Skradzione dziecko. Sanjida Kay – recenzja

Pierwszy kwartał 2019 roku dobiegł końca, bezpiecznie więc już można wysunąć stwierdzenie, iż obfitował on w całkiem dobre thrillery i sensacje. Do sporego grona udanych pozycji ma szansę dostać się najnowszy psychologiczny thriller od Sanjidy Kay Skradzione dziecko

Evie została adoptowana przez Morleyów tuż po urodzeniu. Jako biologiczne dziecko narkomanki, jakiś czas po narodzinach spędziła w inkubatorze, aby po siedmiu latach stać się nieco humorzastym, ale żywotnym dzieckiem, zupełnie niepodobnym do swoich przysposobionych rodziców. Tuż po drugich urodzinach jej brata okazuje się, iż dziewczynka od jakiegoś czasu dostaje prezenty i kartki podpisane przez jej prawdziwego ojca. Ojca, którego tożsamości nie znała nawet agencja adopcyjna. 




Pierwsze rozdziały tej powieści nie należą do ciekawych. Urodziny dziecka, ciągłe pokrzykiwanie matki na potomstwo, przemyślenia wewnętrzne kobiety w średnim wieku na temat rodziny, nieobecnego męża i łączenia pracy z wychowywaniem dzieci. Nie jest to nic, czego wcześniej byśmy nie czytali; nie pomaga również fakt, iż w początkowej części Dziecka nie uświadczymy zbyt wielu dialogów, które dynamizowałyby tekst. W zasadzie na wstępie można też się zorientować, że dziecko zniknie – albo zostanie porwane, albo odszuka prawdziwych rodziców na własną rękę; raczej trudno uniknąć transparentności, kiedy przedmiotem opowieści jest adopcja.  

Wraz z tokiem historii czytelnik wciąga się jednak w intrygę autorstwa Sanjidy Kay. Zaczynają się ciekawe zwroty akcji, trochę granie na emocjach odbiorcy – w końcu matka traci swoje dziecko. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy kobiety pozwala wczuć się w przedstawione wydarzenia. Razem dywagujemy, kto jest głównym antagonistą i razem czujemy zawód, kiedy zakładamy niesłusznie. Niestety, przy bardzo dobrym technicznym prowadzeniu tej sensacji, takie zagadnienia jak problemy psychiczne Evie czy uczucia wewnętrzne głównej bohaterki w stosunku do męża i kochanka zostają potraktowane nieco po macoszemu i płytko. W mojej opinii trochę to kłóci się z konwencją psychologicznego domestic thrillera, gdzie nacisk na zagadnienie ludzkiego charakteru i reakcji na dramatyczne wydarzenia powinien być największy.  

Niemniej przyznać trzeba, iż Kay potrafi zaciekawić czytelnika i zostawić go przy sobie na dłużej, ponieważ pomijając sztampowość, autorka potrafi stworzyć specyficzny klimat. Buduje nastój, który udziela się czytelnikowi i wpisuje w styl książki. Przymykając oko na kilka technicznych potknięć i spłycenie niektórych kwestii myślę, iż Skradzione dziecko można zaliczyć do grona dobrych sensacji pierwszego kwartału 2019 roku.  

Skradzione dziecko
Autor: Sanjida Kay
Tłumaczenie: Hanna Pustuła-Lewicka
Gatunek: Thriller, Krymina
Wydawnictwo: W.A.B.
Data premeiry: 24 kwietnia 2019

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Ola Durjasz Recenzent

Jako mól książkowy czyta dosłownie wszystko co wpadnie w jej dłonie, zaś nieco wybredny gust literacki sprawia, iż nie waha się wprost napisać co sądzi o konkretnej pozycji.