Recenzja debiutanckiej powieści Aleksandry Radlak „Cynobrowe Pola”

Fantasy i science-fiction, magia i technologia, wzniosłe, poetyckie piękno i wulgarna, prymitywna brzydota. Tak, w telegraficznym skrócie, przedstawia się powieściowy debiut Aleksandry Radlak Cynobrowe Pola.

Fabuła powieści jest wielowątkowa. Czytelnik od samego początku lawiruje pomiędzy krótkimi fragmentami opowieści, przedstawianymi z perspektywy różnych bohaterów, których również jest niemało. Ten sposób prowadzenia akcji, połączony ze zmienną, zależną od postaci narracją, nie należy do najprostszych w odbiorze, co sprawia, że cała lektura jest wymagająca, ale zarazem doskonale wpasowuje się w klimat przedstawianej historii. Ten bowiem jest ciężki i mroczny. Czytający nawet na chwilę nie zapomina, w jak paskudnym i bezwzględnym świecie żyją postaci z kart książki, a wszystko dzięki mistrzowskim opisom, tworzonym przez autorkę. Radlak niesamowicie sprawnie operuje językiem, tworząc mocne, przesycone realizmem opisy, które potrafią na równi zachwycić, co do głębi przejąć.




Bohaterowie, dzięki wspomnianym wyżej opisom, to istoty z krwi i kości. Realni do bólu, gdyż ból towarzyszy im przez większość drogi, jaką z nimi spędzamy. Niekiedy jest to ból bardziej duchowy, innym razem całkowicie fizyczny. Tu pojawia się jednak pewien problem, gdyż z szeregu ważnych i mniej ważnych postaci, wartych zapamiętania i wymienienia jest tylko dwójka. Może to trochę kolidować z tym, co pisałem wyżej, ale tylko pozornie. Wszystkie występujące w powieści osobistości są napisane dobrze i mają w sobie głębię. Po prostu losy dwójki z nich są ciekawsze, niż pozostałych.

Mamy zatem Elatarię Ejnarrion, istotę będącą przedstawicielką rasy, która w moim odczuciu jest delikatnym wymieszaniem klasycznych elfów i znanych z Avatara Na’Vi. Jej ziomkowie to Alvaryjczycy, choć ludzie zwą ich albenami. Ta tragiczna bohaterka, po latach spędzonych w niewoli, wraca w końcu do domu. Niemalże chora z żądzy zemsty, próbuje wciągnąć rodaków w swoją prywatną vendettę. Każdy strona jej historii wypełniona jest goryczą, gniewem i ogólnym nihilizmem, co wcale nie zaskakuje, biorąc pod uwagę, co przeżyła w przeszłości. Drugim z głównych bohaterów jest Grimgard, człowiek o bardzo ciekawym rodowodzie, tajemniczej przeszłości i niepewnej przyszłości, który rusza w niebezpieczną podróż, w zamian za ratunek dla bliskiej mu osoby. Wśród innych, całkiem istotnych bohaterów, jest chociażby kochanka króla Eris del’Avar, ale ani ona, ani nikt inny nie potrafił aż tak zainteresować mnie swoimi losami.

Uniwersum autorki to ciekawy mix z różnych gatunków, mam jednak wrażenie, że Aleksandra Radlak poświęciła nieco zbyt dużo czasu wprowadzaniu czytelnika w jego zawiłości. Jest ono barwne, złożone i absolutnie warte poznania. Nic by się jednak nie stało, gdyby kilka aspektów świata przedstawionego pozostało dla nas niewiadomymi. Tymczasem zdarza się, że czytający zaznajamiany jest z nic nieznaczącymi szczegółami polityki, fauny i flory czy historii miejsc, które odwiedza z bohaterami.

O kwestiach technicznych nie dane mi będzie się wypowiedzieć, miałem bowiem do czynienia z recenzenckim PDFem, ale moje dotychczasowe doświadczenia z wydawnictwem SQN były całkowicie pozytywne, więc wierzę, że i w tym wypadku wszystko odbyło się z absolutną dbałością o szczegóły.

Kończąc – Cynobrowe Pola to podróż. Podróż przez piękne krainy i brudne miasta. Podróż przez ból i krzywdę, ale także przez nadzieję i poświęcenie. Podróż przez głębię ludzkiej (i nieludzkiej) duszy, oraz przez najpłytsze potrzeby naszej egzystencji. Podróż, w którą powinien udać się każdy, szukający wymagającej, ale wartej uwagi lektury. Z pewnością będę czekał na następne powieści tej autorki.

— ADRIAN WIDŁAK

 

Cynobrowe Pola
Autor: Aleksandra Radlak
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Gatunek: Fantastyka
Data premiery: 2018

 

ZA MATERIAŁ DO RECENZJI DZIĘKUJEMY WYDAWNICTWU SQN:
CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ: