Recenzja powieści „Hyperion” Dana Simmonsa

Hyperion to bodaj najsłynniejsza powieść Dana Simmonsa, znakomitego amerykańskiego pisarza science fiction. Wielokrotnie nagradzana, m.in. Nagrodą Hugo, przetłumaczona na wiele języków, doczekała się w Polsce nowego wydania, włączonego w serię „artefaktów” wydawnictwa MAG. Cykl dotyczący planety Hyperion, na który składają się cztery powieści, przez wielu uważany jest za najważniejszą sagę science fiction obok Diuny Franka Herberta. Hyperion, choć powieścią jest jeszcze stosunkowo młodą (rok 1989), stanowi niekwestionowany klasyk, pozycję obowiązkową dla miłośników gatunku.

Przytoczyć opis powieści Simmonsa to tyle, co nie powiedzieć nic. Lada dzień rozpęta się wojna między Wygnańcami a Armią Hegemonii. Kluczowa bitwa ma rozegrać się w obrębie zapomnianej i na wpół dzikiej planety Hyperion, która lata świetności ma dawno za sobą. Przemierza ją przerażająca istota zwana Dzierzbą, która porozumiewa się poprzez śmierć, mordując wszystkich na swej drodze. Tymczasem na spotkanie z Dzierzbą podąża siedmiu obcych pielgrzymów, z których każdy zamierza przedstawić jej swoją prośbę. Jak głosi legenda, tylko jedno życzenie może zostać spełnione, pozostali będą musieli zginąć.




Powieść Simmonsa jest tak złożona, że żaden opis nie jest w stanie oddać jej wielkości. Autorowi udało się zawrzeć w Hyperionie tak wiele motywów, że starczyłoby to na napisanie kilkunastu artykułów naukowych poświęconych każdemu z nich. Simmons obraca się wokół religioznawstwa, filozofii, poezji, cyberpunku, nowoczesnych technologii, historii, etyki, polityki, zagadnień związanych ze sztuczną inteligencją, czy wojskowości, wykazując się niesamowitą wręcz erudycją i rozległą wiedzą idącymi w parze z nieprzeciętnymi umiejętnościami literackimi. Niewielu jest autorów, którzy mogliby w tej kwestii dorównać Simmonsowi.

Fabuła rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych, niemniej wszystkie powiązane są z odległą przyszłością, w której władzę nad wszechświatem sprawuje Hegemonia, twór na kształt dzisiejszej Unii Europejskiej, posiadający jednak znacznie większą władzę nad praktycznie pozbawionymi autonomii planetami wchodzącymi w jej skład. Po tym jak Ziemia została zniszczona w wyniku Wielkiej Pomyłki, ludzie na dobre rozproszyli się po kosmosie. W obrębie Hegemonii każda z planet połączona jest tak zwaną Siecią. Istnieje możliwość łatwego przemieszczania się między nimi za pomocą przeznaczonych do tego portali. Na każdej z planet, różniących się od siebie klimatem, upływem czasu, florą i fauną, żyją różnego rodzaju ludzkie społeczności. Istnieją jednak także planety nie włączone do Hegemonii, pozbawione stałego kontaktu z Siecią, trwające jakby obok. Jedną z nich jest tytułowy Hyperion, na którym wieki temu Smutny Król Billy pragnął założyć Miasto Poetów, będące azylem dla wszystkich artystów. Obecnie pozostały po nim tylko ruiny. Hyperion to bowiem niebezpieczna planeta, skrywająca wiele tajemnic. Poza kontynentami zamieszkiwanymi przez gigantyczne skupiska ludzi, są tam także ogromne połacie dzikiej przestrzeni.

W gruncie rzeczy Hyperion jest powieścią szkatułkową, która na wzór Opowieści kanterberyjskich stanowi zbiór odrębnych historii, snutych przez pielgrzymów zmierzających na spotkanie z Dzierzbą. Wśród nich są: Konsul, Detektyw, Kapłan, Uczony, Kapitan, Poeta i Żołnierz. Każdy z nich wywodzi się z innej kultury (niektórzy nawet z innych czasów), posiada odmienny charakter i pragnienia, każdy podąża na Hyperion w innym celu. Z każdą opowieścią dowiadujemy się, jak wiele ich łączy i jak bardzo te historie zawiązują się w jedną całość, odkrywając przed czytelnikiem kolejne tajemnice.

Wszystko zaczęło się od angielskiego poety Johna Keatsa. Zmarły przedwcześnie romantyk pozostawił po sobie niedokończony poemat Hyperion. Zafascynowany nim Simmons nie tylko zatytułował swoją powieść w ten sam sposób, ale włączył postać Keatsa oraz jego twórczość do własnej fabuły, czyniąc z nich integralne elementy. Nie będzie przesadnym stwierdzenie, że Keats odżył na nowo w powieści Simmonsa. Ale ta powieść to znacznie, znacznie więcej.

Hyperion to opowieść o ludzkości, która sprzeniewierzyła się własnym wartościom. W swoich niepohamowanych dążeniach do ekspansji i władania światem, zaprzeczyła własnemu człowieczeństwu i zaprzedała duszę sztucznej inteligencji. Znajdziemy tutaj także kluczowe pytanie (które powoli zaczyna wyrastać na motyw przewodni wszystkich powieści dotychczas zebranych w „artefaktach” MAGa) – co znaczy być człowiekiem? Być może odpowiedź znajdziemy właśnie w opowieściach pielgrzymów – na pozór cynicznych, doświadczonych życiem, zimnych niczym maszyny. Ale w każdej z tych historii kryją się tak wielkie cierpienie i ból, tak wielkie tragedie, że przetrwanie ich z niezłamaną wiarą i determinacją świadczy właśnie o wielkości człowieka.

Te osobiste opowieści stanowią esencję dzieła Simmonsa. Bo chociaż autor na jego potrzeby wykreował ogromny świat z całą jego technologią, geografią, polityką; świat tak rzeczywisty, że aż namacalny, równie zachwycający co przerażający, to nie obdziera ludzkości z jej indywidualności (jak chciałaby to zrobić Hegemonia), lecz pochyla się nad tymi ludźmi, opowiadając tak naprawdę sześć poruszających, niezwykle autentycznych historii, które potrafią nawet doprowadzić czytelnika do łez. Dodatkowo każda z tych opowieści odkrywa kolejne elementy przedstawionego świata.




Simmons wziął na siebie ogromne ryzyko. Tak skonstruowana fabuła przygniotłaby niejednego autora, pozostając rozerwaną. Tymczasem Amerykanin połączył ze sobą tak wiele przeróżnych aspektów, że nie sposób ich wszystkich wypisać, wykreował tak bogaty świat i oddał tak bardzo pogłębione charaktery, że jego dokonanie świadczy o wielkim artyzmie.

Jeżeli książka może posiadać duszę, to Hyperion Dana Simmonsa z pewnością posiada ich sześć. Dokładnie tyle, ile przeszywających smutkiem historii ludzi autor w niej zawarł. Każda z nich to opowieść o człowieku, który marzył, pragnął, kochał, upadał. A teraz, być może będąc na krawędzi znanego im dotychczas świata, ludzie ci idą na spotkanie z czymś, co wymyka się wszelkim racjonalnym twierdzeniom. Towarzyszenie im w tej podróży, to nie tylko radość płynąca z obcowania z tak ambitną literaturą. To coś więcej. To jak poznanie nowych przyjaciół, których los jest dla nas tak ważny, że przechodzą nas dreszcze na samą myśl o tym, co może ich spotkać.

Simmons niestety przerywa tę opowieść zręcznym cliffhangerem. W oczekiwaniu na kontynuację warto oddać się refleksji na temat Hyperiona, bo do tego szczególnie skłania twórczość Amerykanina. Te historie, przedstawione wątki, zarysowane problemy, zostają z czytelnikiem na długo, raz po raz wywołując kolejne fale rozmyślań. Trzeba przekonać się na własnej skórze, bowiem pisząc o Hyperionie nie sposób oddać geniuszu tej książki, w obliczu tej powieści każde słowo brzmi jak banał.

Hyperion
Autor: Dan Simmons
Wydawnictwo: MAG
Gatunek: Sci-fi
Data wydania: 9 września 2015

Recenzja powstała i została opublikowana na portalu qfant.pl 
 
 http://www.qfant.pl/review/stephen-king-4-po-polnocy/

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RECENZJI KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator
Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.