Recenzja filmu „Były lokator” Netflixa

Były lokator to przykład filmu, w którym główny bohater jest jednocześnie czarnym charakterem. To hiszpańska produkcja w reżyserii Davida i Alexa Pastorów, którzy odpowiadali m.in. za scenariusz do filmu Klucz do wieczności z Ryanem Reynoldsem. Twórcy, gustujący w klimatach fantastycznych i grozy, tym razem serwują bardzo przyziemny thriller o bezwzględnym człowieku, który po trupach gotów jest odmienić swoje życie.




Poznajcie Javiera, specjalistę od marketingu, który wozi się drogim autem i mieszka w bogatej dzielnicy. To on stoi za sukcesem wielu hiszpańskich kampanii reklamowych. Dobra passa się jednak od niego odwróciła, od jakiegoś czasu jest bezrobotny, a mimo bogatego portfolio, współczesne agencje reklamowe poszukują raczej młodszych pracowników. Javier nie poddaje się, uczęszcza na kursy i nieustannie poszukuje pracy. Tymczasem jego relacja z bliskimi zaczyna się psuć, bohater nie zauważa nawet kiedy syn zaczyna się od niego oddalać. Zgorzkniały, ale wciąć ambitny Javier, który za nic na świecie nie chce się rozstać z dobrobytem, na który pracował latami, knuje zmyślną intrygę, by pozostać na szczycie.

W brawurowym komiksie Adriana Tomine Śmiech i śmierć znajduje się historia pod tytułem Intruzi. Bohater, który sprzedał dom, przypadkowo zdobywa do niego klucze. Teraz obserwuje nowych lokatorów, a pod ich nieobecność zakdrada się do środka, jakby to ciągle był jego kąt: zjada posiłki, odpoczywa, wypija kawę. Dokładnie tak samo dzieje się z Javierem, który po sprzedaży mieszkania, nie potrafi się z nim rozstać. Z butami wkracza do świata nowych lokatorów i niczym postaci znane także z oscarowego Parasite, zamierza pozostać w nim na dłużej.

Wiele można filmowi Pastorów zarzucić. Ot, chociażby fakt, że scenariusz bywa naciągnięty do granic, aby intryga Javiera mogła się powieść. A nie wszystkie postaci nakreślone są wystarczająco dobrze, by ich postępowanie w konkretnych sytuacjach wydało się rozsądne. Ale tak po prostu jest lepiej dla scenarzystów. Widz wielokrotnie zatem zmuszony jest akceptować mało logiczne niuanse historii.

Można to jednak Byłemu lokatorowi wybaczyć przede wszystkim z uwagi na kreację głównego bohatera. To zimny, wyrachowany i bezwzględny drań, dla którego pieniądze i luksus są ważniejsze od rodzinnych więzi, bliskich, a być może nawet od ludzkiego życia. Szalenie inteligentny łotr, który nie cofnie się przed niczym. Trudno mu kibicować, w końcu mowa o naprawdę podłym antagoniście, ale jednocześnie nie sposób nie śledzić jego losów z zaangażowaniem, czekając czy powinie mu się noga czy nie. To postać także znakomicie zagrana przez Javiera Gutierreza i chociażby dla tej roli warto ten film zobaczyć.

Były lokator Netfliksa to intrygujący thriller z bezwzględnym czarnym charakterem na pierwszym planie, który nie cofnie się przed niczym, by pozostać na szczycie. Świetna rola Javiera Gutierreza i niebanalna postać wynagradzają scenariuszowe luki i naciąganą fabułę. To po prostu dobrze się ogląda.

Były lokator. Reżyseria: David Pastor, Alex Pastor; scenariusz: David Pastor, Alex Pastor; obsada: Javier Gutierrez, Mario Casas, Bruna Cusi, Ruth Diaz, David Ramirez; muzyka: Lucas Vidal; zdjęcia: Pau Castejon; gatunek: thriller; kraj: Hiszpania; rok produkcji: 2020; data polskiej premiery: 25 marca 2020.

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.