Christie Golden „Jaina Proudmoore. Wichry wojny” – recenzja

Uniwersum World of Warcraft jest bogate w rasy, postaci i krainy. Daje to duże możliwości w opowiadaniu o świecie z punktu widzenia różnych bohaterów. Wydawnictwo Insignis wydało powieść Jaina Proudmoore. Wichry wojny, z którą niektórzy czytelnicy mieli okazję się już zapoznać w 2012 roku. 

Książka Christie Golden skupia się na tytułowej lady, przywódczyni miasta Theramore. Ludzka czarodziejka, mimo wielu różnic pomiędzy Hordą a Przymierzem, stara się utrzymać kruchy pokój. Ma wrażenie, że obie strony nie słuchają jej argumentów i z nienawiścią patrzą na przeciwników.  

Przywódca Hordy, Garosz, jest przepełniony pragnieniem zawładnięcia kontynentu. Pokojowo nastawiona czarodziejka przeszkadza mu w planach i ma duży wpływ również na rasy oddane Hordzie. Taureni i trolle, choć wierni swojej frakcji, nie dążą do wojny. Niestety wódz tak. 

Jednocześnie ród błękitnych smoków, który nie podniósł się jeszcze po ostatnich, tragicznych wydarzeniach, zostaje okradziony z potężnego artefaktu – Źrenicy Światła. Strata jest nie tylko bolesna, ale i niebezpieczna. Magiczny przedmiot w złych rękach może stać się praktycznie niepokonaną bronią. Kalegos musi odnaleźć Źrenicę i ochronić swój lud, który na jego oczach się rozpada. Losy bohaterów splotą się, chociaż część będzie stała po drugiej stronie barykady. 

Powieść Jaina Proudmoore. Wichry wojny to historia o nieuniknionych skutkach wojny, trudnych wyborach i poświęceniu. Nie brakuje tam znanych z innych książek i gry postaci, do których wracam z przyjemnością jak do starych przyjaciół. I chociaż cofamy się daleko, aż do czasów po Kataklizmie, i wiele znanych mi już wydarzeń nie miało jeszcze miejsca, to historię Jainy czytało mi się świetnie. Mimo iż ludzie w świecie Warcrafta wydają mi się zawsze najmniej ciekawi, a moje serce w grze bije po stronie Hordy, to książki przeważają szalę ku Przymierzu.  

To nie jest pierwsze dzieło Christie Golden opowiadające o tym uniwersum, z którym się zetknęłam. Poprzednie czytało mi się równie dobrze co recenzowaną powieść i nie mogę się doczekać kolejnych. Autorka pisze bardzo przystępnie i zrozumiale, więc nawet osoby nie znające tego świata powinny dobrze się bawić odkrywając Azeroth i jego mieszkańców. Dla fanów WoWa jest to pozycja obowiązkowa, z której dowiedzą się kilku ważnych faktów, o których być może nie mieli wcześniej pojęcia. Ja trochę życzliwiej spojrzę następnym razem na Kirin Tor, gdy będę odwiedzała Dalaran. Mimo ich neutralności, nie darzyłam tej organizacji zbytnią sympatią, natomiast teraz chętnie poznałabym ich bardziej szczegółową historię. Póki co polecam opowieść o Jainie, Kalegu i Garoszu. Nie oderwiecie się, póki się nie skończy. 

 
za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Insignis

 

 

 
 
CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:
 
 
 

Katarzyna Satława Recenzent

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.