Kerri Maniscalco „Królestwo Przeklętych” – recenzja

Mroczny świat stworzony przez Kerri Maniscalco ponownie zaprasza nas do siebie. Drugi tom cyklu Królestwo Nikczemnych jest bezpośrednią kontynuacją pierwszej części, która miała swoją premierę zaledwie cztery miesiące temu. Miałam pewne oczekiwania w stosunku do kontynuacji i chętnie zabrałam się za jej lekturę. 

Emilia nadal działa pod wpływem żalu i gniewu po śmierci swojej siostry bliźniaczki. Pierwszy tom zostawił nas z informacją, że dziewczyna zgodziła się zostać żoną diabła. Druga część rozpoczyna się, gdy przechodzi do drugiego świata wraz z Panem Gniewu. Piekło kojarzące się Emilii z ogniem i wiecznymi mękami w ogóle nie przypomina miejsca z jej wyobrażeń. Jest zimno i ponuro, ale i w jakiś sposób pięknie. 

Jednak pierwsze doświadczenia są ciężkie. Dziewczyna zostanie poddana próbom każdego z grzechów. Warunki pogodowe też jej nie sprzyjają, co prawie kończy się dla niej zamarznięciem. Ostatecznie trafia na dwór Pana Gniewu, poznaje jego poddanych i zamek. Niedługo przyjdzie jej poznać także braci gospodarza, a w końcu i samego diabła. Emilia nie zapomina po co tak naprawdę zeszła do podziemnego królestwa. Ma zamiar odkryć kto stał za śmiercią jej siostry i dokonać zemsty.  

Jednocześnie dziewczyna bardzo szybko musi dojrzeć. Niewinnej nastolatki z początku historii już nie ma. Mimo młodego wieku musi spróbować przechytrzyć specjalistów w manipulacjach, kłamstwach i intrygach – diabła i jego braci. Okazuje się, że ktoś przesyła jej wskazówki, ale nie wiedząc kto jest nadawcą, nie ma pewności czy może się nimi kierować. Równolegle rozwija się jej relacja z Panem Gniewu i choć raz jest lepsza, a raz gorsza, niezmiennie ciągnie ich ku sobie. 

Akcja Królestwa Przeklętych w całości ma miejsce w tytułowym miejscu. Z tego powodu książka jest mroczniejsza, ale i spokojniejsza od pierwszej. Zamiast zmieniać ciągle lokalizacje i biegać po włoskim miasteczku, dziewczyna prowadzi swoje śledztwo w oparciu o uzyskane informacje, obserwacje i znalezione przedmioty. Musi uważać na to z kim i o czym rozmawia. Wcześniej mogła liczyć na rodzinę i przyjaciół, którzy stali po jej stronie. Teraz nie ma nikogo. Podoba mi się w bohaterce to, że widać jej rozwój i zmianę w postrzeganiu świata. 

Bardzo spodobało mi się również piekło. Dowiadujemy się o nim dosyć dużo – ma kręgi, każdy z grzechów ma swój dwór i pilnie strzeże granic swoich ziem. Wszyscy mają także poddanych, którzy najlepiej wpisują się w dany grzech. Jednocześnie przy bliższym poznaniu okazuje się, że nie muszą być wcale źli, a wręcz mogą pomóc Emilii.  

Drugi tom kończy się w podobny sposób do pierwszego. Czytelnicy zostają z przełomową informacją i muszą czekać na kolejną część, ponieważ nie wiadomo w jakim kierunku autorka poprowadzi swoją główną bohaterkę. Druga książka pokazała całkiem inną stronę wykreowanego świata, więc nie mogę się doczekać, gdzie Kerri Maniscalco zabierze nas w następnej odsłonie. 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy WYDAWNICTWU MUZA
 
 
 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? OBSERWUJ TĘ STRONĘ:
 
 

 

Katarzyna Satława Recenzent

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.