Dostatecznie blisko. Colleen Oakley – recenzja

Miłość to jedno z najwspanialszych uczuć, jakie dotykają człowieka. Patrzysz na drugą osobę i pragniesz być blisko nich, dotykać, szeptać czułe słowa do ucha – jednym słowem, być obok. Tak samo czuje się Jubilee, lecz z jedną diametralną różnicą – gdyby odważyła się kogoś dotknąć, umarłaby.

Jubilee cierpi na niezwykle rzadką alergię. Będąc dzieckiem, dowiedziała się, że jest wrażliwa na ludzki naskórek. Została skazana na dzieciństwo bez fizycznych przejawów miłości ze strony rodziny. Po wielu przejściach oraz po druzgocącym odejściu jednej z bliskich jej osób, na dziewięć lat zamyka się w domu. Korzystając z dobrodziejstw internetu, udaje jej się przeżyć prawie pół swojego życia bez kontaktu z drugim człowiekiem. Nagle jej wygodna bańka mydlana pryska. Bezsilna dziewczyna jest zmuszona znaleźć pracę i na nowo nauczyć się funkcjonowanie w prawdziwym świecie.

 




Dostatecznie blisko to słodko-gorzka powieść o pragnieniu uczucia. Oakley bierze jednocześnie na warsztat trudny temat, bo zagadnienie silnych alergii. Do dzisiaj chodzą po świecie osoby mające uczulenie na najdziwniejsze alergeny – jak choćby na słońce, czy wodę. Jubilee z tego powodu nie może nikogo dotknąć ani być dotkniętą. Pocałunek, przejaw miłości, wywołałby wstrząs anafilaktyczny – bez szybkiej akcji ratunkowej Jubilee mogłaby nie przeżyć.

Historia jest opowiedziana z dwóch perspektyw, dzięki czemu czytelnik ma szanse poznać główną bohaterkę oraz Eryka, czyli jednego ze sprawców zamieszania w życiu kobiety. Urzekło mnie, w jaki sposób Oakley opisała subtelną, acz zauważalną, przemianę Jubilee z zahukanej samotniczki w pewną siebie młodą kobietę. Kreacja Eryka również zasługuje na uwagę. Bycie samotnym ojcem nie jest łatwe. Autorka jego częścią historii pokazała, że ojcowska miłość nie zawsze wystarczy, aby rozwiązać problemy z dzieckiem. W przyziemny sposób dała znać rodzicom, że w szukaniu pomocy gdzie indziej nie ma wstydu. Specjalistyczna pomoc i odrobina uczucia potrafią zdziałać cuda.

Oakley pomimo zachwytu, jaki odczuwałam w trakcie lektury, rozczarowała mnie zakończeniem. Cały czas szykowała mnie na płacz nad losem Jubilee i Eryka. Każda kolejna scena prowadziła do punktu, w którym miałam łzy w oczach. Tymczasem ostatnie kilka stron wydaje się być jak wyjęte z innej powieści – nie pasują do reszty historii. Szanuję decyzję autorki, aczkolwiek odebrała ona realizm sytuacji.

Dostatecznie blisko to urocza książka, która znajdzie swoich zwolenników u czytelników, lubiących historie z happy endem. Można się przy niej zrelaksować, ale też skłania do przemyśleń. Zmusza czytelnika, aby postawił się w sytuacji Jubilee. Uwrażliwia na problemy zdrowotne innych osób – dla nas coś może być dziwactwem, a dla kogoś innego sposobem na przetrwanie.

Dostatecznie blisko
Autor: Colleen Oakley
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: literatura współczesna
Data wydania: 16 maja 2019

 

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY:

 

http://www.proszynski.pl/

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Monika Salamucha Recenzent

W Prima Aprilis 2018 roku postanowiła, że zakłada bloga książkowego, czym zaskoczyła samą siebie. Z wykształcenia filolog angielski, więc nawet na studiach otaczała się literaturą. Z całego serca kocha różnorodną fantastykę, ale nie pogardzi też dobrym romansem, czy kryminałem. Jej hobby, poza czytaniem, to gry komputerowe i planszowe oraz grafika komputerowa, którą para się amatorsko.