Łukasz Orbitowski „Exodus” Recenzja

Pod koniec listopada nakładem Wydawnictwa SQN światło dzienne ujrzała najnowsza powieść Łukasza OrbitowskiegoExodus. I oto jest polska powieść współczesna, która chwyta za gardło i nie pozwala złapać oddechu do ostatniej strony. Powieść gorzka i odpychająca, a jednocześnie sięgająca w głąb czytelnika, wydobywająca na wierzch jego własne demony, z których istnienia wolelibyśmy sobie nie zdawać sprawy.

Bohaterem nowej książki Orbitowskiego jest Janek, który rozpoczyna tę historię z niemal czystą kartą. Wiemy co prawda, że wydarzyło się coś strasznego, co zmusiło go do porzucenia dotychczasowego życia i ucieczki, ale minie trochę czasu nim dowiemy się czegokolwiek na temat jego przyszłości. Teraz Janek to uciekinier, bez dowodu, bez telefonu, bez przeszłości, z gotówką w plecaku zamierzający zacząć od nowa w Berlinie.

Ale Janek to też bohater rodem ze Stachury, bohater jakich dziś się nie tworzy, tak ludzki, zwyczajny, naiwny niekiedy, popełniający błędy, uciekający zarówno przed rzeczywistością, jak i własnymi demonami; to bohater którego nie koniecznie czytelnik polubi. Przez całą tę powieść będzie szukał odkupienia, czy choćby jego namiastki, skrawka dobroci które sprawi, że jego martwe serce znów zabije. Jak w piosence Osieckiej i Krajewskiego.

Jest więc Exodus zgodnie z tytułem powieścią drogi, która też działa dwojako: raz jako epicka opowieść, w której bohater przemierza różne kraje, to wznosząc się, to upadając, dotykając ważnych historycznych i współczesnych tematów, jak choćby napływ uchodźców do Europy; drugi raz jako wspomniana już droga prywatna, droga odkupienia.

Ale to też powieść współczesna i przejmująco realistyczna, w której Orbitowski doskonale ukazuje pewne tematy, którymi żyjemy w Polsce i Europie, wplatając w losy naszego „włóczykija” kluczowe dla ostatnich dekad wydarzenia, począwszy od przemian politycznych i kolejnych zdarzeń (zderzenie komuny z demokracją w Berlinie, katastrofa w Smoleńsku, ostatnie wybory prezydenckie w Polsce), przez technologiczną rewolucję (Janka zamiłowanie do gier komputerowych), przemiany społeczne („Exodus” imigrantów do Europy), gospodarcze (zachłyśnięcie się wolnością po jej odzyskaniu w Polsce, kryzys w Grecji) i wiele innych.

Exodus to również znakomity popis pisarstwa. Bo Orbitowski pisze jak mało kto dziś w Polsce, jakby od niechcenia. Próżno szukać tu finezyjnych literackich popisów, wywody Janka to niekiedy żywcem przeniesione z jego bloga wywody Orbitowskiego. Ale oderwać się od tego nie sposób. I są tu miejsca, które jak wspomniałem – chwytają za gardło z ogromną siłą. Jak chociażby fragmenty, gdy Janek jako bezdomny gdzieś na ulicach Lublany przez cały dzień szuka możliwości zjedzenia jakiegokolwiek posiłku.

Nie wszystko w Exodusie mnie przekonało, wydaje mi się, że finał to w jakimś stopniu droga na łatwiznę, choć nie ukrywam że sam nie wiem, jak inaczej mogłaby się skończyć ta historia. Pozostaje jednak po nowej powieści Orbitowskiego pewien niedosyt. Ale pozostaje też znacznie, znacznie więcej: niepokój, gdy zdajemy sobie sprawę, jak wiele w Janku lub ludziach z którymi się spotyka – jak wiele w nich z nas samych; jest w niej gorzki posmak rzeczywistości i nostalgia za czymś, co nigdy nie wróci. Nie sposób przejść przez tę historię bezrefleksyjnie, nie sposób odłożyć ją na półkę jak zwyczajnej powieści – ta fabuła będzie jeszcze długo po lekturze męczyć i drażnić gdzieś pod skórą.

exodusExodus
Autor: Łukasz Orbitowski
Gatunek: Literatura współczesna
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data premiery: 22 listopada 2017

 

 

ZA MATERIAŁ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY:
 
CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ: 

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.