Dziewczyna, którą znałaś – Nicola Rayner. Recenzja

Nastała chyba w literaturze nowa moda. Już któraś książka nosi w tytule słowo „dziewczyna”, a akcja całego utworu toczy się wokół jakieś właśnie dziewczyny. Właśnie skończyłam czytać książkę Nicoli Rayner Dziewczyna, którą znałaś. Podobno miała być nową Dziewczyną z pociągu, tak przynajmniej podaje informacja na okładce. No cóż, żeby nie trzymać dłużej w napięciu napiszę, że opis książki nie odpowiada temu, co w niej znaleźć można. A kobiety będące głównym elementem układanki fabularnej niestety nie zawsze dobrze na tym wychodzą. W tym wypadku czuję tylko rozczarowanie.

Książka zapowiadała się całkiem dobrze. Mamy szczęśliwe małżeństwo Alice i George Bell, które właśnie spodziewa się dziecka. W sumie niczego im nie brakuje, świat dookoła mają wręcz idealnie poukładany. Ona jest prawniczką, on kiedyś pracował w parlamencie, a teraz związał się z telewizją. Pewnego dnia Alice wracając pociągiem dostrzega kobietę łudząco podobną do swojej koleżanki z czasów studiów. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że owa Ruth 15 lat temu, na studiach właśnie, po prostu zaginęła. Sprawa nie była nigdy wyjaśniona. Jakieś wątki wskazywały na to, że po balu studenckim Ruth chciała popływać i po prostu utonęła.




Pojawianie się zjawy z przeszłości zaczyna mącić spokój i uporządkowany świat wszystkich bohaterów. I tu pojawia się moje pierwsze zastrzeżenie: bohaterowie są dość kiepsko zaprezentowani od strony psychologicznej. Wiemy o nich tyle ile wiedzieć powinniśmy i niestety niczego więcej nie można podejrzewać, ani wyczytać między słowami. Szkoda, bo dla mnie to tylko szablony, które są precyzyjnie oprawione. Ujawnia się tu chyba fakt, że Nicola Rayner jest debiutantką i dużo talentu włożyła w samą opowieść, niestety kosztem całej reszty. Mnie brakuje swoistej gry z czytelnikiem. Pojawiają inne wyznaczniki rzekomego thrillera. Od tej chwili zaczynają się w powieści przeróżne smaczki: przeszłość daje o sobie znać wszystkim. Alice za wszelką cenę stara się rozwiązać sprawę z przeszłości. Rozmawia z siostrą zaginionej, która wciąż jej szuka i wierzy, że wróci. Ważną osobą jest także jej najlepsza przyjaciółka, która opowiada o wydarzeniach ze swojej perspektywy. No i jest jeszcze ”szczerozłoty” mąż, który w tamtych czasach spotykał się z Ruth. Na domiar złego za czasów studenckich miał bardzo złą opinię, dlatego pragnie odciąć się od śledztwa żony i wszystko zwala na jej hormonalne zaburzenia związane z ciążą.

W książce jest dużo opisów życia studenckiego. Nagromadzenie życia imprezowego, dalekiego od przykładnych studenckich elit, przedstawia także kwestię molestowania. Tu autorka z precyzją odwzorowuje nawet najciemniejsze szczegóły. A potem dzieje się wszystko jeszcze dobitniej, chwilami nawet bardzo szybko. Zaczyna się plątanina, niedopowiedzenia, niezrozumienia. Niestety nie jest to rasowy thriller. Co najwyżej jestem skłonna nazwać tę powieść obyczajową z pewnymi wątkami kryminalnymi. Nie znajdziemy tu nagłych zwrotów akcji, niestety zakończenie też jest do przewidzenia, a dla bardzo uważnych czytelników wręcz staje się oczywiste.

Dziewczynę, którą znałaś czyta się szybko, rzekłabym że nawet przyjemnie. Niestety nie zostaje ona w pamięci na długo i nie wiem też, czy sięgnęłabym po kontynuację, gdyby takowa się kiedyś pojawiła. Mimo że otwarte, zakończenie pewnych wątków aż prosi się o dopowiedzenie. Pomysł na powieść uważam za doskonały, wręcz genialny, niestety samo zrealizowanie go dla mnie było kiepskie, za płaskie, nie odebrało mi tchu. A szkoda.

Niech wam szeleści, szumi i wieje przy czytaniu.
Małgośka.

Dziewczyna, którą znałaś
Autor: Nicola Rayner
Tłumaczneie: Agnieszka Walulik
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: WAB
Data premiery: 26.02.20

 

 

 

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY WYDAWNICTWU W.A.B.:

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Rzurek Recenzent