„Sekretna obsesja” – recenzja żenującego filmu Netflixa

Bez obwijania w bawełnę. Sekretna obsesja, która wczoraj zadebiutowała na Netflixie, to jeden najgorszych filmów w ramówce streamingowego giganta, jakie ostatnio miałem nieprzyjemność oglądać, a staram się być z produkcjami platformy na bieżąco. To kwintesencja tego, co rozumiemy pod pojęciami „typowy Netflix” czy „zapchajdziura”, ale o ile większość takich zapychaczy, jak opublikowane przed tygodniem Point Blank, stara się przynajmniej oferować niewymuszoną rozrywkę, o tyle Sekretna obsesja to tanie, bezbarwne i zupełnie leniwe widowisko.




Ten telewizyjny thriller w reżyserii Petera Sullivana przedstawia historię Jennifer, którą poznajemy w dramatycznym momencie. Zdesperowana i przerażona ucieka przed tajemniczym napastkiniem, którego twarzy nie będzie dane nam ujrzeć. Dramatyczna ucieczka kończy się wypadkiem, w wyniku którego bohaterka traci pamięć w specyficzny sposób – wie kim jest i rozumie wiele spraw ze swojej przeszłości, ale bliższe jej wydarzenia stanowią lukę. Na szczęście ma kochającego męża, który zamierza się nią zaopiekować. Czy aby na pewno?

Nie trzeba być Sherlockiem, by niemal od pierwszych minut zrozumieć, jak potoczy się ta przewidywalna i pozbawiona napięcia rozgrywka. Grana przez Brendę Song bohaterka powoli zacznie odkrywać drugą twarz Russella (w tej roli Mike Vogel). Przy dobrych wiatrach, mimo banalnej fabułki, w tle mielibyśmy duszną atmosferę i scenariuszowe manipulacje, dzięki którym udałoby się zatrzymać widza przed ekranem. Niestety, nie ma co na to liczyć. Brak klimatu, scenariusz wypchany kliszami (np. zupełnie nieudolny detektyw, który odkrywa prawdę w tym samym momencie, co bohaterka, ale wbrew doświadczeniu postępuje jak ostatni idiota), płytkie postaci – to wszystko sprawia, że z trudem mi się to oglądało.

Niestety, nie pomogło też kiepskie aktorstwo. Fatalna Brenda Song jest szalenie irytująca w roli zranionej dziewczyny, której powinniśmy współczuć i kibicować, a zamiast tego obserwujemy jak z zestawem dwóch min próbuje odkrywać dramatyczną prawdę buszując po odciętym od świata domu, często wbrew zdrowemu rozsądkowi. Podobnie drewniany Mike Vogel, którego każdy dialog brzmi jak recytacja a jeśli chodzi o wzbudzanie przez jego postać grozy czy choćby cienia niepokoju, to właściwie nie ma o czym mówić.

Sekretna obsesja to zupełne przeciwieństwo udanego thrillera: nie trzyma w napięciu, jest przewidywalny, nudny i źle zagrany. Twórcy nie próbują nawet ograć schematycznego scenariusza tajemnicą, zamiast zwrotów akcji, od pierwszej do ostatniej minuty będziecie wiedzieć, co zaraz się wydarzy. Złe, nieudolne, żenujące kino.

ZOBACZ TERAZ NOWE ZWIASTUNY PROSTO Z COMIC CON

Sekretna obsesja; reżyseria: Peter Sullivan; scenariusz: Peter Sullivan, Kraig Wenman; obsada: Brenda Song, Mike Vogel, Dennis Haysbert, Ashley Scott; gatunek: Thriller; kraj: USA; rok produkcji: 2019; data premiery: 18 lipca 2019

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.