„Lore. Potworne Istoty” – recenzja przedpremierowa

My, ludzie, kochamy tajemnice. Jest coś w naturze człowieka, nawet tego najbardziej racjonalnego, co nie zadowala się wyjaśnieniem rzeczywistości, w której żyje; coś co wbrew rozumowi podąża w stronę tego, co nadprzyrodzone, duchowe, wykraczające poza logikę i nasze przyzwyczajenia. Kiedyś wynikały z tego mity, religie, w czasach średniowiecza różnego rodzaju wierzenia i zabobony, romantycy szukali duchowości, gdyż nie wystarczało im to, co zewnętrzne. Ale nawet dziś, w dobie rozwoju nauki i technologii, w czasie gdy ludzki rozum wywyższony jest jak nigdy przedtem, nadal olbrzymią popularnością cieszą się różnego rodzaju teorie spiskowe, w kinie – horrory, a w Internecie, jednym z największych osiągnięć rozumu – wszelakie creepypasty. Kochamy opowieści o duchach, potworach, niewyjaśnionych zagadkach z przeszłości.

Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Aaron Mahnke, pochodzący z Illinois w Ameryce twórca i producent bijącego rekordy popularności podcastu Lore, 20-30 minutowych gawęd publikowanych w sieci. Pomysł na cykl był niezwykle prosty – słuchacze otrzymali krótkie opowiastki grozy dotyczące autentycznych, niewyjaśnionych zdarzeń z bliższej i dalszej przeszłości. O sukcesie przedsięwzięcia może świadczyć fakt, że w skali miesiąca podcastów Mahnkego słucha ponad 5 milionów odbiorców, w 2015 roku projekt został nagrodzony przez serwis iTunes wyróżnieniem „Best of 2015”, a jakiś czas później został nawet przeniesiony na telewizyjny ekran w postaci serialu składającego się z krótkich epizodów dotyczących poszczególnych historyjek.




Teraz Mahnke postanowił przenieść zebrane opowieści na papier. Nakładem wydawnictwa Zysk na polskim rynku ukazuje się właśnie książka Lore. Potworne istoty, będąca swoistym przewodnikiem po potworach, które zawładnęły świadomością ludzi na przestrzeni setek lat i w różnych rejonach geograficznych.

Wampiry, zombie, wilkołaki, elfy, złośliwe skrzaty – to tylko najpopularniejsi przedstawiciele szeroko rozumianego bestiariusza. Autor rzecz jasna opowiada nam o nich przez pryzmat folkloru i ludowych wierzeń, sięgając setki lat wstecz, do samych początków fascynacji danym monstrum, obserwuje proces jego kształtowania się w ludzkiej świadomości, ale też jego wpływ na kulturę i popkulturę. Poznamy drogę wampira od czasów, gdy na terenach wschodniej i środkowej Europy odcinano zwłokom głowy a ich serca paliło się na popiół, poprzez jego pojawienie się na kartach prozy Brama Stokera aż do rozmycia się jego wizerunku w dobie masowo produkowanych filmów. Manhke przytoczy nam autentyczne i szczegółowo opisane relacje wydarzeń, mających miejsce w małych społecznościach, których przedstawiciele w imię zabobonu dokonywali zupełnie absurdalnych praktyk na zwłokach ludzi. I nie trzeba szukać daleko. 

Zaledwie 14 lat temu na rumuńskiej prowincji doszło do zbezczeszczenia zwłok Petre Tomy. Jego szwagier, Cheorghe Marinescu, wykopał martwego powinowatego, wyciął i spalił mu serce, popiół rozcieńczył w wodzie i podał ją do picia swoim bliskim. Jak twierdził, członkowie jego rodziny zaczęli chorować po śmierci Tomy, który jego zdaniem był wampirem wysysającym z nich energię. Wszystko to wydarzyło się w 2004 roku.

Tego typu niesamowitych historii jest tu całe mnóstwo. Autor opowiada nie tylko o słynnych monstrach, ale sięga też po nieco mniej znanych szerokiemu odbiorcy przedstawicieli potworów, jak chociażby skrzaty, które niszczyły pilotom maszyny w czasie wojny. Wiele miejsca poświęca też Mahnke duchom i opętaniom. Całość składa się więc na fascynujące kompendium strachu.

Książka napisana jest prościutkim językiem, w dużej mierze stanowi transkrypcję podcastu, brak tu naukowego zadęcia, jest za to humor i luźna gawęda. I choć nie brak autorowi sceptycyzmu i dystansu do opisywanych wydarzeń, to jednak w każdym przypadku zostawia czytelnika z nutą tajemnicy, której wyjaśnić nie sposób. Czyta się to lekko, a charakter pozycji sprawia, że poszczególne opowiastki można sobie dawkować i rozłożyć na wiele wieczorów. Ozdobą książki są też fantastyczne ilustracje.

Opętania, powroty zza grobu, tajemnicze wizyty, przerażające zgony. Wszyscy kochamy wywołujące dreszczyk emocji legendy o potworach – skradających się pod osłoną nocy wampirach i wyjących do księżyca wilkołakach. Lore. Potworne istoty to zbiór błyskotliwych, czasem zabawnych a często niepokojących opowieści o znanych człowiekowi personifikacjach zła. Oprócz dawnych ludowych przekazów, Mahnke przywołuje także autentyczne historie sprzed kilkudziesięciu, a nawet kilkunastu lat, które do dziś nie znalazły logicznego wytłumaczenia, przypominając, że w każdej legendzie kryje się ziarno prawdy.

Lore. Potworne istoty
Autor: Aaron Mahnke
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Gatunek: Horror, Literatura faktu
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 26 marca 2018

 

 

 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Zysk

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.