The Goon Tom 3 – recenzja

W 2018 roku Wydawnictwo Non Stop Comics rozpoczęło w Polsce wydawanie zbiorczych tomów kultowego „Zbira” autorstwa Erica Powella. Komiks, który miał być tylko wesołą, obrzydliwą i brutalną pulpą, ostatecznie doczekał się kilku nagród Eisnera, czyli najważniejszego amerykańskiego wyróżnienia dla tego medium, a dziś uznanie dla Powella zdecydowanie przekroczyło granice komiksu, co idealnie podkreślają wstępniaki zawarte w tym czy poprzednich tomach, wstępniaki autorstwa Franka Darabonta (reżysera Skazanych na Shawschank) czy Joego Hilla (autora Rogów). 

Przy okazji recenzji tomu drugiego pisałem już o ewolucji jaką na przestrzeni lat przechodziły historie Powella. To właśnie tam znalazła się nagrodzona Eisnerem fabuła Chinatown, w której świetnie autor operował dramaturgią. W trzecim tomie, który ukazał się w Polsce niedawno, mamy już zdecydowanie więcej poważniejszych akcentów. Satyra, wulgarne żarty, obśmiewanie wszystkiego i wszystkich – owszem, tego nie brakuje, i wszyscy którzy pokochali „Zbira” właśnie za sprośny humor, przemoc i kicz, nadal znajdą tu wiele smakowitych kąsków. 

Powell, rzecz jasna, nie zna świętości i jedzie równo po kim się da. Pamiętacie film Sekret z 2006 roku, rzekomo odkrywający tajemnice wszechświata, a w rzeczywistości bardzo niebezpieczny i manipulatorski produkt? Powell rozprawia się z jego twórcami nie pozostawiając na nich suchej nitki. Są tutaj gigantyczni transwestyci, wraca poznany wcześniej niepełnosprawny Brzoskwinek Walenty i tak dalej. Jeśli kogoś można obrazić, Powell zrobi to prędzej czy później. 




Ale jak wspomniałem, zebrane w tym tomie historie są jednak znacznie bardziej poważne niż dotychczas, więcej w nich mroku i nihilistycznej atmosfery. Kapłan Zombiaków, który dotychczas pełnił rolę kreskówkowego złego, który za każdym razem obmyśla plan na przejęcie władzy nad dzielnicą,  teraz przeżywa straszliwe katusze, Sęp odkrywa przed nami przerażające historie, dotychczas obecni bohaterowie odchodzą na zawsze, a Zbir musi stawić czoła swojemu największemu demonowi – strasznemu Labrazio. Nad Ulicą Samotną zbierają się prawdziwie czarne chmury, a nasz tytułowy protagonista będzie zmuszony wybierać pomiędzy miłością a losem swoich przyjaciół. Już od dawna Goon nie jest postacią jednowymiarową: przeżywa swoje dramaty, stawia czoła fatum, rozdrapuje dawno zagojone rany. Odkrywanie jego kolejnych losów nie jest już tylko przednią zabawą (choć jest nią przede wszystkim), ale też angażującym przeżyciem. 

Goonem spotkałem się po raz pierwszy za sprawą Non Stop Comics. I pokochałem jego przygody od pierwszego zeszytu. Najpierw za bezkompromisowość Powella i jego skłonność do niewybrednych żartów ze wszystkich, pulpowy charakter opowieści, nawiązania do popkultury i olbrzymią dozę głupiej, ale szalenie zabawnej rozrywki. Ale ta miłość ewoluuje. Zbir z trzeciego tomu swoich przygód to już postać dramatyczna, naznaczona piętnem przeszłości, pernamentnie stawiająca czoła światu, który za każdym razem chce zwalić mu się na głowę. I chociaż żartów i dystansu nie brakuje, stają się zeszyty Goona coraz mroczniejsze i poważniejsze, a historie ambitniejsze. Dzięki temu formuła wcale się nie wyczerpuje, przeciwnie, losy Zbira stają sie coraz bardziej angażujące. Zachęcam do odkrycia tej postaci, bo wbrew pozorom Goon  jest gwarancją wielowymiarowej rozrywki. 

The Goon 3
Autor: Eric Powell
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Gatunek: komiks
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Data premiery: listopad 2019

 

 

 

Komiks można zakupić na stronie Non Stop Comics
https://nonstopcomics.com
CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.