Recenzja drugiego sezonu „Westworld”

Za nami drugi sezon jednego z najgłośniejszych seriali HBO – Westworld. Długo wyczekiwana produkcja ostatecznie przynosi spore rozczarowanie.

W omówieniu pierwszego odcinka sugerowałem, że ten sezon będzie należał do kobiet i tak jest w istocie. Dolores jest już kimś zupełnie innym, niż przedtem – to świadomy host, który zamierza siłą odebrać ludziom to, co wcześniej odbierano jej. Bardziej od pragnienia wolności kieruje nią pragnienie zemsty. Choć to jedna z najważniejszych bohaterek serialu, zmiana – w mojej opinii – nie wyszła jej na dobre. Stała się bardziej surowa, a jako świadoma istota – bardziej mechaniczna niż przedtem, co znacznie obdarło ją z charakteru. Trudno kibicować jej w zimnym wyrachowaniu, staje się raczej antagonistką, nie koniecznie ciekawą.

Zupełnie przeciwnie prezentuje się  Maeve, która właśnie z odcinka na odcinek zyskuje coraz bardziej pogłębiony rys psychologiczny, jej motywacje są w pełni zrozumiałe i to ona sprawia wrażenie tej, za którą widzowie poszliby w ogień. W poszukiwaniu odebranej córki przemierza kolejne warstwy parku i zjednuje sobie kolejnych sprzymierzeńców. W przeciwieństwie do Dolores, to w Maeve znajdziemy więcej z człowieka.

Jest jeszcze Charlotte, która wyrasta na jedną z kluczowych postaci. To ona próbuje opanować chaos po buncie hostów i zrobić porządek w parku.

Najsłabiej wypada jednak wątek Bernarda, który przez cały sezon snuje się po parku z jedną miną zdezorientowania. Po dwóch odcinkach zaczyna irytować. Po dziesięciu mamy go serdecznie dość. Niestety jego wątek jest kluczowy, w końcu to ważny element całej układanki. Od początku twórcy dodatkowo mieszają w chronologii, umieszczając akcję na dwóch płaszczyznach czasowych, co powodowane jest finałowym twistem. Wymuszonym, mało udanym, a raczej przekombinowanym.




Naginanie wątków pod twisty wyraźne były już w pierwszym sezonie (każdego chyba zaskoczyła postać Eda Harrisa), tutaj jednak twórcy nie tyle zaskakują, co wkurzają – trudno zwyczajnie uwierzyć w ich pomysły, a kolejne zwroty akcji (szczególnie w finałowym, półtora godzinnym odcinku) wywołują uśmiech politowania.

Drugi sezon Westworld ma jednak swoje znakomite momenty. Należy do nich między innymi park w stylu japońskim, do którego na pewnym etapie trafiają bohaterowie. Pozornie odmienna od świata dzikiego zachodu wizja feudalnego Kraju Kwitnącej Wiśni, szybko okazuje się rządzić podobnymi prawami, a nawet zamieszkana jest przez hosty dzielące ten sam charakter, co ich zachodnie odpowiedniki. Bohaterowie przeglądają się w sobie jak w lustrze, w tle mamy zaś samurajów, ninja i kawał znakomitej rozrywki.

Tym razem zmieniono nieco charakter produkcji. Choć nadal nie brakuje tu filozoficznych rozważań na temat istoty człowieczeństwa, a głównym wątkiem okazało się dążenie do nieśmiertelności, w drugim sezonie zdecydowanie jednak mocniej postawiono na akcję. Strzelaniny i widowiskowe starcia powracają niemal w każdym odcinku, znacznie mniej jest z kolei dłuższych rozmów. W przypadku niekiedy pseudo-ambitnych treści i zbytniego przeintelektualizowania, postawienie na akcję jest chyba zaletą.

Absolutnie rewelacyjna Thandie Newton sama potrafi niekiedy ciągnąć cały serial, ale równie dobrze na drugim planie spisują się Ed Harris, Tessa Thompson czy Jimmi Simpson. Zawodzi tym razem Evan Rachel Wood, choć to raczej wina scenariusza, który czyni z niej twardą, pozbawioną charakteru maszynę do zabijania. Fatalny wątek Bernarda sprawia, że Jeffrey Wright snuje się po ekranie z rolą, o której chciałbym jak najszybciej zapomnieć.

Drugi sezon Westworld ma swoje lepsze i gorsze momenty. Niektóre wątki trzymają w napięciu od początku do końca, losy Maeve ogląda się z maksymalnym zaangażowaniem, podczas gdy inne – np. wątek Bernarda – niesamowicie irytują. Więcej akcji, nowi bohaterowie i nowe, fascynujące lokacje, to zdecydowane zalety drugiej serii, na minus z kolei znów należy zaliczyć zbytnie przeintelektualizowanie i naginanie wątków pod fabularne twisty, co wcale nie przynosi oczekiwanego efektu „wow”. Pod tym względem niestety serial sprawia wrażenie coraz bardziej pretensjonalnego i jeśli jeszcze po pierwszym sezonie miałem nadzieję, że twórcy chcą wnieść do tematu jakąś świeżość, to teraz już zupełnie ją porzuciłem.

Westworld (S02E01)
Twórca: Jonathan Nolan, Lisa Joy
Scenariusz: Jonathan Nolan, Lisa Joy i inni
Obsada: Evan Rachel Wood, Jeffrey Wright, Rodrigo Santoro, Thandie Newton, Ed Harris i inni
Gatunek: Sci-fi, Western
Kraj: USA
Rok produkcji: 2018

 

 

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH SERIALI? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.