Saga o Potworze z Bagien. Tom 1 – recenzja

Potwór z Bagien powołany został do życia w  1972 roku przez scenarzystę Lena Weina i rysownika Berniego Wrightsona. Bohaterem komiksu był Alec Holland, który pracując w Luizjanie nad specjalną biowzmacniającą formułą, został zamordowany. Jego świadomość przetrwała jednak dzięki jego pracy. W jakiś sposób połączyła się ona z życiem na bagnach, w efekcie czego zmaterializowała się w dziwną istotę obdarzoną wyjątkowymi mocami.

Gdy popularność serii zaczęła spadać, historią Potwora z Bagien zajął się Alan Moore, autor rewelacyjnych Strażników. Wprowadził on do tej i tak dziwnej opowieści, jeszcze więcej surrealizmu, okraszając ją dodatkowo mrokiem, enigmą i grozą w świetnym gotyckim wydaniu. Całość zachwyca przede wszystkim narracją, lekko chaotyczną, ale finalnie wciągającą i zniewalającą.

Tom pierwszy, wydany przed dwoma laty przez Egmont, zawiera zeszyty autorstwa Alana Moore’a, w tym debiutancki zeszyt dwudziesty i zeszyty od dwudziestego pierwszego do trzydziestego czwartego. Wielką gratką są tu również dodatkowe teksty, między innymi Neila Gaimana, zatytułowany Miłość i śmierć – uwertura. Jest to przedmowa, którą Gaiman napisał w latach 1986-1987 jako trzy oddzielne wstępy do czarno-białych zbiorów komiksów o Potworze z Bagien wydanych w Anglii.




Moore nie pisze historii Potwora z Bagien na nowo. On ją kontynuuje, ale zarazem redefiniuje, czyniąc ją własną. Zmienia przede wszystkim samą postać. W historii Weina był on człowiekiem, który stał się rośliną. Moore uświadamia nie tylko czytelnikom, ale i samemu Potworowi, że od zawsze był rośliną, która marzyła aby być człowiekiem. Otwiera to mnóstwo nowych ścieżek dla tej historii, które autor idealnie wykorzystuje. Jednak dla osób zaczynających przygodę od zeszytów autorstwa Moore’a może być pewien problem, bo poza drobnymi retrospekcjami nie mamy tu wyjaśnienia wielu rzeczy, które są kontynuowane. Czytelnik momentami może zastanawiać się o co chodzi w danej chwili? Takich scen jest mało, ale są.

Tom pierwszy zawiera wiele ciekawych historii. W jednym z zeszytów Potwór zostaje schwytany, a podczas sekcji wychodzi na jaw czym tak naprawdę jest, czyli zmutowaną rośliną. Dochodzi tu również do konfrontacji z Floronic Manem, której z kosmosu przygląda się Liga Sprawiedliwości. Przerażeni bohaterowie uświadamiają swoją bezsilność wobec przeciwnika, a tylko Potwór staje przeciwko niemu. Dochodzi tu również do konfrontacji z Demonem, w której autor serwuje nam tak potężne lęki, że aż ciężko się ich pozbyć. Jest niczym fantasmagoryczna podróż przez wyobraźnię, która nie zna żadnych granic i nie ma żadnych hamulców.

Moore nie tylko zdefiniował historię Swamp Thinga na nowo, ale w dużej mierze nadał nowy kierunek komiksowi superbohaterskiego, szczególnie temu przeznaczonemu dla starszych odbiorców. Choć komiks na karku ma prawie czterdzieści lat i grafika sprawia wrażenie lekko przestarzałej, to jednak jest to historia wyjątkowa nawet jak na dzisiejsze standardy. Na swój sposób arcydzieło.

Saga o Potworze z Bagien
Twórcy: Alan Moore, Stephen Bissette, John Totleben
Wydawnictwo: Egmont
Gatunek: komiks, horror
Data wydania: 18 kwietnia 2018

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Tomasz Drabik Administrator

Radomianin z pochodzenia. Technolog żywności z wykształcenia. Pasjonat dobrego kina, lecz nie gardzi ciekawą książką. Uwielbia Pasikowskiego, Manna i Lehane.