Recenzja filmu „Dżungla”

W 1981 roku pochodzący z Izraela Yossi Ghinsberg wraz z dwoma przyjaciółmi i tajemniczym przewodnikiem zagubił się w amazońskiej dżungli na terenie Boliwii. W wyniku nieszczęśliwych okoliczności 21-chłopak przez ponad 3 tygodnie zdany był sam na siebie. Ghinsberg przeżył, cudem odnaleziony przez przyjaciela. Jednak to, co spotkało go samotnego w Amazonii, odcisnęło na nim niezatarte do dziś piętno. Te wydarzenia postanowiono przedstawić w survivalowym filmie Dżungla, który właśnie wkracza na ekrany polskich kin.

Najnowszy film australijskiego reżysera Grega McLeana, twórcy Wolf Creek, to prawdopodobnie najambitniejsza produkcja w jego dorobku i być może kino, które otworzy mu drogę na Zachód. Niestety nie jest to film niepozbawiony wad.

W Dżungli kuleje przede wszystkim scenariusz, którego twórcy nie do końca chyba potrafili określić, jaki właściwie film chcą zrobić. Całość rozbita jest niejako na dwie części: przed zagubieniem Yossiego i po nim. Ta pierwsza część ma w sobie nutę sielankowego klimatu i zapowiedź przygody, które ucięte jak nożem, przechodzą w drugiej części w dramatyczny survival story. I ta odmiana jest jeszcze ciekawa. Gorzej, że dalej mamy już nieustanną i nieprzemyślaną huśtawkę pomiędzy raczeniem widza obrzydlistwami związanymi z pobytem w morderczej dżungli a nieznośnym kiczem.

Podobnie nieprzemyślana wydaje się na etapie scenariusza kreacja Yossiego. Z jednej strony twórcy skupiają się na tym, co działo się w głowie bohatera, ale obrazują to na ekranie za pomocą tanich retrospekcji i halucynacji, czym – w moim odczuciu – nie udało im się pogłębić psychologicznie tego dramatu. Z kolei z drugiej strony wyraźnie ważniejsze dla twórców od tego, co w głębi postaci, było to, co dzieje się z jej ciałem. Stąd niektóre sceny bywają naprawdę mocne, a wcielający się główną rolę Daniel Radcliffe bardzo się dla niej poświęcił.

I trzeba przyznać że w dużej mierze to właśnie on ratuje tę produkcję, szczególnie że druga część filmu to w zasadzie teatr jednego aktora. Radcliffe wyraźnie schudł do tej roli, jego ekranowy „rozpad” jest wstrząsający, ale także aktorsko stara się wycisnąć z tego płytkiego scenariusza tyle, ile się da. Raz udaje mu się to lepiej, raz gorzej, ale przynajmniej próbuje, czego nie można powiedzieć o pozostałych, raczej trzecioligowych aktorach, ustawionych tu wyraźnie pod Radcliffe’a.

Winduje też w górę ten film sama historia, którą napisało przecież samo życie. Bez względu na to, jak obeszli się z nią scenarzyści, sam wątek zagubienia i próby przetrwania w amazońskiej dżungli jest na tyle angażujący i dramatyczny, że trudno jest się od niego oderwać. Ale to zaleta wszystkich podobnych opowieści.

Niewątpliwie Dżungla to pozycja godna uwagi i ciekawa próba przeniesienia australijskiego kina na mainstreamowy grunt, choć daleko jej jeszcze, by ustawić ją w jednym rzędzie ze 127 godzin czy innymi survivalowymi hitami. Film McLeana, choć ambitny w założeniu, nie osiąga wyraźnej tożsamości, gubiąc się między próbą głębszego uchwycenia dramatu a fizycznym horrorem. Warto jednak poznać tę historię.

MOJA OCENA:
4/10

dżunglaDżungla
Reżyseria: Greg McLean
Scenariusz: Justin Monjo
Obsada: Daniel Radcliffe, Thomas Kretschmann, Alex Russell, Joel Jackson, Yasmin Kassim, Jacek Koman
Muzyka: Johnny Klimek
Zdjęcia: Stefan Duscio
Gatunek: Thriller
Kraj: Australia, Kolumbia
Rok produkcji: 2017
Data polskiej premiery: 22 grudnia 2017

 

FILM NA DVD:

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.

Error: Access Token is not valid or has expired. Feed will not update.
This error message is only visible to WordPress admins

There's an issue with the Instagram Access Token that you are using. Please obtain a new Access Token on the plugin's Settings page.
If you continue to have an issue with your Access Token then please see this FAQ for more information.