miałam wrażenie, że Alicja z jednej strony ma ugruntowane zdanie na różne tematy, więc widać jej dojrzałość, ale jednocześnie podejmuje infantylne decyzje stojące w sprzeczności z przedstawioną wcześniej dorosłością. Ta rozbieżność trochę mnie drażniła podczas lektury. Natomiast ogromnym plusem jest pokazanie nierówności społecznych, wykluczenia i dyskryminacji wobec różnych grup mniejszościowych w ówczesnych czasach. W ten sposób wprowadza się trochę edukacji i tolerancji, której nadal brakuje w naszym świecie. Alicja stoi po stronie słabszych i nie rozumie zachowania innych, dających sobie prawo do decydowania o cudzym życiu. 

Liz Braswell napisała książkę skierowaną raczej do młodzieży niż dorosłych, chociaż niektóre absurdalne dialogi i pokrętny sposób rozumowania mieszkańców Krainy Czarów były nawet dla mnie trudne do przyswojenia. Dorosłym może bardziej doskwierać infantylność niektórych postaci lub zbyt długie opisy spowalniające akcję, ale warto zapoznać się z tym tytułem, jeśli jest się fanem alternatywnych wersji znanych historii lub, jak w tym przypadku, dalszych losów znanych bohaterów w nieco mroczniejszym wydaniu. 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Olesiejuk

 

 
 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? OBSERWUJ TĘ STRONĘ:
 
 

 

 

Katarzyna Satława Recenzent

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.