Tokyo Ghost – recenzja komiksu

Ricka Remendera nie trzeba chyba przedstawiać żadnemu fanowi komiksów. Jego szalone historie może nie wszystkim przypadną do gustu, ale na pewno nikt nie przechodzi wobec nich obojętnie. Jeżeli jednak do jego scenariusza dodamy obrazy Seana Murphy’ego to efekt końcowy na pewno musi być powalający. Tak jest właśnie w przypadku Tokyo Ghost, które niedawno zagościło na naszym rynku wydawniczym za sprawą wydawnictwa Non Stop Comisc. Ta długo wyczekiwana, cyberpunkowa historia, wydana zostaje w ogromnej, twardej oprawie, wypełnionej  mnóstwem dodatków w postaci szkiców, projektów i wariantowych grafik.

Akcja tej historii rozgrywa się w 2089 roku. Świat jaki znamy obecnie już nie istnieje. Ludzkość jest całkowicie uzależniona od technologii. Furorę robi narkotyk, który pozwala człowiekowi być cały czas podłączonym do sieci. Jego dystrybucją zajmuje się potentat i gangster – Flak. Jego imperium strzegą policjanci. Jednym z nich jest Led Dent, który ze swoją partnerką eliminują przestępców, a zarazem przeciwników swojego szefa. Niestety wyeksploatowany do granic możliwości świat niedługo ulegnie samozagładzie. Aby przetrwać Flak musi przenieść się w inne miejsce. Jest nim ostatnia oaza pozbawiona technologii – Tokyo. Led i Debbi, lecą w to miejsce, aby je przejąć dla Flaka. Sytuacja jednak wymyka się spod kontroli.

Historia nie jest mocno skomplikowana, choć już cała jej otoczka tak. Remender niejako ostrzega nas przed rozwojem niekontrolowanej technologii, która może jedynie doprowadzić nas na skraj zagłady. Uczynić z ludzi zombie. Można ją także odczytywać jako satyryczny komentarz na temat współczesnej cywilizacji, w której coraz mocniej zarysowana zostaje obsesja na punkcie sztuczności, pędzącego kapitalizmu i niekontrolowanych mediów, nie obrazujących rzeczywistości, a kreujących własną.

Historia z jednej strony jest prymitywna i odstręczająca. Choć jest to chyba celowe zagrania. Remender kpi z naszej obsesji na temat wyuzdanego i niekontrolowanego seksu. Krytykuje ludzki materializm i przypomina, że brak granic moralnych może prowadzić tylko do katastrofy. Niestety nie da się tego zrobić w ładną historyjką, która nie przebije się do naszej głowy. Dlatego Remender uderza w tony, które otwarcie pokażą nam jak okropni jesteśmy i dokąd zmierzamy i co nasz czeka za kilkadziesiąt lat jeżeli nie zaczniemy podążać pod prąd współczesnego świata.




Grafika też jest niesamowita. Murphy robi kawał dobrej roboty. Spektakularne obrazy robią ogromne wrażenie. Charakterystyczna kreska Murphy’ego pozwala nam wręcz zanurzyć się w tej opowieści. Z obrazów wylewa się tragizm świata i ludzkości, choć obrazy eksponują prymitywizm historii i są momentami równie odstręczające co sama historia. Całość jest zaś nierealna, wręcz wprost ze snu, a raczej koszmaru, ale przepełniona dynamiką, która rewelacyjnie sprawdza się w scenach pojedynków.

Tokyo Ghost to mroczny, a zarazem romantyczny cyberpunk. Kawał niesamowitej rozrywki z głębokim przesłaniem dla ludzkości, która musi odrobinę wyhamować, aby nie skończyć w świecie z historii Remendera. Zabawa konwencją i gatunkiem w kolorowych obrazach mocno przemawia do naszej podświadomości. Może momentami jest i zbyt dosadna, ale często tylko taka forma potrafi do nas przemówić. 

Tokyo Ghost
Twórcy: Matt Hollingsworth, Sean Gordon Murphy, Rick Remender
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Gatunek: komiks, cyberpunk, akcja
Data wydania: 18 listopada 2020

 

Komiks można zakupić na stronie Non Stop Comics
https://nonstopcomics.com
CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

Tomasz Drabik Administrator

Radomianin z pochodzenia. Technolog żywności z wykształcenia. Pasjonat dobrego kina, lecz nie gardzi ciekawą książką. Uwielbia Pasikowskiego, Manna i Lehane.