Niezwyciężony. Rafał Mikołajczyk – recenzja

Gdy w 1964 roku Jean-Paul Sartre otrzymywał Literackiego Nobla, czytelnicy do swoich rąk dostali szereg książek, które do dziś cieszą się zasłużoną pamięcią. Ernest Hemingway i jego Ruchome święto, Konzaburo Oe i Sprawa osobista, Bohumil Hrabal i Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych, Saul Bellow i Herzog, Sławomir Mrożek i Tango czy Thomas Berger i Mały Wielki Człowiek. To tylko wybrane publikacje, które sympatycy literatury gatunkowej na pewne chętnie uzupełniliby o Karaibską tajemnicę czy Charliego i fabrykę czekolady. W tym samym czasie genialny krakowianin, Stanisław Lem, oddaje do druku dwie pozycje: Bajki robotów i Niezwyciężony i inne opowiadania. To właśnie w zbiorze opowiadań zawarto jedną z najważniejszych pozycji mistrza science-fiction, która stała się podstawą do stworzenia powieści graficznej Rafała Mikołajczyka o tym samym tytule.

Właściwie już na samym początku muszę zwrócić uwagę na dwie kwestie. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego powieść Lema nie została zekranizowana. To idealny, gotowy produkt na superprodukcję. Po drugie jeszcze nie było tak, aby komiks, czy też powieść graficzna mnie wciągnęła. Owszem, potrafiłem zachwycać się grafiką, układem tekstu, dbałością o detal czy fabułą, nigdy jednak nie poczułem się pochłonięty. Z Niezwyciężonym było inaczej, co jest o tyle ważne, że samą historię dobrze znam z pierwowzoru. Rafał Mikołajczyk stworzył dzieło kompletne, wierne oryginałowi i co ważne, zawierające specyficzny, klaustrofobiczny klimat. Otwierając jego książkę, od razu przeniosłem się do innej krainy, z której wcale nie chciałem wychodzić.




Fabuła Niezwyciężonego bazuje na kilku kluczowych toposach sztuki science fiction – podróży kosmicznej, badaniu planety, sztucznej inteligencji i próbie zachowania człowieczeństwa. Tytułowy Niezwyciężony to olbrzymi krążownik, który został wypuszczony poza ziemską orbitę w celu zbadania tajemniczego zniknięcia innej jednostki – Kondora. Horpach, Rohan i inni uczestnicy podróży (biolodzy, chemicy, fizycy, planetolodzy itd.), wyposażeni w nowoczesny sprzęt transportowy, żywność i tlen, udają się na pustynną i niezbadaną planetę Regis III. Tam muszą zmierzyć się z nieznaną im siłą, która wystawi na próbę ideę pojęcia człowieczeństwa.

Tak u Lema, jak i u Mikołajczyka zachwycają portrety psychologiczne bohaterów. Autorzy nie potrzebują długich opisów aby oddać nastroje i wartości, którymi poszczególne postaci kierują się w życiu. Zwraca uwagę także stopniowe odkrywanie tajemnicy. Napięcie panuje od początku, aż do końca. Największym atutem powieści graficznej jest jednak jej wizualna strona. To obiektywne arcydzieło, które pokazuje nie tylko talent rysownika, ale przede wszystkim nieskończoną wyobraźnię  oraz umiejętność zaadaptowania historii do realiów współczesności. Wszystkie kadry oparte zostały na szczególe. U Mikołajczyka ważna jest nie tylko mimika i gesty, ale także proces tworzenia się mrocznych chmur, drobne elementy ruin miasta czy detale wąwozów lub pojazdów. Kadry wyrażone zostały w oszczędnej kolorystyce opartej na czerwono-pomarańczowej planecie i niebiesko-czarnym statku. Kreacja światłocieni jest naturalna i została doskonale podkreślona przez matowy, duży format. To nie jest zwykła historia, to wiarygodne i efektowne Uniwersum, które prosi się o przeniesienie na duży ekran.

Sięgając po Niezwyciężonego nie sądziłem, że dostanę interpretację klasycznego dzieła science-fiction, która pod względem jakości nie będzie ustępować oryginałowi. Jest tu wszystko to, co Lem chciał przekazać czytelnikowi – naukowe idee, innowacyjne pomysły, poczucie porzucenia i zagubienia, pytania o istotę relacji międzyludzkich, tajemnica, strach, klaustrofobia. Wszystko zobrazowane dokładnie tak, jakby nad oprawą graficzną pracowali specjaliści od efektów zastosowanych w Blade Runner 2049. Nie bardzo rozumiem, dlaczego to małe arcydzieło nie znalazło się w żadnym zestawieniu najlepszych książek graficznych 2019 roku.

Tytuł: Niezwyciężony
Twórca: Rafał Mikołajczyk
Wydawnictwo: Booka
Gatunek: książka graficzna
Data wydania: 12 września 2019

 

 

 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy WYDAWNICTWU BOOKA

 

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ: