Najlepsze filmy kinowego Uniwersum Marvela

Przed nami premiera długo wyczekiwanej odsłony Avegners, w której dojdzie do ostatecznego starcia pomiędzy bohaterami a niszczycielskim Thanosem. Za nami ponad dekada trwania Uniwersum i ponad 20 filmów, w czasie których poznaliśmy dziesiątki różnorodnych bohaterów. Losy ich wszystkich zbiegają się właśnie w wielkim finale wysokobudżetowej sagi. W nerwowym oczekiwaniu na Koniec Gry przedstawiamy subiektywne zestawienie – Najlepsze filmy Kinowego Uniwersum Marvela. Zgadzacie się z nami? Macie inne zdanie? Dajcie znać w komentarzach.





Iron Man (2008)

Otwierając Kinowe Uniwersum Marvela twórcy mieli już w planach kolejne filmy, ale chyba nawet oni nie podejrzewali, do jakich rozmiarów rozrośnie się seria i jak gigantyczny (nie tylko kasowy) sukces odniesie. Duża w tym zasługa wyrazistych bohaterów, ale w szczególności Tony’ego Starka aka Iron Mana. Znakomicie zagrany przez Roberta Downeya Jra cyniczny miliarder, który sam siebie czyni super-nowoczesną maszyną do walki z terrorystami musi jednocześnie uczyć się pokory. Film Favreu miał w 2009 roku wszystko, co dobre kino superbohaterskie mieć powinno – nie tylko wspomnianego już niejednoznacznego protagonistę, ale i sprawnie opowiedzianą genezę, więcej pierwiastka ludzkiego niż fantastycznego, odrobinę humoru i świetne efekty specjalne. Wyszedł film tak dobry, że sam Marvel długo nie mógł go dogonić. Późniejsze genezy Hulka, Thora czy Kapitana Ameryki, sprawiały na jego tle wrażenia płytkich, niepoważnych i mizernie zrealizowanych.

Avengers (2012)

Oprócz wspomnianego Iron Mana pozostałe filmy z uniwersum początkowo zawodziły nasze oczekiwania i na początku tej dekady szczerze mówiąc nie wierzyliśmy, że uda się połączyć patos Kapitana Ameryki i sztywną, teatralną manierę Thora z zawadiackim Iron Manem. A jednak! Pierwsza odsłona Avengers Jossa Whedona okazała się olbrzymim zaskoczeniem przede wszystkim za sprawą znakomitych dialogów i dużej dawki humoru sytuacyjnego – humoru, który od tamtej pory rzutował już na całe uniwersum. Okazało się że Thor skrywa nieodparty urok, Kapitan pokłady charyzmy, a Iron Man jeszcze większe ego niż oczekiwaliśmy. Dodajmy do tego pozostałych bohaterów i świetny czarny charakter – czyli Lokiego – i dobra zabawa gwarantowana.

Iron Man 3 (2013)

O drugiej odsłonie Iron Mana chcieliśmy jak najszybciej zapomnieć, ale już „trójka”, zrealizowana przez Shane’a Blacka, to całkiem solidne widowisko i dość nietypowe jak na MCU, właśnie za sprawą reżysera. Black, znany ze scenariuszy do Zabójczej broni czy udziału w oryginalnym Predatorze, wprowadził do uniwersum nieco specyficznego humoru i dużo dobrej akcji, która pozwala wycisnąć z przyjaźni Starka z Rhodesem fajne „buddy movie”. Szkoda że więcej już twórca nie miał okazji z Marvelem współpracować.

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz (2014)

Bracia Russo zamienili toporne i patetyczne widowisko, jakim był pierwszy Kapitan Ameryka, na pełen werwy i napięcia thriller polityczny i kto wie, czy nie stworzyli bodaj najlepszego – pod względem konsekwencji i jakości scenariusza – filmu w całym uniwersum. Spiski, intrygi, zwroty akcji i dość surowy klimat w stosunku do raczej barwnych i efekciarskich produkcji Marvela. Zamiast tradycyjnego dla MCU niszczenia świata mamy starcie agencji, a sam Kapitan to już znacznie bardziej dojrzała postać niż przedtem. Rewelacja!

Strażnicy Galaktyki (2014)

Strażnicy Galaktyki to prawdziwy przełom w MCU – barwna, humorystyczna bomba, która ograła konwencję, zamieniając dramatyczne starcia w konkurs tańca, a wyniosłych herosów na zbieraninę uroczych partaczy. Doskonałe dialogi, barwni bohaterowie, których świat pokochał od pierwszego wejrzenia i znakomita ścieżka dźwiękowa to wyróżniki filmu Jamesa Gunna. Ta przezabawna produkcja ma jednak pewną wadę – określiła ton i kierunek całego uniwersum. W rezultacie więcej nie dane nam już było ujrzeć thrillera politycznego na wzór Zimowego żołnierza, a nawet dramatyczny i mroczny dotychczas Thor zamienił się w kolorowe widowisko.

Thor Ragnarok (2017)

Sukces Strażników Galaktyki sprawił, że włodarze MCU uderzyli w bardziej humorystyczny ton. Można się z tego powodu złościć, że Thor stracił swój mroczny, odrębny charakter na rzecz kolorowej zabawy ze świetnym soundtrackiem, ale jednocześnie dotychczas miałkie widowisko zamieniło się w przezabawny i nafaszerowany akcją blockbuster. Duża w tym zasługa również Taiki Waititi, nowozelandzkiego reżysera Co robimy w ukryciu, który w szalony sposób połączył MCU ze stylistyką science-fiction lat 80. Istne szaleństwo! Ten film aż kipi od gagów. Powstała jedna z tych produkcji, do których chce się wracać.




Avengers: Wojna bez granic (2018)

Nie wiemy czy Wojna bez granic jest najlepszym filmem w całym uniwersum Marvela. Ma swoje słabostki, do których należą m.in. dłużyzny. Jest to jednak niewątpliwie najambitniejsza produkcja w dziejach Marvela. Połączenie w jedno tych wszystkich filmów i bohaterów, różnych stylistyk i konwencji, musi robić wrażenie. Braciom Russo udało się doskonale wyważyć humor i dramaturgię, każdy z bohaterów dostaje swoje pięć minut, a nawet łączą ich nieoczywiste kombinacje. Ozdobą produkcji jest imponujący czarny charakter – Thanos, który wprowadza swoje zamiary niczym fatum, którego nie tylko nie da się powstrzymać, ale z którym nawet nie sposób walczyć. Do dziś zbieramy szczęki z podłogi po niesamowitym finale.


ZOBACZ TAKŻE NAJLEPSI SUPERBOHATEROWIE WG CZYTELNIKÓW MK

top 10 najlepsi superbohaterowie

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RANKINGÓW, NEWSÓW I RECENZJI?
KLIKNIJ LUBIĘ TO!

 

Redakcja Recenzent
follow me