Toy Story 4 – recenzja

Stęskniliście się za Szeryfem Chudym i Kosmicznym Komandorem Buzzem Astralem? Ja nawet bardzo. Po dziewięciu latach przerwy Pixar, będący obecnie trybikiem w wielkiej machinie Disneya, zaprasza nas ponownie do świata zabawek. W takiej sytuacji nasuwają się oczywiście pytania o sens powstania kolejnej części kultowej serii bajek. Czy Toy Story 4 jest po prostu odgrzewaniem starego, ale sprawdzonego kotleta? Czy film może nas czymś zaskoczyć? Jak zostanie odebrany przez trzydziestolatków, którzy na Toy Story się wychowali, a jak przez dzieci, dla których może być to pierwszy kontakt z Chudym i spółką?




Na koniec świata i jeszcze dalej!

Jakie nowe przygody czekają na zabawki? Tym razem rodzina Bonnie wybiera się na camping za miasto. Chudemu i spółce towarzyszyć będzie zupełnie nowa, stworzona przez dziewczynkę zabawka – Sztuciek. Ludzik powstały z plastikowego widelca nie rozumie, że z odpadu stał się ulubieńcem dziecka. Z uporem maniaka próbuje wrócić tam, gdzie jego miejsce – do śmieci. Jego autodestrukcyjne zapędy stara się opanować niezmordowany Chudy. Zadanie okazuje się niezwykle trudne, a komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zwariowany widelec w przypływie desperacji wyskakuje przez okno pędzącego kampera. Szeryf natychmiast rusza tropem Sztućka. Za Chudym zaś podąża Buzz Astral. Obie misje ratunkowe będą pełne niebezpieczeństw i zwrotów akcji. Bohaterowie przeżyją też spotkanie, którego się nie spodziewali.

Ty druha we mnie masz

Pod względem technicznym Toy Story 4 nie można nic zarzucić. Jak zwykle w przypadku produkcji Disneya, animacja stoi na wysokim poziomie. Od pierwszych minut filmu widzom towarzyszą dobrze znane motywy muzyczne. Są one uzupełnione nowymi utworami, które wpadają w ucho i dobrze komponują się z całością. Na ekranie zobaczymy wszystkich bohaterów znanych z poprzednich części oraz kilka nowych postaci, m.in. Sztućka, Gabi Gabi, Kwaka i Bunia. Ważną rolę odegra tym razem pasterka Bou.

W kwestii obsady twórcy filmu postawili na sprawdzone nazwiska. Podobnie jak w poprzednich częściach, w oryginale usłyszymy w głównych rolach Toma Hanksa i Tima Allena. W polskiej wersji językowej Chudy znów mówi głosem Roberta Czebotara. W roli Buzza tym razem usłyszymy Łukasza Lewickiego. Na wyróżnienie zasługują Abelard Giza i Wojciech Tremiszewski. Wcielając się w postaci drugoplanowe Bunia i Kwaka dali oni wspaniały popis umiejętności dubbingowych.

Z biegiem zim i lat ta przyjaźń bez przerwy trwa…

Czy warto wybrać się na Toy Story 4? Moim zdaniem, zdecydowanie tak. Film jest ciekawy, pełen zwrotów akcji. Mimo moich obaw historia nie wydaje się być pisana na siłę tylko po to, by nakręcić kolejną bajkę z serii. Do tego w filmie znajdziemy wszystko to, co zachwyciło nas już w poprzednich częściach: przyjaźń, zaangażowanie, mnóstwo poczucia humoru i świetną muzykę.

Myślę, że Toy Story 4 spodoba się zarówno widzom dużym jak i małym. Dla dorosłych będzie miłym powrotem do dzieciństwa, a dla dzieci wartościową podróżą do niezwykłego świata zabawek, z którego będą mogli się wiele nauczyć.

Toy Story 4
Reżyseria: Josh Cooley
Scenariusz: Andrew Stanton, Stephany Folsom
Obsada w oryginale: Tom Hanks, Tim Allen, Annie Potts, Keegan-Michael Key, Jordan Peele
Obsada w polskiej wersji językowej: Robert Czebotar, Łukasz Nowicki, Edyta Olszówka, Sebastian Perdek, Wojciech Tremiszewski, Abelard Giza
Muzyka: Randy Newman
Montaż: Axel Geddes
Gatunek: animacja, familijny, fantasy, komedia
Kraj: USA
Rok produkcji: 2019
Data polskiej premiery: 9 sierpnia 2019

 

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya. Ma alergię na horrory.