„Ostatnie dni Jacka Sparksa” – recenzja horroru

Wydawnictwo Vesper, które zachwyca czytelników pięknymi wydaniami klasyki grozy, tym razem oddaje w nasze ręce powieść współczesną. Ostatnie dni Jacka Sparksa autorstwa Jasona Arnoppa, to naznaczona czarnym humorem historia tytułowego dziennikarza, który postanawia napisać książkę o zjawiskach nadprzyrodzonych. W tym celu wybiera się m.in. na egzorcyzm prowadzony przez katolickiego księdza lub wypędzanie ducha z domu przez… maginię walki. Oczywiście sam Sparks, który nie ma w sobie choćby cienia wiary, stawia na kontrowersje. Interesuje go jedynie poczytność i sława. Ale jak łatwo możemy się domyślić, jego światopogląd zachwieje się w posadach.

Autor jest bardzo świadomy obranej konwencji i śmiało odwołuje się do popkultury w kontekście motywu diabła czy duchów. Będzie więc tu mowa o Egzorcyście czy Paranormal Activity, sam narrator będąc niezwykle cynicznym człowiekiem, prześmiewczo traktuje plansze Ouija, biorąc pod uwagę fakt że pojawiają się one w dziesiątkach filmów czy książek. Arnopp puszcza więc nieustannie oko do czytelnika. Wiedząc że wkracza na grunt, na którym popkultura wyraźnie odcisnęła piętno, stawia raczej na czarny humor i zabawę konwencją, co ostatecznie okazuje się świetnym pomysłem.




Równie dobrze sprawdza się położenie akcentu na media społecznościowe i współczesną rzeczywistość internetową. Sparks jest człowiekiem, który nawet w trakcie wykonywanego przy nim egzorcyzmu jest w stanie publikować w sieci selfie. Opisując w swojej książce innych ludzi, definiuje ich na podstawie ilości obserwatorów. Wszyscy zresztą doskonale znamy podbijające sieć i cieszące się niezwykłą popularnością tajemnicze wideo, im bardziej niewytłumaczalne tym lepiej: momo, mordercze klauny, duchy. YouTube tym żyje i Arnopp doskonale zdaje sobie sprawę, jak tego typu virale działają. To jest właśnie jego wartość dodana to ogranego motywu – opowiada o tym, co nadprzyrodzone, przez kamerę iPhona.

Po dość bezczelnych wygłupach podczas egzorcyzmu, Sparks odkrywa, że na jego kanale YT ktoś umieścił tajemniczy filmik, który szybko obiegł sieć. I choć bohater uważa to za kiepski dowcip lub element marketingu będzie to zaczątek jego późniejszych kłopotów. Autor będzie podbijał stawkę, odwołując się do kolejnych motywów, ale również będzie bawił się formą, przywołując wymianę maili czy wypowiedzi innych osób, sugerując że samemu Sparksowi nie do końca można wierzyć.

Nie jest łatwą rzeczą, wykreować bohatera zupełnie niesympatycznego, nieposiadającego wręcz żadnych wartościowych cech, a jednak sprawić, by czytelnik chętnie jego losy poznawał. I tak jest w tym przypadku, mało tego – w tym cynicznym podejściu do zjawisk nadprzyrodzonych niejeden czytelnik będzie się utożsamiał.

Ostatnie dni Jacka Sparksa to solidne czytadło dla miłośników literatury grozy. Powieść wyraźnie wpisana w ramy współczesnego świata zdominowanego przez technologię i Internet, poszukująca w nim pierwiastka nadprzyrodzoności, a jednocześnie odwołująca się do klasyki kultur grozy i wchodząca w dyskusję z popkulturą. Nastawiona przede wszystkim na rozrywkę powieść Arnoppa nie stroni od humoru, ale potrafi też przestraszyć, ostatecznie stanowiąc naprawdę przyjemną lekturę.

Ostatnie dni Jacka Sparksa
Autor: Jason Arnopp
Tłumaczenie: Lesław Haliński
Gatunek: Horror
Wydawnictwo Vesper
Data premiery: 19 września 2018

 

 

 

za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Vesper

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.