Recenzja: Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada

Legendarna postać Ingmara Bergmana, szwedzkiego reżysera filmowego, nie jest obca nikomu, kto choć odrobinę interesuje się kinem. Do dziś uważany jest za jednego z najlepszych twórców filmowych wszech czasów, a jego dzieła, m.in. Siódma pieczęć czy Źródło, wciąż okupują prestiżowe rankingi. Bergman robił kino trudne, często ponure i mroczne, w których jak echo powracały pytania o istnienie Boga – pytania, z którymi zdaje się Szwed sam zmagał się przez całe życie. Jednakże w arcyciekawej książce Thomasa Sojberga, która w lipcu ukazała się na polskim rynku nakładem Wydawnictwa Albatros, kultowe filmy Bergmana i poruszane przez nie zagadnienia są zaledwie wzmiankowane. Miłość, seks i zdrada skupia się bowiem przede wszystkim na niezwykle skomplikowanym życiu uczuciowym geniusza, w którym znalazło się miejsce na pięć żon, szereg kochanek i dziewięcioro oficjalnie uznanych dzieci.

Z biografii pióra Sjoberga wyłania się obraz Bergmana jako człowieka, w którym na zawsze piętno odcisnął wizerunek matki. Zdaniem wielu jego znajomych i badaczy jego życia, to właśnie matki szukał w kobietach, z którymi się spotykał. A tych było mnóstwo – wśród nich aktorki Liv Ullman czy Bibi Anderson, reżyserka teatralna Else Fisher, pianistka Käbi Laretei i wiele innych. Nade wszystko to jednak człowiek, który wiecznie uciekał i nigdy nie potrafił wziąć za nic odpowiedzialności. Dobrze czuł się chyba jedynie w pracy nad filmami.




Sjoberg wprowadza nas w świat Bergmana od samego początku. Poznajemy jego rodziców, ojca-pastora i nieszczęśliwą w małżeństwie matkę. W domu, w którym chłopiec dorastał razem ze starszym bratem i młodszą siostrą panowała raczej toksyczna, choć niedostrzegalna na pierwszy rzut oka, atmosfera. Diabeł jednak zwyczajowo tkwi w szczegółach. Przewrażliwiona matka opisywała swoje przeżycia w tajemnym dzienniku. Z drugiej strony sam Bergman wielokrotnie pochylał się nad okresem swojego dorastania, m.in. w książce Lanterna Magica i zdaniem Sjoberga reżyser budował w ten sposób również swój mit, wyolbrzymiając pewne problemy lub dopowiadając wydarzenia.

Początkowo zafascynowany nazizmem później zupełnie się od niego odwraca. Poświęca się pracy, najpierw w teatrze, potem w filmie. Jego życie osobiste pełne jednak było chaosu, nigdzie i z nikim nie mógł na dłużej zagrzać miejsca. Zaledwie złożył podpis pod swoim kolejnym małżeństwem, a już romansował z następną kobietą, nieraz kilkoma. W relacji z innymi bywał tyranem, choć ukrytym pod szarmanckim uśmieszkiem, zagrzebanym w swoich strojach – startej marynarce i berecie. Kłócił się i przepraszał zaraz, tłumacząc swoje wybuchy charakterem. Za życia obrastał w mit, który kreował on sam i media. Stał się synonimem szwedzkiego kina, na czym ucierpieli inni twórcy. Nie znosił sprzeciwu. Nawet po jego śmierci nie wszyscy, których prosił Sjoberg, chcieli o nim rozmawiać.

Książka Sjoberga to fascynująca pozycja, pełna ciekawostek i anegdot, nie tylko dla miłośników Bergmana-reżysera, bowiem o samych filmach mowa jest tu głównie z obowiązku. Tę biografię można potraktować także po prostu jako historię wybitnego artysty, którego mit przysłonił prawdę o nim samym – prawdę bolesną, bo ukazującą człowieka zagubionego, zakompleksionego i strachliwego. Człowieka, który nie umiał kochać i budować relacji. Sjoberg odsłania czytelnikowi demony, które ścigały reżysera od czasu jego narodzin i dzieciństwa – okresu upokorzeń, poniżeń i braku miłości ze strony rodziców. Jedno zdanie znakomicie podsumowuje jego postać oraz okres dorastania: „Ja nigdy nie czułem się młody, jedynie niedojrzały”.

Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada
Autor: Thomas Sjoberg
Gatunek: biografia
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 14 lipca 2018

 

 

 

 

 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy wydawnictwu:

 

http://www.wydawnictwoalbatros.com/

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

 

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.