Książkirecenzja książka

Jo Nesbø „Królestwo” – recenzja 

Spokojna wioska Os, sielankowe widoki, góry i znający się od podszewki sąsiedzi… ale czy na pewno? Roy Opgard mieszka w tym samym miasteczku od urodzenia. Ma młodszego brata, który wiele lat wcześniej wyjechał do Ameryki Północnej. Roy prowadzi stację benzynową i zna wszystkich mieszkańców. Mimo tego jest odludkiem i nie utrzymuje z nikim bliższych kontaktów. Sprawy nie ułatwia fakt, że jego rodzice zginęli, gdy miał niespełna 18 lat, a po wyjeździe Carla został sam w domu oddalonym od pozostałej części wioski.  

Niespodziewanie wraca Carl z żoną i roztacza przed mieszkańcami Os wizję budowy wielkiego hotelu, który wszystkim pozwoli się wzbogacić niewielkim kosztem. Wraz z nim do obu braci powracają mroczne wspomnienia z młodzieńczych czasów. Wykorzystywanie młodszego z nich przez ojca, śmierć rodziców i bójki. Roy od dzieciństwa bronił Carla i rodzinę stawiał ponad wszystko. Jednak jak daleko można posunąć się, by ochronić najbliższych i czy rzeczywiście są oni ofiarami, czy też sami stali się oprawcami? To, co z początku wydaje się oczywiste, wraz z kolejnymi stronami nasuwa wątpliwości co do jednoznacznej oceny kto tu jest dobry, a kto zły. 




Najnowsza książka norweskiego pisarza wprowadza czytelnika w spokojny, wręcz senny klimat małego miasteczka. Akcja rozwija się powoli, ale systematycznie. Po kolei odkrywane są sekrety bohaterów i ich motywacja. Zabrakło mi konkretnego przyspieszenia w drugiej części książki. Owszem, są momenty zaskakujące, ale zaraz po nich nie ma ciągu dalszego, wszystko znowu zwalnia. Dynamika bardzo na tym traci, przez co książka trochę się dłuży. 

Nadrzędną zasadą, która kieruje poczynaniami Roya i Carla, jest dobro rodziny, ale, jak możemy się przekonać z czasem, i brat bratu może być wilkiem. Autor “popłynął” jeśli chodzi o czarne charaktery, morderstwa i ich powody. Czasami wydawało mi się, że rozwiązaniem każdego problemu bohaterów powinno być zabójstwo, nieważne czy jest to realistyczne czy nie. Było tego za dużo i przychodziło zbyt łatwo. Dlatego nie mogłam do końca wczuć się w historię i dylematy bohaterów. Braterska miłość została na nowo zdefiniowana, i to w niezdrowy sposób. 

Królestwo nie jest złą książką, ale nie jest też wybitna. Fanom Jo Nesbø wystarczy nazwisko autora na okładce, aby zainteresować się powieścią, jednak pozostali potrzebują większej zachęty. Jeśli miałoby to być zapoznanie z twórczością norweskiego pisarza, może nie sprostać oczekiwaniom. 

Królestwo
Autor: Jo Nesbø
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 2 września 2020 

 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Dolnośląskiemu

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Katarzyna Satława Recenzent

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.

Katarzyna Satława

Z wykształcenia filolog klasyczny, z zamiłowania kolekcjonerka książek, gier planszowych i gadżetów wszelakich. Uwielbia lektury, które przenoszą ją jak najdalej od szarej rzeczywistości, dlatego wraz z bohaterami chętnie przenosi się do czasów antycznych, średniowiecznych zamków, magicznych krain zamieszkałych przez smoki lub na Marsa w drodze na skolonizowany księżyc Jowisza. Nie przepada za romansami, za to historie o seryjnych mordercach i opętanych dzieciach czyta do poduszki.