451° Fahrenheita – recenzja nowego Artefaktu Wydawnictwa MAG

Jeśli wymieniać najciekawsze obecnie serie literackie na polskim rynku wydawniczym, to niewątpliwie ścisły top stanowią w nim Artefakty Wydawnictwa Mag. Choć trzeba przyznać że cykl wymaga od czytelników wiele cierpliwość. Na kolejne odsłony przychodzi nam bowiem niekiedy czekać miesiącami. Kiedy jednak oficjalnie „artefakt” pojawi się już na rynku, możemy być pewni że otrzymamy prawdziwą perełkę. Dla miłośników klasycznej literatury science fiction ta kolekcja to czyste złoto.

W kwietniu Mag wydał kolejną już pozycję w ramach serii – liczącą sobie ponad pół wieku prozę Raya Bradbury’ego451° Fahrenheita. Jeśli jeszcze nie mieliśmy okazji czytać klasyka, to dobry moment na nadrobienie zaległości. Na dniach bowiem stacja HBO zaprezentuje ekranizację książki w uwspółcześnionej wersji z udziałem Michaela B. Jordana i Michaela Shannona.

Bohaterem książki jest strażak Guy Montag. W jego świecie jednak strażacy nie kojarzą się wcale z gaszeniem pożarów lecz przeciwnie – wzniecaniem ich. W przyszłości bowiem czytanie książek jest surowo zabronione, a ich gromadzenie może zostać ukarane więzieniem. Strażacy mają więc za zadanie niszczenie książek. Są one źródłem nieporozumień, mogą wywoływać niesnaski lub budować różnice między grupami społecznymi, mogą prowadzić do zaniku szczęścia, czego świat przyszłości nie dopuszcza. Wreszcie, mogą sprawić ludzie zaczęliby myśleć, a to nie może służyć niczemu dobremu. Liczy się tylko praca i szczęście, a „uszczęśliwiaczy” świat przyszłości posiada całe mnóstwo.

Świat przyszłości widziany oczywiście oczyma Bradbury’ego pół wieku temu. Dziś jego wizja brzmi wręcz proroczo, począwszy od stwierdzenia generalnego, że ludzkość pędzi do przodu i szuka sposobów by zagłuszyć własne myśli – muzyka, telewizja, puste rozrywki, szybkie podróże – wszystko aby tylko uniknąć spotkania z samym sobą, wszystko by zająć ręce i głowę. Ale prorocze są też elementy świata przedstawionego, w których transmisje telewizyjne są personalizowane, tak że prowadzący zwracają się do widzów – w rezultacie sztuczny technologiczny twór zastępuje człowieka. Dziś tę rolę pełnia telefony, aplikacje, internet. W powieści Bradbury’ego relacje międzyludzkie rozluźniają się, ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie mają o czym, „wymieniają się tylko słowami”.




Najboleśniejszym spostrzeżeniem zdaje się być jednak kwestia panującego w świecie Bradbury’ego terroru, a raczej jego braku. To wcale nie jest tak że strażacy mają pełne ręce roboty, a władza dwoi się i troi aby pozbawić społeczeństwo książek i samodzielnego myślenia. To proces który dokonał się pokojowo, jak w jednym z fragmentów mówi przełożony Montaga – książki zastąpiły streszczenia, streszczenia zastąpiły wzmianki w słownikach, dziś ludzi interesują tylko obrazki (memy?), komiksy i pornografia.

Montag będzie tym, który przejrzy na oczy. Wszystko za sprawą nowo poznanej dziewczynki, która zdaje się zupełnie nie pasować do świata. Opowiada o zapachu trawy, łaskocze go dmuchawcem, opowiada o świecie, który strażak zna z codzienności a jakby nie zna – zupełnie nie świadomy jego obecności. Przede wszystkim jednak dziewczyna mówi do niego, uczy go rozmawiać. Dla Montaga, który tak naprawdę nie wie nic o własnej żonie zapatrzonej w ekrany telewizji, to spotkanie bywa ożywcze. Ale wywołuje też lawinę dramatycznych wydarzeń.

451° Fahrenheita to proza doskonała. Napisana wyjątkowo prostym językiem, mówiąca wprost, socjologiczne i filozoficzne rozważania zamieniając na język bohaterów. Nie ma tu żadnego obwijania w bawełnę, treść dotrze do każdego kto sięgnie po prozę Bradbury’ego. A treść jest bolesna, bo tak mocno obnażająca życie współczesnego człowieka. Nikt nam nie pali książek, bo wcale nie trzeba, sami przestajemy czytać. Zresztą, jak twierdzą bohaterowie, książki to tylko przykład głębszej istoty, równie dobrze mogą być zapisane głupotami i wcale nie być warte ratowania. Przestajemy się zatrzymywać, czerpać piękno, zachwycać się, oczekujemy jedynie szybkiego zaspokajania potrzeb, „szczęścia” ze sklepu. „Zamek błyskawiczny zastępuje guziki i człowiekowi nagle ubywa czasu na myślenie przy ubieraniu się o świcie, w godzinie filozofii i melancholii”.

Książka Bradbury’ego to właściwie powieść, którą powinien przeczytać każdy. Szczególnie młodzi ludzie, ale nie tylko. To proza obnażająca prawdę o współczesnym człowieku, zmuszająca do refleksji, niezwykle aktualna mimo 50 lat na karku. To wręcz manifest, okrzyk autora, abyśmy się wreszcie obudzili i dostrzegli siebie nawzajem. Polecam.

 

451° Fahrenheita
Autor: Ray Bradbury
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Seria: Artefakty
Gatunek: Science Fiction
Wydawnictwo MAG
Data premiery 18 kwietnia 2018

 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu MAG

 

http://www.mag.com.pl/

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.