„O chłopcu, który ujarzmił wiatr” – recenzja filmu Netflixa

Chiwetel Ejiofor, znany m.in. z ról w oscarowym Zniewolonym czy marvelowskim Doktorze Strange’u, zadebiutował właśnie po drugiej stronie kamery, jako reżyser filmu O chłopcu, który ujarzmił wiatr. Produkcję na podstawie opartej na faktach książki można zobaczyć na platformie Netflix.




Jest to historia Williama Kamkwamby, nastolatka mieszkającego z rodziną w dalekim, wschodnioafrykańskim Malawi. Żyjąca przede wszystkim z plonów ziemi lokalna społeczność najpierw zmaga się z ulewnymi deszczami niszczącymi uprawy, a potem zostaje dotknięta głodem w wyniku dojmującej suszy. Rodzice Williama, mający się za ludzi nowoczesnych, wysłali chłopca do szkoły, a starszej córce chcieli dać możliwość studiowania, jednak skromne zasoby finansowe i zniszczone plony sprawiają, że nie stać ich na opłacenie dzieciom nauki.

Grany przez młodego Maxwella Simbę William to szalenie inteligentny chłopak, który nie tyle pragnie się uczyć, co wykorzystywać wiedzę w praktyce. Pomysłowy dzieciak eksperymentuje i odkrywa, zbierając na wysypisku części zniszczonych sprzętów. Nie mogąc uczyć się po ciemku, kombinuje jak zdobyć odrobinę światła.

Nie trzeba mieszkać w dalekiej, biednej Afryce, by rozumieć dramat chłopca. Podobne dylematy rodziców – czy posłać dziecko do szkoły czy wykorzystać je do pracy w polu – szczególnie na obszarach wiejskich do niedawna jak najbardziej aktualne były także w naszym kraju. Nie mówiąc już o ubóstwie czy głodzie. Być może dlatego losy Williama wydają się bliskie i uniwersalne. Inna sprawa że raczej Ejiofor korzysta tu z konwencji, której blisko do hollywoodzkich wzruszających produkcji, przez co nie ma tu wrażenia niezrozumienia odmiennej kultury. Całość jest prosta i przejrzysta, ubrana w ograne schematy.

Ogląda się więc nowy film Netflixa przyjemnie i bezboleśnie. Będzie tu miejsce na wzruszenia, szczególnie uwzględniwszy relację ojciec-syn i ból tego pierwszego w rezultacie nie zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie oraz wewnętrzną niezgodę na to, by chłopiec przyjął rolę „zbawcy”; będą też momenty podnoszące na duchu i motywujące, kiedy mądrość i spryt Williama zostaną przekute na ratunek dla społeczności. A że historia jest prawdziwa, to działa jak samograj.

Ejiofor, który nie tylko stanął za kamerą filmu, ale też wystąpił w roli głowy rodziny, oddaje w nasze ręce przyjemny, wzruszający i podnoszący na duchu obraz ubóstwa i budzącego podziw samozaparcia. Reżyser zabiera nas do Afryki, ukazuje społeczność kraju Malawi, ich kulturę i zwyczaje, ale zarazem pozostaje bardzo blisko Hollywood i prostych zabiegów narracyjnych oraz dramaturgicznych, przez co O chłopcu, który ujarzmił wiatr pozostaje filmem przejrzystym dla widza w każdym kraju. I chociaż z uwagi na te ograne schematy o debiucie Ejiofora nie będzie się niestety pamiętać dłużej niż do ogłoszenia następnych nowości Netflixa, to wciąż będzie niezłym wyborem na niedzielny seans w domowym zaciszu.

O chłopcu, który ujarzmił wiatr
Reżyseria: Chiwetel Ejiofor
Scenariusz: Chwietel Ejiofor
Obsada: Chiwetel Ejiofor, Aissa Maiga, Joseph Marcell, Noma Dumezweni, Maxwell Simba
Muzyka: Antonio Pinto
Zdjęcia: Dick Pope
Gatunek: Dramat
Kraj: Wielka Brytania
Rok produkcji: 2019
Data polskiej premiery: 1 marca 2019

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.