Legiony – recenzja

W połowie września do polskich kin trafiła najnowsza produkcja Dariusza GajewskiegoLegiony. Jak nietrudno się zorientować, film opowiada o rozsławionej formacji wojskowej, utworzonej przez Józefa Piłsudskiego. Polskie produkcje wojenne i historyczne mają się w ostatnich latach całkiem nieźle. W zeszłym roku widzowie mogli zaznajomić się np. z historią legendarnej jednostki pilotów, dzięki filmowi Dywizjon 303. Historia prawdziwa. Ten rok należy zdecydowanie bardziej do obrazów opiewających polskich bohaterów wojennych. W marcu postać Jana Nowaka Jeziorańskiego przybliżył widzom film Kurier, z kolei historię marszałka Polski nadal możemy oglądać na ekranach kin, dzięki produkcji Piłsudski.




Film historyczny

Pierwsza część Legionów skupia się na ukazaniu historycznego tła wydarzeń. Widzowie razem z Józkiem, dezerterem z wojsk radzieckich, trafiają do obozu formujących się sił wojska polskiego. Możemy wraz z nim obserwować codzienne życie legionistów. Starają się oni zachować nieco normalności w tych wariackich czasach. Jak wszyscy młodzi ludzie zawiązują przyjaźnie, bawią się i kochają, jednocześnie przygotowując się do walki o utraconą ojczyznę. Są pełni nadziei. Nie tracą jej, mimo że śmierć przechadza się między nimi każdego dnia i nikt nie może być pewien, czy podziwiany właśnie zachód słońca nie jest jego ostatnim.

Ale nie tylko

W drugiej części Legionów film skłania się raczej w stronę dramatu krążącego wokół tematu trójkąta miłosnego. Jego głównymi aktorami są Józek, legionista Tadeusz Zbarski i agentka wywiadu, Aleksandra Tubilewicz. Historia przypomina nieco fabułę kultowego Pearl Habror, w której powrót do życia zmarłego, jak się wszystkim wydawało, narzeczonego, powoduje szereg komplikacji i rozterek sercowych bohaterów. Nie jest to moim zdaniem najmocniejsza część dzieła Dariusza Gajewskiego, ale nie oszukujmy się – wątek miłosny dla części widzów to nieodzowna część filmu, jest więc i tu. Dużo bardziej interesujący był dla mnie motyw przygarniętego przez Józka Wieżę osieroconego chłopca, oparty zresztą na prawdziwych historiach legionowych dzieci.

Piękno wojny

Zdecydowanie najmocniejszym elementem Legionów są według mnie znakomite sceny batalistyczne. Zrealizowane z ogromnym rozmachem dynamiczne ujęcia wciskają w fotel. Jestem pod ogromnym wrażeniem scen potyczek, w których brały udział konie. Na pewno nie były one proste dla aktorów. Walka ukazana jest z różnej perspektywy, a wybuchy, krew i rany legionistów wyglądają bardzo wiarygodnie. Wszystko to uzupełnione jest doskonale dobraną ścieżką dźwiękową. Muzyka zresztą również należy do mocnych stron filmu. Subtelna melodia najbardziej znanej piosenki patriotycznej My Pierwsza Brygada, czy śpiew legionistów w czasie marszu, na długo zapadają w pamięć.

Od zera do bohatera

Pod względem aktorskim uwagę przykuwa przede wszystkim główny bohater. Sebastian Fabijański kreuje nieoczywistą postać dezertera i sceptyka, który przechodzi na naszych oczach przemianę, zyskując przydomek Wieża. Jego oszczędna gra pozostawia spore pole do interpretacji zachowania bohatera. W oczach Józka widać żar, który wyraźnie zdradza, że zewnętrzny spokój nie oznacza obojętności. Pod koniec filmu mamy już przed sobą ukształtowanego polskiego bohatera wojennego, który nie boi się zaryzykować swojego życia, żeby ratować jednego z towarzyszy broni.

Ku pokrzepieniu serc

W Legionach przywołane są najważniejsze postaci historyczne związane z legendarną formacją: Józef Piłsudski, Stanisław „Król” Kaszubski, Rotmistrz Zbigniew Dunin Wąsowicz czy Porucznik Jerzy „Topór” Kisielnicki. Zachwyca zwłaszcza kreowana przez Mirosława Bakę postać Króla. Bohater ukazany jest jako silny lider. Aktor wcielający się w tę rolę jest wiarygodny i porywający, ale nie pompatyczny. Nawet kiedy przypomina skłóconym legionistom, że wszyscy, niezależnie od klasy społecznej i przynależności wojskowej, walczą o wolną Polskę, potrafi to zrobić w żołnierskich słowach, które trafiają do serc pełnych nadziei na odzyskanie ojczyzny dzieciaków.

Legiony to film, który mogę spokojnie polecić każdemu. Niezwykle ważne jest dla mnie to, że nie jest on skierowany do widzów o poglądach liberalnych lub konserwatywnych. Tego typu produkcje często skalane są polityką i mają na celu ukazanie historii nie rzetelnie, tylko w konkretny sposób. Film Dariusza Gajewskiego uchronił się przed takim zjawiskiem. Dzięki temu możemy rzeczywiście zagłębić się w fabularyzowaną historię polskich legionów, bez krzywienia się na wyciekającą z ekranu politykę.

Legiony; Reżyseria: Dariusz Gajewski; Scenariusz: Tomasz Łysiak, Michał Godzic, Maciej Pawlicki, Dariusz Gajewski; Obsada: Sebastian Fabijański, Bartosz Gelner, Wiktoria Wolańska, Mirosław Baka, Jan Frycz, Borys Szyc, Antoni Pawlicki; Zdjęcia: Jarosław Szoda; Muzyka: Łukasz Pieprzyk; Gatunek: wojenny; Kraj: Polska; Rok produkcji: 2019; Data polskiej premiery: 20 września 2019.

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya. Ma alergię na horrory.