Recenzja komiksu „Berlin. Miasto kamieni”

Z wielką szkodą dla komiksu, jako medium, mainstream traktuje go wciąż po macoszemu. Mimo nierzadko artystycznych aspiracji komiksu, ciągle stereotypowo traktowany jest jako rozrywka dla dzieci, głównie operująca motywami superbohaterskimi. Potrzeba wiele wysiłku, by przebić się przez ten niewidzialny mur i udowodnić, że powieść graficzna to coś więcej niż rozrywka. Na szczęście coraz częściej się to udaje. Jednym z przykładów wybitnego komiksu jest Maus Arta Spiegelmana, którą w 1992 roku nagrodzono Pulitzerem. Innym – omawiany tutaj Berlin. Miato kamieni Jasona Lutesa, który trafia na półki księgarń za sprawą Kultury Gniewu.

Wydana na początku tego tysiąclecia powieść graficzna powstawała blisko 10 lat. Nie dziwi to, skoro temat jaki obrał sobie Lutes należy do szczególnie trudnych. Autor postanowił bowiem nakreślić przed czytelnikiem fascynującą i przerażającą zarazem panoramę tytułowego Berlina dziesięć lat po zakończeniu I wojny światowej i na dziesięć przed rozpoczęciem II. Lutes ukazuje nam przełom lat 1928/29 i miasto, które wstaje z kolan, zaczyna tętnić życiem i rozwijać się kulturalnie, a jednocześnie pełne jest obaw, skrytego po ulicach brudu i cierpienia, wzajemnego oskarżania się o porażkę. Miesza się w nim tygiel narodowościowy i polityczny. Żydzi, czujący się Niemcami, nie mogą być pewni swojego położenia, wyczuwają powoli narastające napięcie. Na ulicach ścierają się zwolennicy upadłego cesarstwa, czerwoni, narodowi socjaliści. Jest jednak w komiksie Lutesa jeszcze więcej. W swym realizmie autor ukazuje również sytuację kobiet. Jedna z jego bohaterek, studiująca sztuki plastyczne, czuje z tego powodu wyraźną niechęć i brak zrozumienia ze strony mężczyzn.




To właśnie Martha Muller początkowo oprowadza nas po Berlinie, do którego przybywa na studia. Pierwszy raz jest w tak dużym mieście, wszystko ją zachwyca i przeraża zarazem. Na jednym skrawku ulicy można ujrzeć bogactwo wolności i cierpiącego weterana wojennego. Drugim bohaterem jest dziennikarz Svering, który chłodnym, obiektywnym okiem rejestruje kolejne przemiany. Ich losy nieustannie się przecinają, na tle innych wyrazistych sylwetek: komunistów, weteranów, Żydów i zwykłych, szarych Niemców.

Mistrzostwo Lutesa objawia się właśnie w znakomitym wyważeniu komiksu, pomiędzy epickim rozmachem, z jakim nakreślił panoramę Berlina, uwzględniając właśnie kwestie historyczne, polityczne, społeczne, religijne i gospodarcze a kameralnością opowieści o ludziach, ich problemach i troskach – tu autor jawi się z kolei jako wnikliwy obserwator ludzkich charakterów; na każdego z nich stara się patrzeć przychylnym okiem, każdego stara się zrozumieć.

Świetnie też autor oddaje atmosferę przedstawionego okresu. Na kartach komiksu da się wyczuć nieustannie narastające napięcie. Pomagają w tym z pewnością wykorzystanie motywu sennych koszmarów oraz czarno-biała warstwa graficzna. Warto w tym miejscu podkreślić też ciekawe zabiegi formalne wzmacniające realizm, jak rozmazywanie kadrów po zdjęciu przez bohatera okularów, czy odwracanie ich gdy inna postać upadnie na ziemię.

Powieść graficzna Berlin. Miasto kamieni robi potężne wrażenie połączeniem rozmachu i kameralności, ambitną próbą uchwycenia miasta jako bohatera; miasta na progu przemian, w którym mieszają się wszelkie polityczne i społeczne niepokoje. Lutes czyni je tłem dla zupełnie różnych ludzi, którzy toczą w nim swoje pełne trosk i dramatów życia. Autor nie ocenia nikogo, nawet komunistów traktując z sympatią (czy słusznie, to już niech każdy oceni sam), ukazując obraz politycznych opcji sprzed rozwoju historii, jaką znamy i konsekwencji jakie te opcje przyniosły. Nieustannie wyczuwalne napięcie, tworzy atmosferę pewnego zawieszenia, przełomu między tym, co było i tym, co ma nadejść. I jest to gęsta atmosfera, sugerująca że już niebawem Berlin (i świat) znów pogrąży się we krwi.

Berlin. Miasto kamieni
Autor: Jason Lutes
Gatunek: Komiks, historyczny
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data premiery: 2018

 

 

 

 

za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Kultura Gniewu

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KOMIKSÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.