Wywiad z Anną Stokłosą – autorką książki „Ważka. Przeobrażenie”

Agnieszka Satława rozmawia z Anną Stokłosą, autorką dystopijnej książki „Ważka. Przeobrażenie”, która w tym roku ukazała się na polskim rynku nakładem Wydawnictwa Dragon.

„Ważka. Przeobrażenie” to Twój debiut literacki. Co skłoniło Cię do napisania książki?

Już wcześniej chciałam napisać powieść. Miałam różne pomysły, których w rezultacie nie realizowałam. Nie wiem dlaczego akurat w tym momencie postanowiłam urzeczywistnić swoje marzenie. Chyba poczułam, że to jest właśnie ten moment. Czytałam wtedy dużo dystopijnych powieści, byłam nimi zafascynowana do tego stopnia, że postanowiłam napisać własną. Pisząc „Ważkę” zostałam totalnie wchłonięta w jej świat.

Rzeczywistość, w której żyje Weronika to świat pozbawiony religii, przesądów, ale i dawnej kultury. Wszystko to zastąpił kult zysku. Czy Twoim zdaniem w takim właśnie kierunku zmierzamy?

Myślę, że wizja korpoświata nie jest daleka od naszej rzeczywistości, w której ogromne konglomeraty mają już teraz realną władzę. Duże marki przejmują te mniejsze zyskując często monopol na pewne produkty. To ogromna siatka powiązań i zależności. My, zwykli ludzie – chcąc nie chcąc – jesteśmy tymi nićmi opleceni. Bardzo szybko uzależniliśmy się od posiadania. Otaczamy się w życiu przedmiotami i wydaje nam się, że nie potrafimy bez nich funkcjonować. To oczywiście napędza machinę zysków. Nie sądzę natomiast, że jakoś bardzo różnimy się od naszych przodków. Po prostu mamy teraz więcej możliwości ułatwiania sobie życia i z nich korzystamy. Na pewno cierpi na tym kultura regionalna, folklor, tradycje, które przestały być atrakcyjne. Na szczęście jest jeszcze wielu ludzi, zapaleńców, którzy starają się podtrzymywać stare obyczaje. Widzę to zwłaszcza w moich rodzinnych stronach, gdzie kultywowanych jest wiele tradycji, wymierających w dużych miastach.




Z drugiej jednak strony pracując z młodzieżą i dziećmi, zauważam, że nowe pokolenie ma w sobie duży potencjał. Mam przyjemność prowadzić grupy teatralne, w których znalazły swoje miejsce przeróżne osobowości: wrażliwcy, filozofowie, młodzi ludzie, którzy wciąż zadają pytania i negują zastaną rzeczywistość. Ciężko odpowiedzieć, w jakim kierunku do końca zmierzamy. Zawsze jest kilka dróg. W mojej powieści ludzkość podążyła ścieżką prowadząca do zagłady, dając się opętać przez totalitaryzm w postaci kultu pieniądza. Chciałabym, żeby nasze społeczeństwo było bardziej czujne i nie pozwoliło sobą manipulować wielkim firmom jak w „Ważce” czy nieodpowiedzialnej władzy państwowej opętanej religijną ideologią, jak w „Opowieściach Podręcznej”.

Twoja książka to wielowątkowa opowieść, w której czytelnicy mogą poznać nieco… kulturę górali. To niezbyt często spotykany motyw w powieściach. Skąd pomysł, by sięgnąć do folkloru?

Pochodzę z Beskidu Żywieckiego, więc wyssałam ten folklor z mlekiem matki, z opowieści babci, z własnych poszukiwań i zainteresowań. Znam naszą góralską gwarę, pieśni ludowe i zwyczaje. Bardzo zależało mi na tym, aby akcję mojej pierwszej powieści umiejscowić w rodzinnym regionie.

W świecie korporacji dostęp do znanej nam literatury jest mocno ograniczony. Mimo to głównej bohaterce udaje się dotrzeć do kilku dawnych książek, takich autorów jak Tolkien, Tokarczuk czy Szymborska. Jeśli miałabyś ocalić zaledwie kilka tytułów przed zapomnieniem to jakie byłyby to pozycje i dlaczego?

Długo zastanawiałam, jak powinno wyglądać pierwsze dotknięcie literatury przez Weronikę. Wybrałam te trzy pozycje, ponieważ „Władca Pierścieni” mocno mnie ukształtował, był nawet tematem mojej pracy magisterskiej. „Prawiek i inne czasy”, bo to moja ulubiona powieść Olgi Tokarczuk, autorki której mądrość bardzo cenię. Natomiast Wisławę Szymborską wybrałam dlatego, że chciałam, aby to spotkanie ze sztuką słowa było wielowymiarowe, aby Weronika miała też szansę na poznanie poezji. Jeśli chodzi o tytuły, które chciałabym ocalić od zapomnienia, to byłoby ich bardzo dużo. Myślę, że spokojnie powstała by z nich biblioteka.

Zakończenie książki nie rozwiewa wszystkich wątpliwości co do losów bohaterów powieści. Razem z innymi czytelnikami zadajemy więc sobie pytanie – czy możemy liczyć na więcej?

Staram się pisać kontynuację.

Jak zachęciłabyś czytelników do tego, by sięgnęli po Twoją książkę?

Myślę, że „Ważką” nie zawiodą się osoby lubiące literaturę lekką, ale nie pozbawioną refleksji, z dużą dawką akcji i wątkiem miłosnym. Zawsze mówiłam, że chciałabym napisać książkę, którą z powodzeniem będzie można czytać w tramwaju czy pociągu. Mam nadzieję, że za jakiś czas przekonam się czy moje marzenie się spełniło.

***

Anna Stokłosa – urodziła się i wychowała w Żywcu, jednak od ponad dziesięciu lat mieszka we Wrocławiu. Pasjonuje się górami i ich kulturą rozumianą w wieloraki sposób. Z zamiłowania podróżniczka z wykształcenia pedagog, animator społeczno-kulturalny, reżyserem teatralny. Z zawodu – instruktor zajęć teatralnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Zaraz po Beskidach jej miejscem na ziemi jest Azja, zwłaszcza Birma, Nepal, Indie i Korea Południowa [opis za FB Autorki].

PRZECZYTAJ FRAGMENT KSIĄŻKI WAŻKA. PREZOBRAŻENIE

 

 

Agnieszka Satława Recenzent

Jako wielka fanka Harrego Pottera wciąż czeka na list z Hogwartu. W międzyczasie zaczytuje się w fantastyce, ale innymi gatunkami też nie gardzi. Nałogowo ogląda seriale DC. Uwielbia komiksy paragrafowe, a w planszówki może grać godzinami. Nigdy nie opuszcza nowej produkcji Marvela ani Disneya. Ma alergię na horrory.