TOP 10: Najgorsze filmy 2020

W tym roku z uwagi na wpływ pandemii koronawirusa na wprowadzanie do kin nowych filmowych premier, będzie niezwykle ciężko wybrać dziesiątkę świetnych filmów mijającego roku. Podobnie rzecz się ma z wyborem 10 najgorszych filmów 2020. Oczywiście, znalazłoby się nawet więcej niż 10 produkcji pokroju 365 dni, ale w naszym rankingu najgorszych filmów zawsze staramy się brać pod uwagę realizacje z większymi ambicjami, w których np. za kamerą stanął ceniony reżyser, w obsadzie znalazły się gwiazdy lub film po prostu aspirował do bycia przyzwoitą rozrywką. A rezultat okazywał się zupełnie odmienny. Pod uwagę bierzemy te produkcje, które w 2020 roku miały swoją premierę kinową w Polsce lub trafiły do oferty VOD w naszym kraju.

Bloodshot, reż. Dave Wilson

Z jakiegoś powodu mieliśmy nadzieję na powstanie innego, poza Marvelem i DC, kinowego uniwersum superbohaterskiego, przeznaczonego być może dla nieco starszych widzów, nafaszerowanego przemocą i oferującego dużo dobrej rozrywki w klasycznym stylu. Niestety produkcja z Vinem Dieselem w roli tytułowej jest miernym filmem klasy B wprost z platformy SyFy, która naszą uwagę może przyciągnąć jedynie kilkoma udanymi scenami walk. Z takim poziomem pierwszej produkcji twórcy o zapowiadanym filmowym uniwersum Valiant mogą zapomnieć. Szkoda na to czasu.

Córka boga, reż. Małgorzata Szumowska

Pierwszy niepolskojęzyczny film Małgorzaty Szumowskiej. Jeżeli być może obecnie najbardziej rozpoznawalna na Zachodzie polska reżyser dostaje budżet, ciekawych aktorów młodego pokolenia i scenariusz przez lata znajdujący się na liście najlepszych niezrealizowanych skryptów, to można mieć nadzieję że wyjdzie z tego coś ciekawego, prawda? Tymczasem Córka boga to pretensjonalny feministyczny bełkot, któremu wiele mógłby pomóc znany z twórczości reżyser czarny humor, gdyby się tu znalazł. Zamiast tego otrzymujemy mroczne, ponure, męczące widowisko, które z trudem się ogląda. 

Diabeł wcielony, reż. Antonio Campos

Diabeł wcielony to ciężkostrawna, wielowątkowa saga rodzinna, rozgrywająca się na amerykańskiej prowincji tuż po II wojnie światowej. To kino zbyt dużych ambicji jak na dwugodzinną produkcję, próbujące zmieścić dramatyczne losy wielu bohaterów w bardzo skondensowanej formie. Dominujące w fabule wszechobecne zło przybiera karykaturalne wręcz rozmiary, nie daje widzom wytchnienia, epatując różnymi formami patologii. Spłycone do granic, poucinane wręcz, losy postaci przestają mieć większe znaczenie w tym mrocznym dramacie, dla którego ukazywanie tych patologii okazuje się być ważniejsze od poszukiwania nadziei w zepsutym świecie.

Doktor Dolittle, reż. Stephen Gaghan

Nowa wersja słynnej opowieści z przejedzonym już po Marvelu Robertem Downeyem Jrem w roli głównej, który, cóż, gra po prostu siebie. Warto pochwalić film za widowiskową stronę wizualną, ale sama opowieść przedstawiona jest bez pazura, całość jest nudna i mimo także wyjątkowej obsady zupełnie się nie broni.

Gorący temat, reż. Jay Roach

Gorący Temat Jaya Roacha to kino dotykające najświeższej historii Ameryki i wpisujące się w tematykę ruchu #metoo. Historia kobiet, które padły ofiarą skandalicznego zachowania prezesa stacji Fox News, zbyt mocno idzie jednak w publicystyczny ton i przetwarzana jest „na sucho”, bez większych emocji. W rezultacie mimo ważnego tematu i świetnej obsadzie, wobec filmu przechodzi się z zupełną obojętnością. 


ZOBACZ TAKŻE INNE CIEKAWE FILMOWE ZESTAWIENIA


Jego ostatnie życzenie, reż. Dee Rees

Anne Hathaway, Ben Affleck i Willem Dafoe w ambitnym kinie politycznym – to mogło być coś dobrego. Niestety fabuła opowiedziana jest w sposób zupełnie nieciekawy, a wręcz irytujący. Niejasne wątki fabularne, niezrozumiałe decyzje bohaterów i sztywne, papierowe postaci sprawiają, że będąca tłem dla opowieści afera Iran-Contras zupełnie się rozmywa. Rozczarowująco nudne.

Koty, reż. Tom Hooper

Tego filmu nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Rzadko zdarza się, żeby film został tak bardzo medialnie skrytykowany ponad pół roku przed premierą. Ostatecznie Koty wcale nie okazały się filmem „aż tak złym, jak się go malowało”. To przecież wciąż produkcja z rozmachem, piękną choreografią i piosenkami, które już dawno podbiły serca widzów – to wszystko w wielu miejscach po prostu działa (chociaż wykonanie kultowego „Memory” zdecydowanie nie wyszło). Niemniej przy rozmiarze ambicji tej produkcji, wyszedł film boleśnie nieudany, a miejscami, głównie za sprawą CGI, wręcz przerażający. 

Ostatni skok w historii USA, reż. Olivier Megaton

Adaptacja komiksu Ricka Remendera to kolejny, po Diable wcielonym, ciężkostrawny kawałek kina od Netfliksa. To mroczna wizja przyszłości z Ameryką pogrążoną w chaosie bezprawia, zepsucia i przemocy. Dłużące się niemiłosiernie, pozbawione emocji widowisko, które nie broni się nawet ciekawą obsadą. Dawno nie widzieliśmy tak zmarnowanego potencjału Sharlto Copleya i Michaela Pitta. 

W lesie dziś nie zaśnie nikt, reż. Bartosz M. Kowalski

To że faktycznie mamy do czynienia z pierwszym polskim slasherem nie znaczy jeszcze, że można wybaczyć twórcom wszystkie wady. A tych jest niestety sporo. Całość oparta jest na bezrefleksyjnym kopiowaniu zachodnich motywów, które zresztą popularne były lata temu. Sam Kowalski nie próbuje wnieść do gatunku świeżości. Seans daje mało frajdy, a znacznie więcej momentów zażenowania. Na plus ścieżka dźwiękowa. 

The Old Guard, reż. Gina Prynce-Bythewood

The Old Guard to kiepska adaptacja komiksu i po prostu słaby film, który nie sprawdza się w swoich podstawowych założeniach – nie dostarcza emocji ani rozrywki. W rezultacie to kolejne nudne widowisko Netfliksa, które obiecuje dobrą zabawę, a pozostaje słabo zrealizowanym powielaczem schematów. 

 

CHCESZ WIĘCEJ CIEKAWYCH RANKINGÓW? POLUB TĘ STRONĘ: