Jezioro dzikich gęsi. Diao Yinan – recenzja

Jezioro dzikich gęsi, nowy film nagrodzonego w Berlinie chińskiego reżysera Diao Yinana, ponownie przenosi nas w konwencję neo noir. Chociaż nazywanie tego obrazu typowym przedstawicielem wspomnianego gatunku byłoby krzywdzące. Diao co prawda wykorzystuje ważne elementy noir: motywy kryminalne, światłocień, mocne kontrasty, zatarcie granicy między dobrem i złem, femme fatale, ale jednocześnie parę innych świadomie pomija (chociażby wyeksponowaną postać detektywa). Reżyser ma świadomość, że w temacie zemsty i porachunków nic nowego nie dopowie, dlatego czerpiąc z narzędzi sztuki postmodernistycznej, kreśli znaną od pokoleń sytuację, by dowiedzieć się czegoś o sobie i swoim pokoleniu w nowy sposób.

Pokazywany w głównym konkursie Cannes film stanowi krytyczną reakcję na nowoczesność w chińskim wydaniu. Wuhan, jeden z największych ośrodków gospodarczych współczesnych Chin, jest w obrazie Diao miejscem pozbawiającym marzeń i złudzeń. Zapuszczone dzielnice, nieregulowane targi, brudne place, wąskie ulice, mroczne parki i tytułowe Jezioro Dzikich Gęsi, są tu ukazane jako miejsca biedy i rosnącego w siłę elementu. Nocami miastem rządzą gangi złodziei motorów, które za nic mają ludzkie życie. W ten właśnie sposób poznamy bliżej motywacje głównego bohatera (Hu Ge), który z pozycji herszta, spada do roli uciekiniera. Po jednej z trudnych akcji, będąc jeszcze pod wpływem emocji, trafia na policjanta, którego zabija. To nie było świadome wystąpienie przeciwko stróżowi prawa, a typowe dla Zenonga Zhou ratowanie się z opresji. Nikt się tym jednak nie przejmie, a polubowne załatwienie tematu okaże się niemożliwe. Bohaterowi przyjdzie chować się nie tylko przed policją, lecz także przed łowcami nagród oraz specjalną jednostką oddelegowaną do schwytania go.




Gdzieś nad tym całym kryminalnym kotłem unosić się będą dwie kobiece postaci – była żona oraz miejscowa prostytutka. Zwłaszcza rola tej drugiej jest tu kluczowa, gdyż z powodzeniem wypełnia misję femme fatale. I nie, nie jest to typowe uwodzenie i okłamywanie. Liu Aiai działa na korzyść uciekiniera, świadomie ryzykując i wprowadzając w błąd grupy pościgowe. Bo przecież w filmie nie tylko o zemstę chodzi. Jezioro dzikich gęsi porusza także inne ważne tematy: żal za grzechy, miłość, potrzebę bliskości, godność i traktując obraz z dalszej perspektywy: zabetonowanie przestrzeni miejskiej i ludzkich serc.

Neo Noir nie jest u Diao Yinana wyłącznie zwierciadłem politycznych i społecznych niepokojów. Jego film wkracza w sferę produktów artystycznych, które mają nie tylko razić realizmem ukazywania brutalności, ale także zgłębiać potencjał krytyczny i kreujący. Reżyser gmatwa narrację, zrywa z chronologią i pogłębianiem portretów psychologicznych postaci. Zamiast tego wprowadza liryczne ujęcia pełne deszczu i neonów, świadomie odwołując się do dorobku Kar-Wai Wonga. W innej scenie dochodzi do przypadkowej dekapitacji, jakby wprost wyciętej z serii Oszukać przeznaczenie. Tych intertekstualnych odwołań i zabaw jest tu zresztą dużo więcej (chociażby Zabłąkany pies Kurosawy czy Samuraj Melville’a), a ich obecność podkreśla świadomość twórczą Diao Yinana. Ostatecznie otrzymujemy zatem dopieszczoną technicznie, nieoczywistą i okrutną baśń, w której nie ma miejsca na czułość.

Jezioro dzikich gęsi
Reżyseria: Diao Yinan
Scenariusz: Diao Yinan
Obsada: Hu Ge, Gwei Lun Mei, Liao Fan
Zdjęcia: Dong Jinsong
Gatunek: Thriller
Kraj: Chiny, Francja

 

 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy dystrybutorowi Aurora Films:
Aurora

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ: