Rycerz Siedmiu Królestw. George R.R. Martin – recenzja

W oczekiwaniu na szóstą część sagi Pieśni Lodu i Ognia Georga R.R. Martina i kolejny sezon serialu Gra o Tron, wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło fanom umilić ten czas i wznowiło wydanie serii opowiadań ze świata Westereos, zatytułowane Rycerz Siedmiu Królestw.

Bohaterami tych historii są rycerz Dunk i jego giermek Jajo. Nie są to zwyczajni przedstawiciele tego stanu. Dunk jest bowiem rycerzem wędrownym, a do tego samozwańczym. Wiódł on bowiem życie giermka u boku innego wędrownego rycerza. Po jego niespodziewanej, aczkolwiek naturalnej śmierci, Dunk postanawia się sam obwołać rycerzem i wziąć udział w zbliżającym się turnieju rycerskim.

Z Jajem jest zaś inny problem. Poznajemy go jako małego, łysego chłopca stajennego, który za wszelką cenę pragnie zostać giermkiem. Gdy na jego drodze staje wędrowny rycerz Dunk, po drobnych perypetiach udaje im się wziąć udział w zawodach. Szybko wychodzi jednak na jaw, że Jajo to nie to kto inny jak Aegon V Targaryen, książę i późniejszy król Westeros.

Akcja opowiadań Martina rozgrywa się prawie sto lat przed wydarzeniami ukazanymi w Pieśni Lodu i Ognia. Królestwem władają jeszcze Targaryenowie, a na ziemiach Westeros panuje pokój, targany tylko czasami lokalnymi konfliktami. Rycerze zajmują się obroną dobytków swoich lordów albo biorą udział w turniejach, które jednak z prawdziwym współzawodnictwem nie mają nic wspólnego. Oszustwa, matactwa i brak honoru są na porządku dziennym.




To nie jest świat romantycznych i honorowych rycerzy oraz cnotliwych dam dworu. Rycerze są mało rycerscy. Kobiety potrafią za głupią uwagę topić swoich przeciwników w rzece. Martin prezentuje również te tradycyjne cechy, ale nie u osób, u których byśmy się mogli ich spodziewać. Tytuł księcia lub lorda nie idzie więc w parze z mądrością, a bardzo często charakteryzuje się wręcz głupotą.

Rycerz Siedmiu Królestw to swojego rodzaju rycerski epos, ale w stylu Georgae’a Martina. Nie ma on nic wspólnego z wizją szlachetnego rycerstwa, ukazanego choćby w takim klasyku jak Pieśń o Rolandzie. Autor serwuje nam historie, które razem, ale i niezależnie od siebie serwują nam rewelacyjny wstęp do tego, co zaprezentował nam w Pieśni Lodu i Ognia. Kilka godzin dobrej zabawy murowane.

Rycerz Siedmiu Królestw
Autor: George R.R. Martin
Tłumacz: Michał Jakuszewski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 11 grudnia 2017

 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Zysk
CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Tomasz Drabik Administrator

Radomianin z pochodzenia. Technolog żywności z wykształcenia. Pasjonat dobrego kina, lecz nie gardzi ciekawą książką. Uwielbia Pasikowskiego, Manna i Lehane.