Dziennik z bunkra – Kevin Brooks – recenzja

Pomimo dosyć podeszłego już wieku (niedługo stuknie mi dwudziestka – stamtąd już niedaleko do emerytury), bardzo lubię powieści młodzieżowe. Jest to według mnie gatunek, który zawiera nieskończone pokłady potencjału i regularnie mnie zaskakuje, zwłaszcza przez kreatywność autorów i podejście do niektórych tematów. Takie same uczucia miałem, kiedy zamawiałem do recenzji Dziennik z bunkra – wyczułem, że może być kolejną pozycją, która utwierdzi mnie w przekonaniu, że warto śledzić rynek pod kątem literatury dla młodzieży.

Zaczęło się ciekawie i niepokojąco. Główny bohater zostaje z jakiegoś powodu uprowadzony i zamknięty pod ziemią, w jakimś bunkrze. Nie wiemy nic więcej. Jest klaustrofobicznie, a klimat można ciąć nożem. W niedługim czasie u jego boku pojawia się pewna dziewięciolatka, która jest równie ciekawą postacią. Obserwujemy ich przeżycia w bunkrze i dociekania na temat powodu, z jakiego się tam znaleźli, z nieskrywanym zaintrygowaniem. Niestety, potencjał na naprawdę przejmującą fabułę został zmarnowany gdzieś w połowie, a specyficzny, pretensjonalny język, jakim posługuje się autor, zaczął mnie bardzo męczyć.




Choć cała koncepcja na fabułę jest ciekawa, a bohaterowie nietuzinkowi, w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że autorowi się nie chciało tego ciągnąć i druga połowa powieści została napisana albo na ciężkim kacu, albo na kolanie – albo jedno i drugie. Poza tym wydaje mi się, że Kevin Brooks starał się na siłę przypodobać młodzieży, używając języka jej przystępnego, ale momentami wychodziło naprawdę dziwnie i – jak wspomniałem – niezwykle pretensjonalnie.

Czy Dziennik z bunkra jest pozycją, z którą warto się zapoznać? Tak, jak najbardziej, przede wszystkim przez ciekawą, choć nie do końca wykorzystaną koncepcję na fabułę, dobrze wykreowanych bohaterów oraz klaustrofobiczny, przejmujący klimat.

Tytuł: Dziennik z bunkra
Autor: Kevin Brooks
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Gatunek: thriller dla młodzieży

 

 

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY WYDAWNICTWU ZIELONA SOWA:

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ: