Marta Kisiel. Oczy uroczne – recenzja

Oczy uroczne to kontynuacja opowiadania Szaławiła, które w 2018 roku zdobyło literacką nagrodę Zajdla. Opowiada ono o lekarce w średnim wieku, znanej ze swojej rudej czupryny i braku przywiązania do jakiegokolwiek miejsca na świecie. Wszystko zmienia chwilowe posiedzenie przy komputerze, w trakcie którego znajduje na Allegro piękną działkę w Polsce na sprzedaż. Kilka tysięcy złotych później rekrutuje do pomocy swoją kuzynkę, panią inżynier, i wspólnymi siłami budują piękny dom w lesie. Tylko kto by pomyślał, że Oda okaże się być wiłą, szaławiłą, panią wiatru? Kto by się spodziewał, że z piwnicy niepozornego domku wyjdzie czort z wadą zgryzu? Na pewno nie główna zainteresowana.

Najnowsza powieść Marty Kisiel to kolejna część cyklu Dożywocie, dziejąca się tuż po wydarzeniach z wcześniej wspomnianego opowiadania, jednak spieszę zapewnić, ze można ją traktować jako osobną powieść. Oczywiście znajomość poprzednich tomów pozwoli zauważyć kilka smaczków, ale i bez tego nie można się pogubić. Tymczasem nadchodzi czas przesilenia zimowego. Oda, pani doktor na etacie, zauważa zwiększające się natężenie pacjentów potrzebujących zszycia ran; Roch robi się coraz bardziej pochmurny, chociaż płanetnicy już tak z natury mają; a przeuroczy czort Bazyl znika na coraz dłużej i staje się nienaturalnie małomówny. Zwykłe przesilenie, przeżywane od wieków, którego oznaką jest nasilające się przygnębienie, nabiera nadnaturalnych rozmiarów. Demony się panoszą na powierzchni i nie ma komu ich pokonać.




Oczy uroczne to książka inna niż reszta cyklu. Dwa poprzednie tomy są lekkie, pełne kichających aniołków, bardzo romantycznych i bardzo martwych poetów, a na dodatek okraszone humorem typowym dla autorki. Już po Szaławile widać, że Marta Kisiel zaczyna zbaczać z tych torów i próbuje uderzać w mroczniejsze tony, jak choćby w przypadku powieści Toń. Atmosfera jest chorobliwie duszna, zwłaszcza pod koniec historii. Daje się odczuć zimny klimat panujący w grudniu, aczkolwiek nie brakuje znanego humoru. Tym razem jest on zasługą Bazyla oraz Michałki, chłopca niedorajdy, który przez pewien czas jest osobistym szoferem Ody. Ich dziwne, czy nawet wręcz szalone, pomysły wprowadzają komizm, tak bardzo potrzebny przy ciężkiej historii, będącej osią powieści.

Główną jej zaletą jest jednak umiejętne umieszczenie elementów fantastyki we współczesnym świecie. Demony, wiły, płanetników można u Kisiel spotkać nie tylko na cmentarzu lub w lesie, czyli miejscach pasujących do takich stworów, ale nawet w środku miasta, próbujących wtopić się w tłum zwykłych ludzi. W książkach autorki nigdy nie wiadomo, czy osoba stojąca przed kimś w kolejce w warzywniaku być może nie okaże się być prastarym stworzeniem w legend, siejącym postrach od wieków. To rzecz, za którą należy się Marcie Kisiel wielki ukłon. Od niedawna na polskim rynku książki fantastycznej widać spory wzrost pozycji inspirowanych naszą rodzimą mitologią – mitologią słowiańską. Ogromnie mnie to cieszy, bo należy ona do jednych z najbardziej fascynujących, a jest jednak w polskiej edukacji traktowana po macoszemu. Sięganie po nią we współczesnej literaturze pomaga nam nie zapomnieć o naszych korzeniach. Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która po przeczytaniu o nieznanym demonie zaraz włącza internet, aby przeczytać coś więcej na jego temat. Marta Kisiel w tym pomaga, ponieważ wplata w historię fragmenty autentycznego staropolskiego bestiariusza.

Oczy uroczne to świetna kontynuacja cyklu, która wypada nawet lepiej niż poprzednicy. Ukazuje ewolucję stylu autorki i rozwój jej samej. Poza wiadomą rozrywką niesie też przesłanie – nie każdy jest tym za kogo się podaje. Warto ufać ludziom, jednak trzeba słuchać tego, co podpowiada nam rozum. Tymi słowami was zostawię i podpowiem, żebyście też posłuchali głosu serca i od razu sięgnęli po tę książkę. Nie żawiedżecze szę! 

Oczy uroczne
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Uroboros
Gatunek: fantastyka
Data wydania: 13 marca 2019

 

Za materiał do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Uroboros

 

 

 

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI NAJNOWSZYCH KSIĄŻEK? POLUB TĘ STRONĘ:

 

Monika Salamucha Recenzent

W Prima Aprilis 2018 roku postanowiła, że zakłada bloga książkowego, czym zaskoczyła samą siebie. Z wykształcenia filolog angielski, więc nawet na studiach otaczała się literaturą. Z całego serca kocha różnorodną fantastykę, ale nie pogardzi też dobrym romansem, czy kryminałem. Jej hobby, poza czytaniem, to gry komputerowe i planszowe oraz grafika komputerowa, którą para się amatorsko.