Recenzja filmu „Rampage: Dzika furia”

Każdy, kto w latach 80. korzystał z dobrodziejstw gier wideo (w Polsce troszeczkę później), doskonale zna uczucie triumfu, gdy wcielając się w poczciwego Mario (wówczas jeszcze Jumpmana), wydzierał jego ukochaną z rąk przerośniętego małpiszona w popularnym Donkey Kongu. Tytułowy goryl nieustannie rzucał bohaterowi pod nogi beczki, które Mario musiał dzielnie przeskakiwać. Damie w tarapatach rzecz jasna należało współczuć, ale chyba żaden z odbiorców tej familijnej rozrywki nie oczekiwał, by wirtualnej Lady miało się przytrafić coś złego. Na przykład bycie zjedzoną przez Konga…

Takie rzeczy zdarzały się w grze studia Bally Midway – Rampage. Wydana w 1986 roku platformówka skupiała się na rozwałce dokonywanej przez trzy przerośnięte stwory – goryla, jaszczura i wilka o wdzięcznych imionach: Goergie, Lizzie i Ralph. Wybieraliśmy jedną z tych postaci i niszczyliśmy wieżowce, atakujące nas czołgi z ziemi i helikoptery z powietrza, wreszcie pożeraliśmy wychylających się z okien cywilów. Brzmi brutalnie, ale tę przemoc oczywiście musieliśmy sobie wyobrazić, patrząc na akcję przedstawioną za pomocą kilku bitów.

Dziś na ekrany polskich kin wkracza luźna adaptacja tej ponad trzydziestoletniej gry wideo. Nastawiona na efektowny rozpiernicz produkcja zachęca przede wszystkim rolą niezwykle popularnego obecnie Dwayne Johnsona. Gra stanowiła w pewnym sensie pastisz klasycznych filmów z udziałem „Kaiju” (tym wyrażeniem określano w Japonii potworne filmowe bestie) – Godzilli, King Konga, Mothry. Historia zatacza więc koło – komputerowe stwory, które parodiowały kultowe kinowe monstra, teraz same biorą w posiadanie światowe kina.




The Rock wciela się w tu postać zoologa przyjaźniącego się ze swoim podopiecznym – gorylem albinosem. Niestety, zwierzę zostaje poddane eksperymentowi i w wyniku działania pewnego wirusa, staje się olbrzymie i wyjątkowo agresywne. Jakby tego było mało, działaniu patogenu poddane zostały również inne zwierzęta. To też jeszcze nie wszystko, bowiem podczas eksperymentu kombinowano z DNA różnych gatunków. W rezultacie przerośnięty wilk będzie potrafił latać. A nasz poczciwy prymatolog to były żołnierz, którego bliscy zginęli z rąk kłusowników. Oczywiście, jego mottem jest hasło, że zwierzęta są lepsze od ludzi.

Szczególnie że mamy tu do czynienia z grupką prawdziwych drani. Claire Wyden (grana przez Mailin Akerman) i jej brat Brett (w tej roli Jake Lacy) odpowiedzialni są za mieszanie w naturze w celu stworzenia nowego rodzaju broni. Ten drugi nie grzeszy inteligencją, ale oboje stawiają sobie z gruntu złe cele, pokazując dążenia ludzkości w niekorzystnym świetle. Jaki będzie wydźwięk tej produkcji, wszyscy doskonale wiemy – prawdziwym potworem nie jest przerośnięta bestia, lecz człowiek.

Jeśli macie wrażenie, że Johnson dobiera sobie filmy, w których robi w kółko to samo, to znaczy pręży muskuły, czaruje urokiem i wykonuje popisowe akrobacje, to po Rampage tylko utwierdzicie się w tym przekonaniu, szczególnie że film reżyseruje gość od San Andreas. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że tym razem brak jest Johnsonowi tego uroku, a i produkcja pozbawiona jest większego polotu. Może ta stylistyka zaczyna się przejadać, a może potraktowano ją zbyt poważnie. O ile Jeffrey Dean Morgan ewidentnie bawi się swoją rolą, a i wspomnieni Akerman oraz Lacy przerysowują nieco swoje czarne charaktery, o tyle Johnson zdaje się traktować tę bajeczkę o latających przerośniętych wilkach śmiertelnie poważnie. Podobnie inne gwiazdy, jak chociażby znana z Moonlight czy Piratów z Karaibów Naomie Harris.

Trzeba przyznać twórcom, że jak na warunki PG-13, z fabuły która brzmi jak skierowana do najmłodszych widzów, wycisnęli sporo akcji, która sprawia raczej wrażenie brutalnej – kilka scen zaskakuje przemocą a i same dialogi bywają wypchane mocniejszym słownictwem. Nie koniecznie będzie to więc rozrywka dla dzieciaków.

Rampage oferuje nam historię o przerośniętych stworach, która potraktowana została przez scenarzystów zbyt poważnie jak na sam jej charakter. Mniej tu humoru niż w innych produkcjach z udziałem Johnsona, historia napisana na kolanie atakuje frazesami o tym, że człowiek to największa bestia na Ziemi, a wreszcie sama akcja – rozwałka w mieście rozmywa się w chaosie i epatowaniu CGI. Zaletą filmu (choć jednocześnie sprawiającą, że nie będzie to raczej produkcja dla najmłodszych widzów) jest odwaga twórców w sięganiu po zaskakującą jak na PG-13 brutalność i słownictwo. Ogólnie to jednak spore rozczarowanie.

MOJA OCENA: 4/10

Rampage: Dzika furia
Reżyseria: Brad Peyton
Scenariusz: Ryan Engle, Ryan Condal i inni
Obsada: Dwayne Johnson, Naomie Harris, Malin Akerman, Jeffrey Dean Morgan, Jake Lacy
Muzyka: Andrew Lockington
Zdjęcia: Jaron Presant
Kraj: USA
Gatunek: Akcja
Rok produkcji: 2018
Data polskiej premiery: 11 maja 2018

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Filmowy malkontent. W kinie docenia wyrazisty styl. Uwielbia kino Tima Burtona, Guillermo del Toro czy Wesa Andersona.