„Znachor” Michała Śmielaka – recenzja

Znów trafił mi się do recenzji debiut autorski. Zanim jednak przystąpiłem do lektury Znachora, spojrzałem na wydawnictwo – Initium – i tu pojawił się szeroki uśmiech. Initium potrafi wynajdywać perełki autorskie i to muszę im przyznać. Jedna z lepszych książek fantasy jakie ostatnio czytałem to właśnie debiutancka powieść Tomasza Matery pod tytułem Kulawy Szermierz wydana właśnie przez wyżej wymienione wydawnictwo. Nie pozostało mi nic innego jak zabrać się do czytania.

Zazwyczaj zaczynam recenzję od przedstawienia sylwetki autora. Tutaj pojawia się problem, bo o Michale Śmielaku wiem niewiele. Pochodzi z Sandomierza i urodził się w 1979 roku. Jak sam podkreśla – zbrodnie i rozwiązywanie zagadek kryminalnych ma w genach. Sandomierzanin z krwi i kości, tutaj się wychował, wykształcił i z tym miastem związał swoje losy. Działa w sandomierskich grupach: Teatr Ognia „Bohema” oraz Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Sarmata”. To tyle i aż tyle.

Głównym bohaterem naszej historii jest Krzysiek – cyniczny, nieco zbyt pewny siebie historyk, u którego zdiagnozowano raka mózgu. Pod wpływem alkoholu, nasz bohater wysyła wiadomość do tajemniczego, reklamującego się w telewizji uzdrowiciela, nawet nie mając nadziei, że ten odpisze. Jednak Jakub – bo tak nazywa się nasz uzdrowiciel, leczy bardzo nietypowo – nazwałbym to specyficzną formą psychoterapii. Nie będzie tutaj ziołowych naparów, rozbijania jajek na głowie – a spora dawka alkoholu, rozmów i drobna doza erotyki. W tym samym czasie ktoś w całej Polsce morduje uzdrowicieli i zielarzy. Żeby tego było mało, nie są to mordy byle jakie – oto bowiem nasz psychopatyczny zabójca stosuje metody, znane nam z ery polowań na czarownice. Tyle o samej fabule, bo nie chcę spojlerować.

Przede wszystkim autora należy pochwalić za dużą pracę, jaką musiał zrobić zagłębiając się w historię procesów w całym kraju – naprawdę podziwiam ile roboty zostało włożone aby podać nam szczegóły procesów poszczególnych kobiet. Drugim faktem na który musimy zwrócić uwagę jest konstrukcja bohaterów i budowa dialogów – są na bardzo dobrym poziomie. Każdy poszczególny bohater jest opisany tak, że możemy cokolwiek do niego poczuć. Krzysiek jest cynikiem ze spora dawką humoru, Jakub to typ melancholika wydającego nam się dobrotliwym człowiekiem, a jego żona to urocza, nie skrępowana wstydem kobieta. Ostatnim atutem na jaki zwróciłem uwagę to odniesienia do muzyki i popkultury. Autor wrzuca nam smaczki pomiędzy dialogi, kiedy np. Krzysztof cytuje nam Jacka Kaczmarskiego, albo żona znachora podśpiewuje w aucie Kazika Staszewskiego .Te drobne mrugnięcia okiem, są do wyłapania przez ludzi związanych z muzyką alternatywną, bo jak mawia mędrzec – ”Kto pamięta zespół Kult”?

Podsumowując – Znachor to kawał dobrej książki. Wciągnął mnie tak bardzo, że przeczytałem go w dwa dni. Initium znowu pokazało, że mają nosa do debiutów literackich. Jeżeli więc lubicie kryminały z mocnymi nawiązaniami do historii naszego kraju, interesują was procesy czarownic i wiecie kto śpiewał „12 groszy” – nie zastanawiajcie się długo i kupujcie tę książkę.

10/10

Znachor. Autor: Michał Śmielak; gatunek: kryminał, sensacja, thriller; wydawnictwo: Initium

 

 
Za egzemplarz do recenzji dziękujemy WYDAWNICTWU INITIUM
 
 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:
 
 

 

Ulwar Recenzent
follow me