Top 10: Najlepsze filmy 2017

Dziś na Mechanicznej prezentujemy ostatnie już podsumowanie minionego roku. Poniżej znajdziecie subiektywny wybór naszej redakcji – Top 10 Najlepsze Filmy 2017 Roku. Zapraszamy Was tradycyjnie do komentowania i przedstawiania Waszych ulubionych filmów tego okresu.

Blade Runner 2049, reż. Denis Villeneuve

Sequel doskonały, czyli reżyserzy i producenci mogliby się od Villeneuve’a uczyć, jak robić kontynuacje z szacunkiem do pierwowzoru i samego widza. Obłędny wizualnie, kameralny, stonowany, hipnotyzujący – taki jest Blade Runner 2049, zdecydowanie bardziej niż na efektowną rozwałkę, nastawiony na snucie filmowej opowieści. I choć miejscami zbyt dosłowny, być może nie idealny, to wciąż znakomity. Pierwszy raz od dawna nie mieliśmy poczucia, że ktoś tu odgrzewa starego kotleta i robi z widza idiotę.

Dunkierka, reż. Christopher Nolan

Dość nietypowy pod względem fabularnym film Nolana, bo technicznie to nadal stary dobry twórca Mrocznego Rycerza. Raz, że nawet w prostym wojennym filmie nie mógł się obejść bez pewnej zabawy z narracją i formą, dwa że pod względem realizacyjnym i reżyserskim to prawdziwy majstersztyk. Nieco słabiej wypada kwestia fabuły, bo choć pomysł na bohatera zbiorowego i ukazanie dramatycznych losów brytyjskich żołnierzy jako walkę przede wszystkim z samymi sobą (poprzez nie przedstawianie wizualnie wroga) jest znakomity w założeniu, na ekranie traci na wyrazie, postaci i ich losy zaczynają się rozmywać, a dramaturgia – podsycana muzyką i montażem – zdaje się być nieco sztuczna. Niemniej zdarza się Dunkierce chwycić za gardło, a sam sposób jej realizacji sprawia, że niejednokrotnie szukaliśmy szczęki pod kinowym fotelem.



Elle, reż. Paul Verhoeven

Perwersyjny thriller według Paula Verhoevena, czyli błyskotliwy powrót Holendra na szczyt. Europejskie kino, które wodzi odbiorcę za nos i którego niezaprzeczalną ozdobą jest kapitalny ekranowy występ Isabelle Huppert. Francuzka zasłużyła na Oscara, ale kto by się jeszcze nimi przejmował? Hipnotyzujące, mocne kino pełne niepokoju.

Klient, reż. Asghar Farhadi

Pozycja przede wszystkim dla miłośników twórczości Farhadiego, bo nie ulega wątpliwości, że irański reżyser popada już w pewien marazm. W Kliencie widzowie nie znajdą nic ponad to, co oglądali już w Rozstaniu czy Przeszłości. Ale to nadal świetnie poprowadzone kino z wciągającą historią i ciekawymi aktorskimi kreacjami – kino które angażuje i stawia niewygodne pytania.

La La Land, reż. Damien Chazelle

Absolutna rewelacja! Technicznie to perełka a Emma Stone i Ryan Gosling to praktycznie samograje tworzący na ekranie cudowną i uroczą parę. Bardziej poważani twórcy mogliby się od Chazelle’a uczyć, jak z prostego scenariusza wycisnąć tak wiele emocji, jak zarażać swoją pasją widza i jak po prostu cieszyć się kinem. A jest jeszcze finał! Zakończenie, które wnosi tę historię na zupełnie inny poziom.

Logan, reż. James Mangold

Choć ostatni Wolverine z Hugh Jackmanem (ponoć) nie unika scenariuszowych pułapek i razi niekiedy typową X-Menową sztampą, to jednak wnosi do gatunku zupełnie nową świeżość, puszcza oko do widza i wreszcie raduje oczy brutalną, bezkompromisową akcją. Bluzgi, krew i ucinane kończyny. Czego chcieć więcej? Oto wspaniała rozrywka dla dorosłych!

Manchester by the Sea, reż. Kenneth Lonergan

Jeden z najbardziej wstrząsających w swoim realizmie filmów minionego roku. Dzieło Lonergana to przygnębiający dramat bez cienia przesady, sztucznego podkręcania, zabijający swoją szczerością. To co Casey Affleck i Michelle Williams wyrabiają na ekranie nie mieści się w głowie, takiego aktorstwa nie ogląda się na co dzień. Ładunek emocjonalny tego filmu jest olbrzymi.

Milczenie, Martin Scorsese

Ostatni film genialnego Martina Scorsese przeszedł przez kina niemal niezauważony, pewnie ze względu na swój temat i ascetyczną realizację. A szkoda, bo ta opowieść o portugalskich jezuitach cierpiących prześladowania w XVII-wiecznej Japonii to piękne, poruszające kino, prezentujące wybitny wręcz artystyczny poziom. To porażające kino, stawiające pytania dotyczące wiary, z którymi chyba nikt nie chciałby się zmierzyć.

Twój Vincent, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman

Ten film trafia do naszego zestawienia przede wszystkim ze względu na prekursorski charakter. Bo – nie oszukujmy się – fabularnie ten kryminał traktujący o losach Vincenta van Gogha do wybitnych nie należy. Przeciwnie, scenariusz zdaje się być uproszczony do granic. Ale przecież ta polsko-brytyjska produkcja ma do zaoferowania coś więcej. Niesamowite kinowe doświadczenie, jakiego widzowie nie zaznali nigdy przedtem. To animacja, która dosłownie zwala z nóg i za odwagę oraz misterną realizację twórcom należą się brawa.

Wojna o Planetę Małp, reż. Matt Reeves

Wojna o planetę małp to kino w starym stylu, jakiego dziś już się nie kręci. Mimo politycznych aluzji, kolejnych odniesień do konsekwencji zabawy w bogów czy kwestii natury człowieka, film Reevesa skupia się w dużej mierze na klasycznych wartościach, jak gotowość do poświęcenia, wierność i przyjaźń. W pewnym sensie Wojnie o planetę małp bliżej do przygody spod znaku Wielkiej ucieczki z głębokim przesłaniem w tle niż nafaszerowanej efektami komputerowymi superprodukcji. Ostatnia dekada w kinie pokazuje, że na takie blockbustery trzeba niekiedy czekać latami.

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RANKINGÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Redakcja Recenzent
follow me