Recenzja serialu „Dzień Trzeci”

Jakiś czas temu na HBO zadebiutował mini-serial składający się z 6 odcinków Dzień trzeci, któremu przyglądałem się ze sporą uwagą. W obsadzie znalazł się bowiem Jude Law, który po Młodym papieżu udowodnił, że jeśli ma wystarczająco dużo miejsca ekranowego, potrafi stworzyć ciekawą i niejednoznaczną postać. Taką też odgrywa w tym tajemniczym serialu, który przez spory czas każe się widzowi zastanawiać, o co tu właściwie chodzi. Intrygujące zwiastuny jeszcze podsyciły mój apetyt. Ale sam seans przyniósł mi niestety spore rozczarowanie.

Główny bohater Sam zmaga się z problemami osobistymi. Z prowadzonych telefonicznie rozmów dowiadujemy się, że ma kłopoty, chodzi o pieniądze. Chcąc rozprostować nogi po długiej podróży, udaje się do pobliskiego lasu, w którym niesamowitym zbiegiem okoliczności w ostatniej chwili ratuje młodą dziewczynę chcącą popełnić samobójstwo. Sam odwozi ją do domu, który okazuje się znajdować na odciętej od świata wysepce, do której dostać się można tylko w określonych porach dnia, w czasie odpływu. Jak łatwo się domyślić, bohater zmuszony będzie chwilowo tam zostać. I jak w tego typu podobnych produkcjach bywa, miejscowi najpierw okazują się być bardzo sympatyczni, jednak z każdą godziną pobytu Sam zaczyna odkrywać jakieś niepokojące zachowania czy zdarzenia, które tłumaczone są miejscową tradycją lub wierzeniami, z których mieszkańcy nie chcą rezygnować. Bywa więc, że Sam znajduje na wyspie wypatroszone zwierzęta, ktoś inny mu grozi, i tak dalej. Tymczasem właściciele pubu, w którym chwilowo się zatrzymał, przyjmują to z uśmiechem. „Nie przesadzaj, to tylko takie nasze lokalne zwyczaje. Tak naprawdę to miejsce jest wspaniałe”.

Okazuje się więc, że pomimo bardzo tajemniczej fabuły, wiele kwestii toczy się w sposób bardzo schematyczny dla tego gatunku. Szybko wychodzi na jaw, że tak naprawdę społeczność wyspy tworzy sektę, w której przeplatają się pozostałości różnych wyznań, mają swoje dziwne rytuały i ofiary, i wiadomo że dla ludzi z zewnątrz najlepiej byłoby wiać gdzie pieprz rośnie. I jak zawsze możemy się zastanawiać, dlaczego bohater nie ucieka stamtąd przy pierwszej nadarzającej się okazji. A tych okazji ma sporo. Oczywiście twórcy zawsze znajdą jakąś uargumentowaną wymówkę – a to Sam zostaje na wyspie w wyniku troski o uratowaną dziewczynkę, a to chwilowo umysł zasnuwa mu nowo poznana kobieta. Zawsze coś. Niektóre sposoby zatrzymania bohatera bywają wręcz absurdalne. Po trzech odcinkach zaczyna się inny segment opowieści skupiony na innych bohaterach. Tam zabawa zaczyna się od nowa. Zamiast uciekać kiedy tylko się da, bohaterowie usilnie, nieraz wbrew logice, upierają się pozostać w mało przyjaznym czy wręcz niebezpiecznym miejscu.

W trakcie seansu w głowie odbiorcy rodzi się wiele pytań dotyczących bohaterów i wydarzeń, zarówno z ich przeszłości jak i teraźniejszości i trzeba uczciwie przyznać, że twórcy na większość z nich odpowiadają w trakcie serialu. Nie czekają na wielki finał, w którym dadzą część odpowiedzi a część pominą, lecz systematycznie wyjaśniają poszczególne wątki. Dla mnie niestety nie były to odpowiedzi satysfakcjonujące. Przeciwnie. Kiedy chociażby twórcy odkrywają związek Sama z wyspą, w moim odczuciu zaczyna się robić coraz bardziej głupio i groteskowo. Ostatecznie wcale nie znalazłem tej historii interesującą.




Fabularnie niestety Dzień Trzeci okazuje się być serialem banalnym, opartym na wyświechtanych schematach, nie wnoszącym świeżości do gatunku. Historia jest mało interesująca, za to obfitująca w tajemnice, które ostatecznie trzymają widza przed ekranem  w oczekiwaniu na odpowiedzi. Warto produkcję pochwalić za stronę techniczną, ciekawą atmosferę budowaną przez muzykę i nietypowe zdjęcia, także za elementy scenograficzne czy kostiumy, ale to wszystko nie naprawi nudnej niestety opowieści.

Uwaga dla zainteresowanych: HBO opublikowało na swoim Facebooku 12-godzinny performance realizowany na żywo z udziałem obsady, a traktujący o wydarzeniach pomiędzy letnią a zimową odsłoną serialu. Brzmi to co najmniej ciekawie i niespotykanie, świetny – oryginalny pomysł, w formie bonusu uzupełniającego fabułę. Ja jednak odpadam. Zmęczyło mnie 6 godzin serialu, więc podziękuję za dodatkowe 12 godzin eksperymentu.

Dzień Trzeci. Twórca: Felix Barrett, Dennis Kelly. Obsada: Jude Law, Katherine Waterston, Emily Watson, Freya Allan, Naomie Harris, Paddy Considine, Mark Lewis Jones; zdjęcia: David Chizallet, Benjamin Kracun; muzyka: Cristobal Tapia de Veer; gatunek: serial, dramat, thriller; rok produkcji: 2020.

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH SERIALI? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.