Recenzja horroru „Nie słuchaj ich” Netflixa

Na platformie Netflix zadebiutował właśnie hiszpańskojęzyczny horror Nie słuchaj ich w reżyserii Angela Gomeza Hernandeza. To szerzej nieznany jeszcze twórca, choć wkrótce może być o nim głośniej, przed miesiącem bowiem ogłoszono, że Hiszpan sprawdzi się w Hollywood przy okazji realizacji filmu The Pope’s Exorcist. Dodatkowo jego krótkometrażowy horror Behind będzie także w Stanach realizowany w formie filmu pełnometrażowego. Jak tymczasem wypada jego debiut, który można od dziś oglądać w Polsce?

Nie słuchaj ich to historia zdesperowanego Daniela cierpiącego po stracie syna. Wraz z żoną i dzieckiem regularnie przeprowadzali się w nowe miejsca, co negatywnie wpływało na kondycję psychiczną chłopca i jego umiejętność asymilacji. Mały Eric twierdził ponadto, że słyszy dziwne głosy. Po jego śmierci ojciec w nagranej przez siebie wiadomości odkrywa dodatkowe nienaturalne dźwięki, które po zbadaniu przypominają mu głos syna. Z tą sprawą postanawia zgłosić się do Germana – specjalisty od tak zwanego EVP (z ang. Electronic Voice Phenomena), czyli zarejestrowanych dźwięków niezidentyfikowanego pochodzenia.

To, co zaczyna się jako historia jednej rodziny, szybko staje się też opowieścią o drugiej. Wspomniany German, przyjeżdża do domu Daniela wraz z córką, Ruth. W trakcie prowadzonych przez nich badań odkrywamy mroczne tajemnice tego miejsca, ale jednocześnie śledzimy ich próby zbliżenia się do siebie po samobójstwie ich żony i matki.

Mamy więc do czynienia z dwoma rodzinnymi dramatami naznaczonymi stratą. I w pierwszej kolejności rzecz jasna to właśnie o tym jest ten film. O godzeniu się ze stratą bliskiej osoby i zrozumieniu, że życie toczy się dalej i ciągle są w naszym otoczeniu żywi potrzebujący naszej naszej bliskości. Ta historia jest jednak umiejętnie wpleciona w gatunkowy horror. Okazuje się bowiem, że dom Daniela i Sary posiada bardzo mroczną przeszłość sięgającą kilkaset lat wstecz. I istnieje coś, co nie chce ich obecności w tym miejscu.

Umówmy się – Nie słuchaj ich nie jest jakimś specjalnie wybitnym horrorem. Fabuła jest prosta i mało zniuansowana, całość straszy głównie jump scare’ami, ale jednocześnie da się przy tym zauważyć, że jest to opowieść solidnie przemyślana, z ciekawą warstwą psychologiczną i emocjonalną. W dodatku na uwagę zasługują zwroty akcji i niebanalne zakończenie. Więc nawet jeśli pojawiają się tu gatunkowe klisze i jakieś horrorowe głupotki, to ostatecznie mamy do czynienia z całkiem udanym b-klasowym filmem grozy. Z pewnością warto będzie obserwować tego reżysera.




Nie słuchaj ich. Reżyseria: Angel Gomez Hernandez; scenariusz: Santiago Diaz; obsada: Rodolfo Sancho, Ana Fernandez, Ramon Barea, Belen Fabra; muzyka: Jesus Diaz; zdjęcia: Pablo Rosso; gatunek: horror; kraj: Hiszpania; data polskiej premiery: 27 listopada 2020.

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

>

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.