‚Batman: Zagłada Gotham’ [WKKDC #14]

Pod koniec lutego w kioskach zagościł czternasty już tom Wielkiej Kolekcji Komiksów DC. Po kilkukrotnej zmianie bohaterów (ostatnio pojawiali się m.in. Superman i Kobieta Kot) znów mamy do czynienia z solowymi przygodami Człowieka Nietoperza. Tym razem w alternatywnej wersji Mike’a Mignoli i Richarda Pace’a. W Zagładzie Gotham Batman musi stawić czoła pradawnemu, mitycznemu złu.

Pierwotnie wydana w latach 2000-2001 historia rozgrywa się w 1928 roku. Bruce Wayne nie korzysta jeszcze ze znanych nam późniejszych gadżetów i technologicznych nowinek, ma do dyspozycji jedynie ówczesne osiągnięcia techniki. Wraz z Alfredem i trójką młodych bohaterów, którzy w innych okolicznościach przywdziewali kostium Robina: Jasonem Toddem, Timem Drake’em i Dickiem Graysonem, żegluje do Antarktyki w celu odnalezienia członków zaginionej ekspedycji profesora Cobblepota. Na miejscu jednak tajemnice się mnożą. Pozostali przy życiu członkowie załogi Cobblepota zachowują się dziwnie, w lodzie Antarktyki Wayne odkrywa coś okropnego, a w mroźnej ciszy rozlega się głos „TO NADCHODZI”. Po powrocie do Gotham wydarzenia nabierają tempa, Wayne musi przywdziać swój strój Batmana i rozwiązać przerażającą tajemnicę demonicznego zła, które po tysiącach lat oczekiwania chce powrócić na powierzchnię Ziemi.

Zagłada Gotham to dla mnie coś w rodzaju ciekawostki, odrębna, zamknięta fabuła rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości, zakorzeniona w świecie inspirowanym mitologią Howarda Phillipsa Lovecrafta. Ale to ciekawostka naprawdę wysokich lotów, którą z radością postawię na półce, bo pomysł na połączenie losów Batmana z mitologią Cthulhu wydaje się rewelacyjny i taki jest w istocie.

Samo wykonanie niestety nie jest wybitne i jedynie dlatego uważam tę historię „tylko” za dobrą. Na każdej karcie komiksu widać fascynację Mignoli fikcją Lovecrafta i miejscami niestety świat Samotnika z Providence nieco przygniata wizję autorów. Wątki związane z mitologią Cthulhu w niektórych fragmentach zdają się być wciśnięte na siłę, a pomysłów jest tak wiele, że kładą się one nieco na dramaturgii i napięciu. Do tego dochodzi sporo fabularnych uproszczeń i infantylnych rozwiązań.

Osobiście jednak jestem zbyt wielkim fanem Lovecrafta, by nie docenić tej próby Mignoli i nie przymknąć oka na pewne wady. Da się tu wyczuć klimat grozy autora W Górach Szaleństwa, nie tylko dzięki licznym nawiązaniom, ale również za sprawą specyficznych rysunków, które świetnie tę nietypową mieszankę obrazują.

Oczywiście nie brak na kartach Zagłady Gotham znanych nam przeciwników Batmana, m.in. Poison Eve czy Mra Freeze’a, ale również oni przeszli spory lifting w celu dostosowania ich do tego alternatywnego świata, co uważam za sporą zaletę. Świetnie zobaczyć te postaci w zupełnie innych okolicznościach. Wyobraźcie sobie tylko, że Ra’s Al-Ghul pełni tutaj rolę autora Necronomiconu (u Lovecrafta tę demoniczną księgę napisał Szalony Arab Abdul Alhazred), który przed laty w pradawnym mieście na pustyni odkrył zwłoki przedludzkiej rasy ludzi-węży. Brzmi fantastycznie.

Zagłada Gotham to kolejna ciekawa pozycja w serii Wielka Kolekcja Komiksów DC. Alternatywna historia Batmana mierzącego się z grozą rodem z kart opowiadań Lovecrafta, zawodzi nieco fabularnie, ale zachwyca połączeniem mitologii Cthulhu z losami Bruce’a Wayne’a, świetnymi rysunkami i niesamowitym klimatem.

Zagłada Gotham
Autor: Mike Mignola, Richard Pace
Rysunki: Troy Nixey
Wydawnictwo: Eaglemoss
Gatunek: Superbohaterski
Data premiery: 22 lutego 2017

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.