Jenny Blackhurst. Ktoś tu kłamie – recenzja

Autorka dobrze przyjętych przez czytelników Tak cię straciłam i Noc, kiedy umarła powraca z najnowszą powieścią. Dla mnie lektura Ktoś tu kłamie to pierwsze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst. Opis książki zaintrygował mnie. Dodatkowym smaczkiem był dla mnie fakt, że niedawno miałam okazję zagłębić się w innej lekturze, w której pojawia się motyw kryminalnego podcastu. Czy powieść opublikowana przez Wydawnictwo Albatros spełniła moje oczekiwania?

Kiedy mieszkańcy Severn Oaks zebrali się, by świętować Halloween, nikt z nich nie podejrzewał, że wieczór zakończy się tragedią. Tego dnia w wyniku nieszczęśliwego wypadku zginęła Erica Spencer – kobieta, której zawsze było wszędzie pełno. Od koszmarnego wydarzenia minęło już dziesięć miesięcy i mieszkańcy zamkniętego osiedla zaczęli wypełniać lukę po zmarłej sąsiadce. Niespodziewanie w internecie pojawia się zapowiedź podcastu „Prawda o Erice”. Jego tajemniczy autor twierdzi, że zdarzenie, które zostało uznane za wypadek, jest morderstwem popełnionym przez mieszkańca Severn Oaks. Podejrzenia podają na sześcioro przyjaciół, którzy uczestniczyli w przyjęciu. Szybko okaże się, że każdy z nich ma sporo do ukrycia i to nie tylko w związku ze śmiercią wszędobylskiej sąsiadki.




Severn Oaks to jedno z tych prestiżowych osiedli, w których kupują domy bogaci przedsiębiorcy i lokalni celebryci. Ukryci za murem mieszkańcy tworzą hermetyczną społeczność. Trudno się do niej przedostać, ale nie pozwala też ona, by sekrety wydostawały się na zewnątrz. Może wydawać się, że osoby mieszkające blisko siebie i uczestniczące wspólnie w szkolnych piknikach i sąsiedzkich imprezach, wiedzą o sobie wszystko. Nic bardziej mylnego. Każdy z podejrzanych nazywanych „Szóstką z Severn Oaks” ma swoje tajemnice. Ich ujawnienie może mocno skomplikować życie bohaterów i doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji. W tym morzu sekretów Erica Spencer czuła się jak ryba w wodzie. Uwielbiała wściubiać w nos w nie swoje sprawy, prowokować i sprawdzać reakcję sąsiadów. Wszystko wskazuje na to, że tym razem posunęła się za daleko. Za swoją niepohamowaną ciekawość zapłaciła najwyższą cenę.

Po lekturze pierwszego rozdziału Ktoś tu kłamie, moje myśli pogalopowały do uwielbianych przeze mnie Gotowych na wszystko. Podobieństw jest kilka (bogata dzielnica, tajemnicza śmierć, sekrety, sekrety, sekrety), jednak książka Jenny Blackhurst, mimo wielu zalet, nie mogłaby konkurować ze wspomnianym przeze mnie serialem. Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w odbiorze, a rozdziały krótkie, dzięki czemu powieść czyta się szybko. Podoba mi się mnogość wątków i to, że możemy po kolei zapoznawać się z każdym z bohaterów, by na końcu wrócić do głównej aktorki dramatu. Mieszkańcy Severn Oaks wzbudzili moją sympatię i przyznam, że razem z nimi czekałam z ciekawością na kolejne odcinki podcastu. Nie do końca mi się spodobało rozwiązanie zagadki śmierci Eriki. Oczywiście nie zamierzam zdradzić Wam, co przydarzyło się irytującej sąsiadce.

Jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej powieści kryminalnej, z dobrze poprowadzoną intrygą i mnóstwem sekretów, które wychodzą na wierzch, jak dżdżownice po deszczu, Ktoś tu kłamie to lektura w sam raz dla Was.

Ktoś tu kłamie
Autor: Jenny Blackhurst
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Gatunek: kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 6 maja 2020

 

Za materiał do recenzji dziękujemy wydawnictwu:

 

http://www.wydawnictwoalbatros.com/

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya.