Zaginięcie. Remigiusz Mróz – recenzja

Zaginięcie to druga część serii autorstwa Remigiusza Mroza o perypetiach Joanny Chyłki. Chociaż opowieść wydana została cztery lata temu, zyskuje na popularności za sprawą ekranizacji z Magdaleną Cielecką w roli głównej. Warto też wspomnieć, iż książka została w 2016 roku nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru




Czteroletnia Nicola Szlezyngier znika bez śladu z zamkniętego i zabezpieczonego systemem antywłamaniowym domu. Nie odnotowano żadnych śladów wtargnięcia, alarm był aktywny całą noc, zaś po okup nikt się nie zgłosił. Kiedy podejrzenia padają na rodziców dziewczynki, jej matka, Angelika, postanawia zwrócić się o pomoc do swojej dawnej znajomej z liceum, Joanny Chyłki. Czy pani adwokat poradzi sobie ze sprawą pozornie skazaną na porażkę? 

Remigiusz Mróz w swojej powieści przedstawia czytelnikowi coś pośredniego między sensacją a thrillerem prawniczym i przyznać muszę, że mam wobec tej kombinacji ambiwalentne odczucia. Zacznijmy może od początku: fabuła.  

Jej konstrukcja jest typowa dla powieści kryminalnej – zbrodnia, śledztwo, punkt kulminacyjny i ewentualne dalsze losy bohaterów. Pewien zgrzyt stanowi fakt, iż dochodzenie przeprowadza obrońca, a nie prokurator, jak to w Polsce bywa oraz to, że prawnik, nawet najlepszy w swoim fachu, odkrywa fakty, które policja pominęła – no ale wtedy nie byłoby Zaginięcia. Intryga za to jest dosyć zmyślna. Sprawa, która pozornie nie ma wyjaśnienia wzbudza ciekawość czytelnika, dzięki czemu opowieść można pochłonąć w naprawdę zawrotnym tempie. Liczne dialogi dodatkowo dodają dynamizmu, nawet przy umiarkowanym napięciu, w jakim trzyma czytelnika przedstawiona opowieść. 

Podoba mi się również figlarne bawienie się z czytelnikiem w kotka i myszkę – tak naprawdę do samego końca nie wiemy, czy dziewczynka wciąż żyje oraz co dokładnie się wydarzyło w zamkniętym na cztery spusty mieszkaniu. To oraz kolejne punkty zwrotne opowieści podsycają w czytelniku oczekiwanie na finał sprawy. 

Mróz posiada też ciekawą zdolność do kreowania postaci w swojej twórczości. W poprzedniej części Chyłkę określano jako uszczypliwą, rubaszną i całkowicie niepokorną. W Zaginięciu wszystkie te cechy uwypuklone są do granic możliwości, jednak odnoszę wrażenie, iż niekiedy przekracza to granice dobrego smaku. Pani adwokat nie jest już tylko rubaszna, a wręcz chamska. To oraz często powtarzające przez nią słowa jak “gnój” i “gówno” niesamowicie zdystansowały mnie do jej kreacji, z którą bądź co bądź czytelnik na początku się identyfikował. 

I wreszcie docieram do części, która mnie najbardziej nastawiła negatywnie do dalszej twórczości Mroza – merytoryczność. Świadoma praw, jakimi rządzi się fikcja literacka, nawet dla takiego nieobeznanego z niuansami świata prawniczego laika jak ja, niektóre elementy wydawały mi się niespójne. Na tyle, iż postanowiłam je zweryfikować i upewnić się, że autor w rzeczy samej nieco przeszarżował z czasem rozpatrywania spraw poprzez poszczególne instancje sądowe. Jego rekonesans minął się także z celem, gdy wyczytałam, iż “aplikant poprawił togę” – praktykant odbywający aplikację prawniczą nie nosi togi. Ponadto cały opis rozpraw sądowych nosi znamiona chaosu, podczas gdy te odbywają się zawsze wedle ustalonego porządku. 

Remigiusz Mróz stworzył lekką, szybką do przeczytania powieść sensacyjną. Wielokrotnie potknął się na prawniczych i sądowniczych niuansach, myślę jednak, iż nieobeznanemu z tym czytelnikowi nie zrobi to zbyt wielkiej różnicy. W mojej opinii autor po sukcesie Kasacji poszedł za ciosem, lecz nie wysilił się zbytnio w budowaniu realizmu. Żywię nadzieję, iż serial na podstawie tej pozycji okaże się lepszy.

ZOBACZ TERAZ RECENZJĘ MORDERCZYNI SARY DENZIL

Chyłka. Zaginięcie
Autor: Remigiusz Mróz
Gatunek: Kryminał, Thriller, Sensacja
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 2019

 

 

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Czwarta Strona

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Ola Durjasz Recenzent

Jako mól książkowy czyta dosłownie wszystko co wpadnie w jej dłonie, zaś nieco wybredny gust literacki sprawia, iż nie waha się wprost napisać co sądzi o konkretnej pozycji.