Czarna Pantera – poetycka wizja i ultranowoczesny styl

Czarna Pantera wreszcie trafiła do kin. Po wielu zachwytach czołowych krytyków filmowych na świecie i pozytywnych recenzjach przedpremierowych, przyszedł czas na skonfrontowanie tego faktu z rzeczywistością przez zwykłych widzów. Niestety, daleko nam do bezkrytycznych zachwytów, nawet jeśli przygody wakandyjskiego króla T’Challi ogląda się z zapartym tchem.

Czarna Pantera jako bohater MCU pierwszy raz pojawił się na ekranach kin dwa lata temu, gdy ścigał zabójcę swojego ojca i stanął po jednej ze stron konfliktu w filmie Kapitan Ameryka. Wojna Bohaterów. Choć od premiery filmu minęło prawie dwa lata, to fabuła ukazana w Czarnej Panterze jest bezpośrednim następstwem tamtych wydarzeń. Książę wraca do kraju i przygotowuje się do koronacji na króla. Sprawa jednak nie jest taka prosta, ponieważ musi on stoczyć pojedynek z przywódcami innych plemion. Jeżeli zwycięży, zostanie królem i kolejną Czarną Panterą.

Z punktu widzenia fabuły, film ten jest przyzwoicie przygotowany, choć nie brakuje w niej kilku logicznych wpadek. Generalnie twórcy rozsądnie wytłumaczyli pojawienie się bohatera i Wakandy na arenie międzynarodowej, a także jej tajemnicę. Z drugiej strony widzowie mogą się zastanawiać, oglądając rozwój wypadków, jakim sposobem T’Challa stał się Czarną Panterą w Wojnie Bohaterów. Wątek ten nie został poruszony bezpośrednio ani wtedy, ani teraz. Pozostają pewne niedopowiedzenia, które są podstawą do dyskusji. Rzecz jasna sama fabuła nie jest mocno skomplikowana, a wręcz powiedziałbym, że prostolinijna, ale to akurat cecha każdej produkcji z MCU.




Cały film możemy podzielić na dwie umowne części. Pierwsza połowa to wprowadzanie widzów do Wakandy. Krótkie animowane ukazanie jej powstania i losów na przestrzeni wieków. Poznajemy ukryte miasto, otoczone pięknymi i majestatycznymi krajobrazami Afryki. Sama metropolia też robi ogromne wrażenie, będąc połączeniem afrykańskiej kultury i nowoczesnego dizajnu. Widać to nie tylko w budowlach, ale również w życiu w zwykłych ludzi. Rodzi to swojego rodzaju dysonans, który nadaje nowego spojrzenia na najnowszą produkcję MCU. Można by rzec, że Wakanada to nie jest kolejne państwo na Ziemi, ale metropolia na miarę samego Asgardu.

Druga część to już typowe kino akcji. Mnóstwo fantastycznych i dopracowanych do perfekcji pojedynków. Pościgi po mieście, kolizje samochodowe. Rytualne walki kandydatów do tronu. Jednym słowem dużo bezkompromisowej rozrywki, którą ogląda się z zapartym tchem.

Bohaterowie też wypadają całkiem nieźle. Z Czarną Panterą jak wspomniałem mieliśmy już do czynienia. Chadwick Boseman w tej roli wypadł wtedy dobrze i teraz jest podobnie, z tą różnicą, że wtedy pożądał zemsty, a teraz jako władca walczy o swój kraj. Ulyssesa Klaue (rewelacyjny Andy Serkis) też już mogliśmy poznać w epizodycznym występie w Czasie Ultrona. Teraz powraca i ponownie jego losy splotą się z Wakandą. Pojawia się także nowa postać, a mianowicie Erick Killmonger jako główny antagonista T’Challi. W rolę tę wciela się świetny Michale B. Jordan i tworzy całkiem wiarygodnego przeciwnika dla Czarnej Pantery. Charyzmatyczny, bezkompromisowy, a zarazem niejednoznaczny. Po trupach dąży do celu, który zresztą jest dość dobrze umotywowany.

Czarna Pantera to całkiem udany film, oczywiście jak na standardy MCU, czy ogólnie kino superbohaterskie. Połączenie poetyckiej wizji z ultranowoczesnym stylem i kinem akcji. Już kiedyś próbował tego Kenneth Branagh w Thorze, co niestety mu się nie udało. Teraz spróbował tego Ryan Coogler i efekt jest całkiem satysfakcjonujący.

MOJA OCENA:
5/10

Czarna Pantera
Reżyseria: Ryan Coogler
Scenariusz: Joe Robert Cole, Ryan Coogler
Obsada: Chadwick Boseman, Michael B. Jordan, Lupita Nyong’o, Danai Gurira, Martin Freeman, Angela Bassett, Forest Whitaker, Andy Serkis i inni
Muzyka: Ludwig Goransson
Zdjęcia: Rachel Morrison
Gatunek: science fiction, akcja
Produkcja: USA
Rok produkcji:2018
Data polskiej premiery: 14 lutego 2018

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Tomasz Drabik Administrator
Radomianin z pochodzenia. Technolog żywności z wykształcenia. Pasjonat dobrego kina, lecz nie gardzi ciekawą książką. Uwielbia Pasikowskiego, Manna i Lehane.