Stephen King ‚Pudełko z guzikami Gwendy’

Miłośnicy Stephena Kinga w Polsce nie mają ostatnio powodów do narzekania. Nie dość, że na rynku dostępna jest kolekcja powieści Króla Grozy (kolejne pozycje pojawiają się co dwa tygodnie), a Wydawnictwo Albatros regularnie wznawia jego książki, to nie brakuje również premierowych tytułów. Jakiś czas temu światło dzienne ujrzały Śpiące Królewny, a teraz mamy okazję zapoznać się z nowelką Pudełko z guzikami Gwendy, napisaną przez twórcę Zielonej Mili wspólnie z Richardem Chizmarem.

To kolejny w tym roku taki duet Kinga, choć w przeciwieństwie do rozwleczonych Śpiących Królewien, tę pozycję można w zasadzie przeczytać w jeden wieczór. Bohaterką tej historii jest tytułowa Gwendy, która w wakacje przed pójściem do gimnazjum, pragnie zrzucić dodatkowe kilogramy biegając po imponujących schodach prowadzących na Castle View. Pewnego razu na szczycie schodów spotyka eleganckiego dżentelmena w kapelusiku, który wręcz dziewczynce tajemnicze pudełeczko z guzikami. Jak twierdzi – każdy guzik odpowiada jednemu z kontynentów, czerwony odpowiada „za co tylko chcesz”, a czarny z nich jest najgorszy. Dodatkowo po pociągnięciu za jedną z dźwigienek, z pudełeczka wyłania się czekoladka, po zjedzeniu której nie czuje się już danego dnia głodu.

Tajemniczy podarunek dość szybko zawładnie myślami Gwendy, do tego stopnia, że z panicznym strachem będzie obawiała się, że ktoś jej je zabierze. Najpierw dlatego, że pudełko jest jej i nikt nie ma prawa choćby go dotknąć, następnie ponieważ okazuje się, że w przeciwny sposób pozytywnie wpływa ono na nią i jej bliskich, wreszcie dlatego, że w rękach kogoś niepowołanego, mogłoby się okazać śmiercionośną bronią. Czy jednak sama Gwendy będzie potrafiła właściwie korzystać z tego daru lub, ściślej, przekleństwa?

Pudełko z guzikami Gwendy to opowieść o dojrzewaniu, w której dość zaskakująco wobec potencjału historii, King i Chizmar dość subtelnie i kameralnie rozgrywają zakończenie. Zupełnie inne, niż można było się spodziewać czy oczekiwać. Nieco mniej subtelnie radzą sobie panowie z rozegraniem wątku obyczajowego, racząc nas dość stereotypowym przedstawieniem dorastania Gwendy, włączając w to drogę od brzydkiego kaczątka do pięknego łabędzia, kryzys przyjaźni aż po szkolnego oprycha, który napastuje bohaterkę.

Nie brak tu również głębszych metafor, szczególnie związanych z obecną sytuacją polityczną na świecie oraz towarzyszącymi jej niepokojami.

Brakuje za to wyraźnej, angażującej fabuły, która trzymałaby w napięciu od początku do końca i zarażała chociażby wyrazistymi bohaterami. Pod tym względem Pudełko z guzikami Gwendy prezentuje się niestety dość przeciętnie, nie tak źle, by nie chciało się jej przeczytać do końca (choć to również zasługa krótkich rozmiarów), ale nie wystarczająco dobrze, by nie móc się od niej oderwać.

Pudełko z guzikami Gwendy to szybka lektura, która stawia nieco trudnych pytań (choć nie takich, przed którymi literatura wcześniej nas nie postawiła) i prowokuje, a mimo to ostatecznie okazuje się prostą historią, nie mającą do zaoferowania aż tak wiele. King jak zawsze przynajmniej przyzwoity, ale to już nie ta jakość.

Pudełko z guzikami Gwendy
Autor: Stephen King, Richard Chizmar
Tłumaczenie: Danuta Górska
Gatunek: Horror
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 22 listopada

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.