Recenzja filmu „Nowiny ze świata” z Tomem Hanksem

Na Netfliksie zadebiutował najnowszy film Paula Greengrassa, twórcy filmów o Bournie czy Kapitana Phillipsa. Jego Nowiny ze świata, bo o tej produkcji mowa, właśnie zostały nominowane do Złotych Globów w dwóch kategoriach, a być może znajdą się również gdzieś w oscarowym zestawieniu, choć raczej głównej roli podczas wręczenia nagród Akademii nie odegra. 

Adaptacja prozy Paulette Jiles to kolejna w ostatnich latach wyprawa Hollywood na Dziki Zachód, nieśmiała próba wracania do gatunku westernu, którą raz za razem próbują gdzieś wskrzeszać najwięksi twórcy dzisiejszego kina. I chociaż często te filmy na długo zapadają w pamięci, jak genialne Prawdziwe męsto Coenów, filmy Hillcoata czy Tarantino, to sam gatunek raczej już na dobre nie powróci.

Bohaterem filmu jest Kapitan Jefferson Kyle Kidd, który ma bardzo nietypowe zajęcie. Podróżuje po Stanach drugiej połowy XIX wieku, od jednego miasteczka do drugiego, dzieląc się z mieszkańcami tytułowymi nowinami ze świata. Najprościej mówiąc Kidd czyta ludziom gazety, otwierając miejscowych, najczęściej zapracowanych ludzi niemających czasu na lekturę, na wieści polityczne i społeczne z większych miast. Jak sam przyznaje, nie zbił na tym zajęciu fortuny, ale pozwala mu ono żyć z dnia na dzień wędrując po świecie. Wędruje zresztą także z innego powodu, opóźniając powrót w rodzinne strony, gdzie pozostawił ukochaną. Pewnego razu zatrzymuje się przy zniszczonym powozie i spotyka małą dziewczynkę, która – jak się okazuje – była wychowana przez Indian. Kid rzecz jasna nie nadaje się do opieki nad dziećmi, a dziewczynka okazuje się być wyjątkowo trudna, mimo to bohater postanawia odwieźć ją do najbliższej rodziny. 

Greengrass oddaje w nasze ręce mniej więcej taki film, jakiego możecie się spodziewać. Podobnie jeśli chodzi o postać protagonisty, w którego wciela się jak zwykle niezawodny Tom Hanks. Niezawodny, ale grający dokładnie tak, jak zwykł to robić we wszystkich ostatnich swoich występach. Jego bohater to poczciwy starszy pan o dobrym sercu, zmagający się z demonami przeszłości. Bez aktorskich popisów. Tych spodziewałem się może po młodej Helenie Zengel, niemieckiej aktorce, która przed rokiem zachwyciła mnie swoją przejmującą, intensywną kreacją w Błędzie systemu. Olbrzymi talent i cieszy, że może już występować u boku największych aktorów kina. Również w Nowinach ze świata gra postać, którą można zapamiętać.

Nowiny ze świata to przyzwoite kino drogi, pod względem fabularnym bardzo schematyczne i raczej mające niewiele więcej do zaoferowania ponad to, co znacie z innych podobnych produkcji, ale to też zarazem po prostu ładny film, który przyjemnie się ogląda, nawet jeśli wiecie jak się ta historia potoczy. 




Nowiny ze świata. Reżyseria: Paul Greengrass; scenariusz: Paul Greengrass, Luke Davies; obsada: Tom Hanks, Helena Zengel, Elizabeth Marvel, Mare Winningham, Ray McKinnon, Neil Sandilands; muzyka: James Newton Howard; zdjęcia: Dariusz Wolski; gatunek: western, dramat; kraj: USA; rok produkcji: 2020

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.