filmrecenzja filmu

„Próba” – recenzja młodzieżowego thrillera

Próba, niskobudżetowy film Daniela Robbinsa, który właśnie wkracza na ekrany polskich kin, zaczyna się jak typowa młodzieżowa komedia w stylu Supersamca, choć z aktorami niezdradzającymi potencjału chociażby takiego Jonah Hilla. Trzech nieudaczników, świeżych studentów, desperacko próbuje przypodobać się jakiemukolwiek towarzystwu i wpaść na studencką imprezę. Marzą się im alkohol, narkotyki, towarzystwo pięknych dziewcząt i bezbolesne otrzęsiny. Problem w tym, że z każdej domówki zostają wyrzucani.




Kiedy wydaje się, że dzień już stracony, niespodziewanie chłopaki zostają zaproszeni na zamkniętą imprezę na odludziu. Sądząc że to kolejny dowcip i nie chcąc robić z siebie pośmiewiska, Ethan i Justin wolą wrócić do domu i pograć na konsoli, ale David gotów jest zrobić wszystko, żeby poprawić swój status i wdać się w łaski „tych fajnych”. Grany przez Zacka Weinera (jednocześnie autora scenariusza) chłopak jest jak żywcem przeniesiony Howard Wolowitz z Teorii Wielkiego Podrywu – maskujący kompleksy fałszywą pewnością siebie nieuleczalny „pies na baby”, który nie ma pojęcia jak się zabrać do podrywu. Ostatecznie przyjaciele trafiają na imprezę, o jakiej im się nie śniło, organizowaną przez członków elitarnego, zamkniętego klubu. Pewni że złapali Boga za nogi, wracają tam nazajutrz, gotowi poddać się tytułowej próbie, po przejściu której sami dołączą do elity. Jak łatwo się domyślić – będzie to najgorsza decyzja ich życia.

Konwencja filmu drastycznie się zmienia, komedia schodzi na dalszy plan, a twórcy zaczynają posiłkować się grozą. Początkowo jeszcze niejasną, jedynie wiszącą w powietrzu, oto bowiem elita postanawia naznaczyć bohaterów wypalając im znamię na skórze, czy karmi ich obrzydliwą papką. – Chcemy znaleźć wasz punkt graniczny. Prawdziwi mężczyźni go nie mają – przekonują członkowie klubu, robiąc dobrą minę do złej gry i udając że to nic więcej niż nieco obrzydliwa, ale wciąż zabawa. Groza jest jednak wyczuwalna i dobrze wiemy, że na tym się nie skończy.

Próba to kino, które ewidentnie oglądaliśmy już wielokrotnie i często w dużo lepszym stylu, żeby przywołać jedynie filmy pokroju Hostelu Rotha. Dzieło Robbinsa to właściwie zrzyna z podobnych produkcji, zrealizowana za drobne – trwa ledwo godzinę, scenariusz jest głupi jak but i niczym nie zaskakuje, a aktorzy najczęściej nie są w stanie oddać dramaturgii niektórych scen, przez co śmieszą zamiast straszyć. Jednocześnie twórcy dobrze korzystają z samej konwencji – co ma być obrzydliwe właśnie takie jest, a sam fakt zamknięcia bohaterów i psychicznego ich wyniszczania to właściwie temat-samograj; bez względu na to jak nieudolnie zrealizowany, po pół godzinie tortur siłą rzeczy będziemy kibicować bohaterom w ich dążeniu do odzyskania wolności.

Próba to film przede wszystkim dla miłośników konkretnie kina tortur spod znaku Eliego Rotha. Jest przewidywalny w każdym aspekcie, boleśnie tani i nie najlepiej zagrany, ale wciąż sprawdza się dobrze w swojej roli. Wziąwszy pod uwagę niski budżet i minimalne doświadczenie reżysera, należy pochwalić płynne przejście z jednej konwencji (młodzieżowa komedia) do drugiej (brutalny thriller) oraz fakt, że mimo głupiutkiego scenariusza, udało się twórcy zbudować napięcie wystarczające, by zatrzymać widza, choć jak wspomniałem wcześniej temat jest samograjem. Jednocześnie Robbins pokazuje w okrutny sposób, na jakie upokorzenia gotowi są wystawić się młodzi ludzie, by zyskać akceptację w szkołach czy na studiach.

MOJA OCENA:
3/10

Próba
Reżyseria: Daniel Robbins
Scenariusz: Zack Weiner
Obsada: Zachery Byrd, Phillip Andre Botello, Zack Weiner, Aaron Dalla villa, Cameron Cowperthwaite, Jess Pimentel, Joe Gallagher
Muzyka: Jon Natchez
Zdjęcia: William Babcock
Gatunek: Thriller
Kraj: USA
Rok produkcji: 2018
Data polskiej premiery: 15 marca 2019

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.

Krzysztof Strzelecki

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.