„Bliźniak” – filmowy niewypał z Willem Smithem

„Nareszcie!”, chciałoby się zakrzyknąć. Wreszcie do kin wchodzi wysokobudżetowe widowisko, które nie jest filmem Marvela, remake’em, kontynuacją czy adaptacją popularnej książki. Ktoś wyłożył pieniądze na autorski scenariusz, w obsadzie znalazł się Will Smith, a za kamerą stanął dwukrotny zdobywca Oscara – Ang Lee. Czy to przepis na murowany przebój?

 




Niestety, niekoniecznie. Historia Bliźniaka sięga już blisko 20 lat, a przez cały ten czas film mierzył się z trudnościami, przypisywano do niego m.in. Tony’eco Scotta czy Joego Carnahanama a główną rolę mieli zagrać Harrison Ford, a później Sean Connery. Ostatecznie nic z projektu nie wyszło, a po latach scenariusz, wielokrotnie zresztą przepisywany na nowo przez kolejnych autorów, został wykupiony z Disneya przez Paramount Pictures. Wreszcie udało się go zrealizować.

Bliźniak to historia zabójcy na usługach rządu, który po swojej ostatniej misji zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie zabił niewinnego człowieka. Grany przez Willa Smitha Henry odchodzi na emeryturę, ale nie będzie mu dane nacieszyć się wolnością. Jego dotychczasowi pracodawcy zaczynają na niego polować. Henry i jego nowa przyjaciółka Dani uciekają do Kolumbii, a w ślad za nimi wysłany zostaje kolejny morderca. Okazuje się jednak, że asasyn jest bliźniaczo podobny do Henry’ego.

Jeszcze 20 lat temu, przed popularnością cyklu o Jasonie Bournie i podobnych filmów, Bliźniak mógłby odnieść sukces. Przeszkodą przy jego powstaniu w tamtym czasie była jednak niewystarczająca technologia – ukazanie młodszej wersji głównego bohatera było problematyczne. Dziś to już nic nadzwyczajnego, że Will Smith walczy ze swoja młodszą wersją w efektownych pojedynkach (choć CGI wciąż wygląda niezadowalająco). Tyle że niestety fabularnie w 2019 roku film sprawia wrażenie wtórnego i zupełnie pozbawionego świeżości.

Trudno więc cieszyć się, że w Hollywood zrealizowano wreszcie jakiś oryginalny scenariusz, skoro jego zawartość i tak stanowi kalkę wszystkiego, co w tego typu kinie najlepsze. Rządowy agent wystawiony do wiatru sam staje się ofiarą. Widzieliście to już setki razy w znacznie lepszym wydaniu.

Wprawdzie Ang Lee ma na swoim koncie Oscary za Tajemnicę Brokeback Mountain i Życie Pi, ale jednocześnie już przy Hulku z 2013 udowodnił, że rozrywkowe produkcje raczej nie są jego specjalnością. Również w Bliźniaku czuć, że to po prostu nie jest historia tajskiego twórcy, lecz raczej projekt który trzeba odbębnić. Zapewne wielokrotne przepisywanie scenariusza na nowo i ręka różnych autorów sprawiły, że tak naprawdę mamy do czynienia z fabularnym śmietnikiem pełnym logicznych bzdur, dodatkowo wyjątkowo nudnym i pozbawionym akcji, jak na reprezentowany gatunek. Wisienką na torcie tej nieudanej produkcji są nijacy bohaterowie i fatalny antagonista. Losy tych postaci, granych przecież przez utalentowanych aktorów, są widzowi zupełnie obojętne.

Bliźniak miał zachwycać przede wszystkim technologią. To pierwsze tak duże widowisko zrealizowane w 120 klatkach. Dla porównania – każdy normalny film kręcony jest w 24 klatkach, dlatego tutaj otrzymalibyśmy blisko pięć razy więcej szczegółów na sekundę. Problem w tym, że większość kin i tak nie jest w stanie wyświetlić filmu z taką ilością klatek (również na YouTube zobaczymy zwiastun w max. 60 klatkach, co i tak daje już pewne wyobrażenie na temat tego, z jakim obrazem będziemy mieli do czynienia). W tej kwestii właśnie Ang Lee wydawał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu – już przy Życiu Pi udowodnił, że doskonale czuje się w kwestii wykorzystywania przy filmach nowych technologii. Ale wspomniany klatkarz jest sprawą na tyle eksperymentalną, że w tej chwili naprawdę trudno ocenić jej zasadność, szczególnie że i tak dominuje tu słabe CGI, które wygląda źle bez względu na to, w ilu klatkach przedstawione.

Bliźniak Anga Lee to filmowy niewypał. Zrealizowane o wiele lat za późno wtórne widowisko, pozbawione żywych charakterów, oparte na dziurawym, wielokrotnie przepisywanym scenariuszu, co w połączeniu z wykorzystaniem pionierskiej technologii niemal natychmiast przywołuje wyświechtaną formułkę: „przerost formy nad treścią”.

Bliźniak; reżyseria: Ang Lee; scenariusz: Billy Ray, David Bienioff; obsada: Will Smith, Mary Elizabeth Winstead, Clive Owen, Benedict Wong, Ralph Brown, Douglas Hodge; muzyka: Lorne Balfe; zdjęcia: Dion Beebe; gatunek: akcja, sci-fi; kraj: Chiny, USA; rok produkcji: 2019; data polskiej premiery: 25 października.

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH FILMÓW? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Damian Drabik Administrator

Rocznik 1992. Z wykształcenia historyk sztuki i kulturoznawca, z zamiłowania pożeracz filmów, książek i szeroko pojętej popkultury.