Stephen King. Instytut – recenzja

Na początku września, nakładem Wydawnictwa Albatros, do polskich księgarni trafiła powieść Instytut. Jej autora żadnemu szanującemu się czytelnikowi przedstawiać nie trzeba. Stephen King od blisko 50 lat dzieli się z nami przerażającymi historiami, zawartymi w dziesiątkach powieści i opowiadań. Wiele z nich na stałe weszło do kanonu literatury współczesnej. Mnóstwo dzieł Kinga doczekało się także ekranizacji w postaci hollywoodzkich filmów (ostatnio: Smętarz dla zwierzaków) lub seriali (Pod kopułą). Jak na ich tle wypada najnowsza powieść mistrza horroru?

Młody geniusz

Luke Ellis na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się spośród rówieśników. Mieszka z kochającymi go rodzicami w Minnesocie, lubi grać w kosza, jeździć na deskorolce i oglądać kreskówki. Wszystko to łączy jednak z ponadprzeciętną inteligencją, która pozwala mu na to, by w wieku dwunastu lat rozważać podjęcie studiów na prestiżowych uczelniach USA. Luke ma jeszcze jeden dar. W chwilach zdenerwowania lub radości potrafi nieznacznie poruszać przedmioty. Choć przy ogromnej inteligencji chłopaka umiejętność ta, wydaje się nic nie znacząca, to właśnie ona sprawi, że jego życie zmieni się na zawsze.

Instytut

Pewnego dnia młody geniusz budzi się w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta jak się tam znalazł. O tym dlaczego do niego trafił, dowiaduje się od innych dzieci przebywających w Instytucie. Nikt nie chce lub nie potrafi mu wytłumaczyć co się tu właściwie dzieje. Otaczający nieletnich dorośli są oschli i brutalni. Kolejne dzieci przenoszone są do tzw. Tylnej Połowy, skąd nigdy nie wracają. Luke nie jest osobą, która bezrefleksyjnie poddaje się losowi. Postanawia za wszelką cenę odkryć tajemnice Instytutu.




Fikcja bliska rzeczywistości

Stephen King to mistrz tworzenia alternatywnej, a jednak przy odrobinie wyobraźni – prawdopodobnej, rzeczywistości. Wielu z nas słyszało historie o nawiedzonym hotelu, gdzieś daleko w górach, albo tajemniczym zniknięciu kogoś, kto nigdy nie został odnaleziony. To właśnie ta cienka granica między fikcją a rzeczywistością sprawia, że książki Stephena Kinga czyta się tak dobrze.

Nie inaczej jest w przypadku Instytutu. Każdego dnia ginie mnóstwo dzieci. Skąd pewność, że nie trafiają one do tajnej jednostki badawczej? Świat poza nią wygląda zupełnie tak samo jak ten, w którym żyjemy. King jako przeciwwagę do traumatycznych doświadczeń dzieci ukazuje spokojne życie w małym miasteczku USA. Odnosi się też do sytuacji politycznej, wkładając w usta bohaterów krytykę rządów prezydenta Trumpa oraz stosuje odniesienia do amerykańskiej kultury, nawiązując do Gry o Tron lub… własnej twórczości. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że wszystko to dzieje się tu i teraz, tuż obok nas.

Mistrz horroru w doskonałej formie

Instytut Stephena Kinga to książka rewelacyjna. Historię w niej opowiedzianą można by streścić zaledwie w kilku zdaniach. Mimo to nie sposób się od niej oderwać ani na chwilę. Autor buduje napięcie, które po prostu nie pozwala odłożyć książki, póki nie rozwikła się tajemnicy upiornego Instytutu. Przerażająca historia jest nie tylko ciekawa, ale i skłania do przemyśleń. Pobudza ona czytelnika do stawiania sobie pytań o znaczenie słowa „bohaterstwo” i wartość życia jednostki. Jeśli jeszcze nie czytaliście najnowszej powieści króla horroru, zróbcie to jak najszybciej. Na prawdę warto!

Instytut
Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Ewa Cieślik
Gatunek: horror
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 11 września 2019


ZOBACZ RECENZJE INNYCH KSIĄŻEK KINGA:

OUTSIDER

UNIESIENIE


Za materiał do recenzji dziękujemy wydawnictwu:

 

http://www.wydawnictwoalbatros.com/

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya. Ma alergię na horrory.